"Prosiłem, aby ludzie, którzy wręczali łapówki, zgłaszali się do prokuratury. Wtedy nie ponieśliby odpowiedzialności. Nie było jednak odzewu, więc zostali zatrzymani i przedstawiliśmy im zarzuty. Przyznali się do nich, choć wcześniej niektórzy z nich byli przesłuchiwani w charakterze świadków i zaprzeczali wszystkiemu" - powiedział naczelnik wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Radomiu Andrzej Szeliga.
Wobec studentów i pośrednika nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych, gdyż - według prokuratury - nie ma obawy matactwa z ich strony. Grozi im do ośmiu lat więzienia. Wręczający łapówkę są jeszcze studentami Politechniki Radomskiej. Prokuratura ma zamiar poinformować o sprawie rektora tej uczelni.
Zarzut przyjmowania łapówek postawiono także wykładowcom - Monice W. i Longinowi P. Dotychczas śledztwo wykazało, że doktorantka przyjęła 20 tys. zł, a profesor - 7 tys. zł.
em, pap