Belka nie boi się konstytucji UE

Belka nie boi się konstytucji UE

Dodano:   /  Zmieniono: 
Bez strachu powinniśmy patrzeć na Traktat Konstytucyjny UE - jego przyjęcie nie osłabi naszej pozycji, a w niektórych sprawach może nas wzmocnić - przekonywał premier Marek Belka podczas wykładu w warszawskiej SGH.
Wielką niewiadomą są natomiast - zdaniem premiera - konsekwencje odrzucenia Traktatu przez jeden z unijnych krajów. "Nieprzyjęcie konstytucji UE grozi powrotem do koncepcji Europy różnych prędkości" - uważa szef rządu. Ponadto, być może nie uda się zrealizować pewnych celów Unii, na których Polsce bardzo zależy, jak liberalizacja rynku usług.

"Być może zaczną się problemy z wejściem do strefy euro czy  większa niestabilność na rynku walutowym" - dodał premier.

Nawiązując do obaw o wynik zaplanowanego na 29 maja referendum w  sprawie unijnej konstytucji we Francji, Belka powiedział, że ma nadzieję, iż Francuzi zaakceptują ten dokument. "Trzymamy za nich kciuki. Jeżeli stanie się inaczej, to będziemy musieli pomóc Francji, by jej związki z UE nie zostały osłabione" - powiedział premier.

Zaapelował, "by nikt nie chował się za Francuzami". Jest u nas taka postawa, szczególnie partii eurosceptycznych, albo wahających się: +Niech Francuzi odrzucą konstytucję, a my będziemy mieli ten problem z głowy, nie będziemy hamulcowymi integracji, a ktoś za  nas główną robotę wykona+" - powiedział Belka.

"Bzdura, może i nie będziemy wtedy hamulcowymi, ale negatywne konsekwencje odrzucenia Traktatu weźmiemy na siebie - w całości, ponieważ może nastąpić dezintegracja w Unii" - ocenił.

Szef rządu przekonywał, że Traktat Konstytucyjny UE nie jest "wielką rewolucją" - jest rozsądnym krokiem w kierunku dalszej integracji i wynikiem kompromisu. Jak podkreślił, Traktat zwiększa kompetencje i być może skuteczność działania UE w polityce zagranicznej, bo m.in. pozwala na wypracowanie wspólnego stanowiska Unii w sprawach zagranicznych, na czym Polsce "niezmiernie zależy".

"Na przykład jeśli chodzi o politykę Unii w stosunku do Rosji. Jak na razie mamy politykę kilku krajów europejskich w stosunku do  Rosji, co nie zawsze dla nas jest dobre. Tam gdzie mamy wspólne stanowisko Unii Europejskiej, zawsze jesteśmy po stronie wygrywającej" - powiedział Belka.

Premier zwrócił uwagę, że kilka "starych" krajów UE, zaczyna wątpić, czy rozszerzenie Unii okazało się sukcesem. "W  społeczeństwach krajów najlepiej rozwiniętych, ustabilizowanych demokracji zaczynają pojawiać się wątpliwości, czy w konfrontacji z bardziej dynamicznymi społeczeństwami ze wschodniej Europy oni mają szansę" - powiedział Belka.

W jego ocenie, polscy przedsiębiorcy są bardziej dynamiczni i  zdeterminowani niż przedsiębiorcy z krajów bogatych, którzy "przerośli tłuszczem". Podobnie jest z polskimi pracownikami -  uważa szef rządu. "Jeśli macie niemiecki albo francuski paszport, to go głęboko chowajcie, bo raczej do ciężkiej pracy się nie  nadajecie" - mówił.

"We Francji krąży widmo polskiego hydraulika, który przyjdzie z  kluczem francuskim - i to będzie jedyna rzecz francuska, jaką będzie miał - i te wszystkie przeciekające rury załata za pół ceny" - żartował szef rządu.

Jak podkreślił, nam powinno zależeć, żeby Traktat Konstytucyjny został ratyfikowany i przyjęty. "Niebezpieczeństwo jego nieprzyjęcia polega na tym, że nie wiemy co się może zdarzyć" - ocenił premier.

ks, pap