"Polska jest drugim po Holandii europejskim producentem syntetycznych narkotyków - amfetaminy i ekstazy. Rosyjskie gangi zaopatrują się w nie w Polsce w celu ich dalszej sprzedaży na Wschodzie lub dostają je w handlu wymiennym - za heroinę lub inne związki chemiczne nabyte na Białorusi lub marihuanę pochodzącą z Rosji czy Ukrainy" - uważa Galeotti.
"Ponieważ polskie gangi są mocno obecne w Niemczech, mają w związku z tym spore możliwości wejścia w przestępcze układy z Rosjanami, sprzedając im np. kradzione samochody, kupując od nich papierosy z kontrabandy w celu przemytu na Zachód lub pośrednicząc w handlu żywym towarem i narkotykami" - dodaje.
Autor pisze, że władze polskie oceniają, że 20 proc. zagranicznych grup przestępczych, głównie ze Wschodu, odpowiada za blisko jedną trzecią zorganizowanej działalności przestępczej w Polsce, ponieważ ich siatki są bardziej rozbudowane.
Główne zagraniczne siatki przestępcze w Polsce tworzą Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy i Litwini. Nie brak też "aktywnego i brutalnego" - jak pisze Galeotti - "elementu czeczeńskiego".
Za rosnący problem autor artykułu uznaje też działalność zorganizowanych grup przestępczych na Litwie, specjalizujących się m.in. w przemycie ludzi, porwaniach, a szczególnie podrabianiu pieniędzy. Za wysokiej jakości podróbkami eurobanknotów przechwyconych w Niemczech, Holandii i Francji, stali - według brytyjskiego autora - właśnie przestępcy z Litwy.
"Podbój Europy Środkowo-Wschodniej przez rosyjski zorganizowany świat przestępczy, którego obawiano się w pierwszej połowie lat 90., nie zmaterializował się częściowo w wyniku skutecznych działań policyjnych, a częściowo dlatego, iż miejscowe siatki przestępcze i stróże prawa były zdecydowane usunąć zagrożenie z ich strony. Niemniej Rosjanie są aktywni w przestępczym półświatku w regionie Europy Wschodniej" - podkreśla. Jak dodaje Galeotti, rosyjskie gangi nie są więc wszechmocne, grunt tracą np. w południowo-wschodniej Europie, gdzie wypierają je zorganizowane grupy albańskie i serbskie.
ss, pap