Szefowa "S" wygrała z Realem

Szefowa "S" wygrała z Realem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Szefowa "S" w hipermarkecie Real w Czeladzi nie złamała prawa, informując publicznie o nieprzestrzeganiu praw związkowych i pracowniczych - uznał sąd. Real zarzucał jej zniesławienie.
"Sprawiedliwości stało się zadość. Spodziewam się jednak, że to  nie koniec sprawy i pracodawca wniesie apelację" - powiedziała Wyczyńska po ogłoszeniu wyroku.

Te przewidywania potwierdził pełnomocnik Reala Paweł Kohler. "Ja się z wyrokiem nie zgadzam (...) Wyrok ten nie jest prawomocny, postępowanie jest dwuinstancyjne i niewątpliwie po zapoznaniu się z uzasadnieniem zdecyduje ze swoim mandatem o ewentualnym apelowaniu i pewnie będzie decyzja o zaskarżeniu tego wyroku" -  powiedział Kohler. W ubiegłym roku Wyczyńska pisała w związkowej gazecie i  informowała lokalne media, że związkowców z Reala szykanowano, nakłaniano do wystąpienia ze struktur związkowych, łamano prawa pracownicze i stosowano mobbing.

Wówczas dyrekcja hipermarketu i centrala sieci wytoczyły jej proces o zniesławienie, domagając się ukarania jej grzywną i wpłacenia pieniędzy na cel społeczny, mimo że część zarzutów, o jakich mówiła Wyczyńska, potwierdziła kontrola Państwowej Inspekcji Pracy. Sąd Rejonowy w Będzinie (Śląskie) powołał się na to w uzasadnieniu wyroku uniewinniającego. Wskazał też na zeznania świadków, którzy potwierdzili, iż w hipermarkecie dochodziło do łamania prawa i szykanowania członków "Solidarności", a przede wszystkim szefowej związku.

Wyczyńska pytana, czy, jej zdaniem, po takim wyroku coś zmieni się w sposobie traktowania pracowników, odpowiedziała: "Nie spodziewam się żadnych rewelacji, chociaż być może pracownicy uwierzą w siebie i podniosą głowy".

Poza procesem karnym, zarządzający Realem wytoczyli Wyczyńskiej także sprawę cywilną. Wyrok w tym drugim procesie ma zapaść 28 lipca przed Sądem Okręgowym w Katowicach.

em, pap