Włosi udostępnią dokumenty ws. zamachu na papieża

Włosi udostępnią dokumenty ws. zamachu na papieża

Dodano:   /  Zmieniono: 
Katowicki IPN, który wiosną tego roku wszczął śledztwo w sprawie zamachu na Jana Pawła II, może już wkrótce otrzymać z Włoch bardzo ważne dla tego postępowania dokumenty.
IPN zwrócił się o dokumenty z parlamentu włoskiego i z procesów dotyczących zamachu na papieża. Chodzi m.in. o materiały z komisji śledczej obu izb włoskiego parlamentu (tzw. komisji Mitrochina) i jej raport końcowy oraz protokoły z włoskich procesów w tej sprawie.

"Otrzymaliśmy pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości Włoch, w którym poinformowano nas, że nasze obydwa wnioski zostały skierowane do Prokuratury Apelacyjnej w Rzymie celem ich realizacji" - powiedziała naczelnik pionu śledczego IPN w Katowicach Ewa Koj. Jak dodała, Włosi obiecują, że jak tylko zbiorą interesujące IPN dokumenty, przekażą ich kopie tak szybko, jak to możliwe. "Spodziewamy się, że tych dokumentów będzie bardzo dużo. Będzie to niepowtarzalna okazja nie tylko do poszerzenia naszej wiedzy procesowej, ale też bogaty materiał dla historyków" - ocenia prok. Koj.

Decyzja o rozpoczęciu postępowania w sprawie zamachu na papieża zapadła w czerwcu z inicjatywy prezesa IPN. Dotyczy ono "spisku komunistycznych służb specjalnych kierujących zamachem na Jana Pawła II" w maju 1981 r. Wszczęcie śledztwa Instytut tłumaczył tym, że ranny w zamachu był obywatelem polskim, a przestępstwo można kwalifikować jako tzw. zbrodnię komunistyczną - czyli ścigany przez IPN, nieprzedawniający się na normalnych zasadach czyn funkcjonariusza państwa komunistycznego.

Podejrzenie, że służby specjalne państw bloku wschodniego mogą stać za zamachem na papieża wzmocniła m.in. analiza materiałów Stasi oraz ustalenia śledztwa prowadzonego we Włoszech w tej sprawie. Dla prowadzonego przez IPN postępowania najważniejsze będzie zdobycie informacji poza granicami kraju.

W marcu prezes IPN Janusz Kurtyka powiedział, że za wcześnie mówić, by istniał "polski trop". Zastrzegł jednak, że są dokumenty, które dowodzą, iż struktury PRL "uczestniczyły w dostarczaniu informacji do Moskwy na temat papieża".

W marcu tego roku sędzia Ferdinando Imposimato, który prowadził śledztwo w sprawie zamachu - i także zeznawał przed komisją Mitrochina - spotkał się z prokuratorem IPN. Imposimato przekazał wtedy IPN dokumenty, m.in.: trzy stenogramy wystąpień jego i sędziego Ilario Martelli przed komisją włoskiego parlamentu oraz ekspertyzę zleconą przez komisję Mitrochina - porównanie zdjęć, z którego wynikało, że w chwili zamachu na papieża na Placu św. Piotra prawie na pewno był obecny Sergiej Antonow, szef biura bułgarskich linii lotniczych w Rzymie.

Przed komisją Mitrochina Imposimato - który najpierw z urzędu, a teraz prywatnie, prowadzi dochodzenie w tej sprawie - mówił, że stały za tym tajne służby Bułgarii i NRD. Jego zdaniem, tę tezę mają potwierdzać akta z archiwów Stasi. Według Imposimato, nie ma dowodów, by polskie służby bezpośrednio były w ten zamach zaangażowane, jednak istnieje całkowita pewność, że funkcjonariusze SB byli na Placu św. Piotra 13 maja 1981 r. Sędzia uważa, że służby specjalne PRL wiedziały o planach zamachu na Jana Pawła II, a także kto był mocodawcą tureckiego terrorysty Alego Agcy.

Z wcześniejszych wypowiedzi przedstawicieli IPN wynika, że postawienie przed sądem zleceniodawców zamachu na Jana Pawła II jest niemożliwe, a prokurator IPN najprawdopodobniej zajmie się przede wszystkim wyjaśnieniem roli funkcjonariuszy MSW i ustaleniem, czy przekazywane radzieckim służbom informacje wywiadowcze mogły pomóc w zorganizowaniu zamachu. Służby specjalne PRL ściśle współpracowały z KGB i GRU. W archiwach IPN jest np. informacja o tajemniczej operacji Triangolo.

13 maja 1981 r. na placu Świętego Piotra do papieża strzelał turecki terrorysta Mehmet Ali Agca. Papież został ciężko ranny w brzuch. Organizatorami zamachu, według najbardziej prawdopodobnej wersji, były sowieckie służby specjalne: KGB i radziecki wywiad wojskowy GRU. Agcę schwytano natychmiast po zamachu. W lipcu 1981 r. zaczął się proces. Skazano go na dożywotnie więzienie. W 1983 roku Jan Paweł II odwiedził go w rzymskim więzieniu. W czerwcu 2000 r. prezydent Włoch Carlo Azeglio Ciampi ułaskawił zamachowca.

Śledztwo nie wyjaśniło tła zamachu. Początkowo przyjęto, że za Agcą stoi islamski fundamentalizm. Sam zamachowiec często zmieniał zeznania. Najpierw twierdził, że działał sam, potem wyznał, że nie może nic powiedzieć, bo "stoi za nim potężna siła". Następnie naprowadził sędziów na tzw. ślad bułgarski. Choć wiele osób zaangażowanych w śledztwo wciąż jest przekonanych o udziale ZSRR w zamachu, tezy tej nie udało się dotychczas udowodnić. Proces Sergieja Antonowa, z powodu braku przekonujących dowodów, nie zakończył się wyrokiem skazującym.

pap, ab
 0

Czytaj także