Omnia, czyli pięć żywiołów

Omnia, czyli pięć żywiołów

Płyta nosi tytuł ”Five” , choć znanych wszystkim żywiołów jest przecież tylko cztery: ziemia, powietrze, woda i ogień. Dopiero po przesłuchaniu staje się oczywiste, że piątym jest głos wokalistki. Liryczny, ale dynamiczny mezzosopran o urzekającej j barwie.
Oczywiste, w podobnych sytuacjach wątpliwości, że artystka unika operowej sceny, bo łatwiej jest wylansować coś crossoverowego, można już po wysłuchaniu pierwszego utworu spokojnie  oddalić.  Izabela Kopeć, potrafi przekonać słuchacza o tym, że decyzja, by wszechstronnie wykształcona śpiewaczka operowa zajęła się repertuarem Pop może mieć sens. Mało tego, Pop może być - w jej wykonaniu - najwyższej (kruszcowej) próby.

Wokalistka nie zdaje się na kolejne interpretacje znanych hitów, tylko śmiało proponuje swoje własne kompozycje. Choć przecież sięgnięcie po sprawdzony klasyczny repertuar byłoby pewnie znacznie łatwiejsze. Ale, na szczęście, nie wszystkim to co prostsze wystarcza.  Warto było wykonać odważny choć ryzykowny skok w nieznane. Dotyczy to zarówno śpiewaczki jak i melomana, który kupuje pierwszą dużą płytę z nagraniami Izabeli. Nawet wielbiciele opery, słuchając lirycznych kompozycji nie będą rozczarowani. Dostają skumulowaną energię pięciu żywiołów śpiewanych w pięciu językach. O tym, co interesuje wszystkich i zawsze: miłości i namiętności (nawet jeśli się do tego nie przyznają).

Piętnaście kompozycji, w tym poza autorskimi utworami śpiewaczki jazzowe standardy, tango i bossa nova. A po wysłuchaniu pozostaje słuchaczowi miłe uczucie satysfakcji.  Omnia, czyli pełnia.  I kto by przypuszczał, ze kontakt z żywiołami w takim stężeniu emocji może być taki harmonijny.  Można zabrać ze sobą na najbliższą milongę, niech inni też cieszą się odkryciem. A kto nie wierzy niech  posłucha najpierw i obejrzy klipy na www.izabelakopec.pl

Czytaj także

 0