Rzędy czaszek na Uniwersytecie w Edynburgu. To pozostałości po obalonej pseudonauce

Rzędy czaszek na Uniwersytecie w Edynburgu. To pozostałości po obalonej pseudonauce

Czaszka, zdjęcie ilustracyjne
Czaszka, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Fotolia / gerasimov174
Przez krótki czas w historii ludzkości naukowcy na poważnie próbowali zajmować się frenologią. Dziennikarze „Guardiana” zostali wpuszczeni do „pokoju czaszek” Uniwersytetu w Edynburgu i przypomnieli o tej pseudonauce.

Frenologia to obalona lata temu pseudonauka, która próbowała powiązać kształt czaszki z siłą charakteru oraz zdolnościami umysłowymi człowieka. Ta XVIII- i XIX-wieczna teoria głosiła, że mózg podzielony jest na obszary, których rozwój odzwierciedlają wypukłości i wklęśnięcia czaszki.

Frenologia. Rasistowska pseudonauka

Z podobnymi przekonaniami w głowach, mury Uniwersytetu w Edynburgu opuszczały tysiące studentów, którzy później głosili swoją wiedzę w całym Imperium Brytyjskim. Dzisiejsi badacze podkreślają, że frenologia służyła w dużej mierze kreowaniu i umacnianiu rasistowskich stereotypów.

Dr Simon Buck zwracał uwagę na przypadek dwóch braci o mieszanych korzeniach. Urodzeni na Barbados chłopcy byli synami George'a Richardsa, który jako lekarz zajmował się pracownikami plantacji cukru i posiadał niewolników. Prawdopodobnie do medyka z Edynburga należała matka chłopców. Towarzystwo Frenologiczne Edynburga w 1858 roku skatalogowało czaszki młodzieńców jako eksponaty nr 1 i 2.

Czaszki braci należały do większego zbioru, liczącego około 400 sztuk. Wszystkie trzymane są na półkach w specjalnym „pokoju czaszek”, do którego dostęp uzyskali dziennikarze „Guardiana”. Jak podkreślali w swoim materiale, wiele z nich zostało dostarczonych dobrowolnie, część pobrano od skazanych na śmierć szkockich morderców, a część zrabowali wśród ludów tubylczych całego świata szkoccy oficerowie i konkwistadorzy.

Szkocja. Uniwersytet zajął się kłopotliwym zbiorem

Raport dotyczący zbiorów mówi o tym, że wiele z czaszek pobrano „bez zgody” z więzień, szpitali, wykopalisk i pól bitwy. Część zrabowano z byłych kolonii Imperium Brytyjskiego. „Nie uciekniemy od faktu, że niektóre zostały zebrane z absolutnie wyraźnym celem pokazania: to jest osoba określonej rasy, czyż nie jest podrzędna wobec białego człowieka?” – wyjaśniał prof. Tom Gillingwater z Uniwersytetu w Edynburgu.

Na podstawie badań frenologicznych założyciel Edynburskiego Towarzystwa Frenologicznego George Combe napisał później książkę „The Constitution of Man”, która stała się międzynarodowym bestsellerem, mimo krytyki ze strony medycznych elit za swoje nienaukowe podejście.

Uniwersytet w Edynburgu i „pokój czaszek”

Obecnie w Edynburgu trwają próby dotarcia do potomków osób, których czaszki zostały zgromadzone w uniwersyteckim budynku. Podkreśla się jednak, że w wielu przypadkach będzie to niemożliwe. Ponad 100 czaszek zostało jednak już odesłanych do miejsca ich pochodzenia. Prof. Gillingwater podkreślał, że czasami jest to praca na lata przy pojedynczych egzemplarzach.

„Nie daje mi to spać po nocach” – przyznawał naukowiec. „Cokolwiek byśmy nie zrobili, dla niektórych naszych czaszek nigdy nie znajdziemy odpowiedzi” – mówił. „Wszystko co mogę w tym momencie zaoferować, to kontynuowanie opieki nad nimi” – podkreślał. „Wiele z nich było z nami przez setki lat. Możemy więc o nie dbać, traktować je z godnością i szacunkiem, na które zasługują każda z osobna” – podsumował.

Czytaj też:
Złoty Pociąg zlokalizowany. Kim są poszukiwacze?
Czytaj też:
Bursztynowa Komnata w Złotym Pociągu? Jasne stanowisko zespołu

Źródło: The Guardian