Po kilku tygodniach wyczekiwania, kupionego przez jałowe pojednawcze umizgi Donalda Trumpa wobec Moskwy, Biały Dom znów częściej mówi o wojnie niż o pokoju.
Nie chodzi wyłącznie o ogłoszoną z hukiem wojnę celną USA z całym niemal światem. Wojenne werble grają także na kilku innych frontach.
USA w przyspieszonym tempie przerzucają siły na Bliski Wschód, przygotowując się do zmasowanego uderzenia na Iran, który na polecenie Moskwy nęka Amerykanów rękami jemeńskich rebeliantów Huti. Ajatollahowie wiedzą jednak, że na dłuższą metę nie mają wielkich szans w starciu z połączonymi siłami USA i Izraela. Na pomoc sojuszników z Moskwy czy Chin też nie mają szans, dlatego sygnalizują gotowość do negocjacji.
Dla Trumpa, który sparzył się już rozmowami z Rosją, to kusząca, ale i ryzykowna perspektywa. Na Dalekim Wschodzie fiasko amerykańskich prób dogadania się z Moskwą wykorzystują Chińczycy, urządzając kolejną pozorowaną inwazję na sprzymierzony z USA Tajwan. Jeśli USA dadzą się wciągnąć w kolejne rozmowy, z których nic nie wyniknie, Trump wyjdzie na mocnego w gębie słabeusza, niezdolnego do osiągnięcia jakichkolwiek znaczących rezultatów.
Stąd też decyzja o schowaniu się w tym trudnym momencie za cłami. Zamierzony efekt został szybko osiągnięty, bo teraz zamiast o porażce Trumpa w rozmowach z Moskwą, każdy mówi o tym, jak USA zalewają świat lawiną ceł, wymierzonych w równym stopniu we wrogów, jak i w sojuszników Stanów Zjednoczonych.
Jak USA pomieszały deficyt handlowy ze stawkami celnymi
Biały Dom liczy na piorunujący efekt. To dlatego nawet najwierniejsi przyjaciele Trumpa nie załapali się na żadną taryfę ulgową.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
