Szef niemieckiej dyplomacji ma rację, mówiąc, że uporczywe rosyjskie ataki na Ukrainę to afront wobec Donalda Trumpa. Johann Wadephul powtarza także, że Putin nie jest zainteresowany pokojem. To akurat wszyscy wiedzą – potwierdzanie tego po raz kolejny pokazuje, jak ciężką drogę muszą pokonywać fakty, żeby dotrzeć do świadomości ludzi, decydujących o kluczowych dla świata sprawach.
Wygibasy Donalda Trumpa, służące miganiu się od kontaktu z prawdą stały się nową wersją niesławnego scholzowania. Prezydent USA jest na fakty szczególnie odporny, skoro ma czelność wyrażać publicznie zdziwienie postępowaniem prezydenta Rosji.
„Putin oszalał, nie wiem, co się z nim stało, znam go od dawna, i zawsze się z nim dogadywałem” – ostatnia z wypowiedzi Trumpa na temat ostentacyjnego lekceważenia, okazywanego mu przez Putina przejdzie zapewne do sztambucha bredni, płynących z ust amerykańskiego prezydenta.
Z pozoru jest to jedna z tych obiecujących bredni, sugerująca po raz kolejny, że Trump zrozumiał, w jaką pułapkę wciągnął go Putin i gotów jest wreszcie wydobyć się z tego kompromitującego jego i USA dołka.
„On wysyła rakiety na miasta, zabija ludzi i mi się to ani trochę nie podoba” – mówi Trump i można by pomyśleć, że zaraz za tym pójdą jakieś konkretne decyzje. Nic bardziej mylnego.
Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App Store i Google Play.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
