Wszczęto śledztwo ws. podpisów Jakubiaka. Dostał 33 tys. głosów, a zebrał 140 tys. podpisów

Wszczęto śledztwo ws. podpisów Jakubiaka. Dostał 33 tys. głosów, a zebrał 140 tys. podpisów

Marek Jakubiak
Marek Jakubiak / Źródło: Newspix.pl / TEDI
Wszczęto śledztwo w sprawie fałszowania list poparcia dla Marka Jakubiaka, kandydata w tegorocznych wyborów prezydenckich – ustaliła „Gazeta Wyborcza”.

Wróciła sprawa podpisów pod kandydaturą Marka Jakubiaka na prezydenta. „Gazeta Wyborcza” opisywała już w kwietniu, że były poseł (wszedł do Sejmu z list Kukiz'15, później opuścił klub) w rekordowym tempie zebrał podpisy mimo trwającej w Polsce pandemii. Jakubiak ogłosił kandydaturę 10 marca, a już 20 marca 2020 roku miał 140 tys. podpisów i to bez większej kampanii. Jak tłumaczył wówczas, sam „dziwił się swojej popularności”.

Ta „popularność” była jednak chwilowa, bo choć Jakubiak zebrał szybko 140 tys. podpisów, to w I turze wyborów prezydenckich otrzymał zaledwie 33,6 tys. głosów.

Warto zaznaczyć, że 4 marca w Polsce odnotowano pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem, 11 marca zamknięto szkoły, 10 marca odwołano imprezy masowe, a 13 marca wprowadzono stan zagrożenia epidemicznego (zakazano zgromadzeń publicznych powyżej 50 osób, zamknięto galerie, bary, kawiarnie).

Czytaj także:
Cudzoziemcy fałszowali podpisy poparcia dla kandydata? Jakubiak zawiadamia prokuraturę

Podpisy dla Jakubiaka. Będzie śledztwo

„Gazeta Wyborcza” opisywała w kwietniu 2020 roku nie tylko niezwykłe tempo zbiórki podpisów dla Marka Jakubiaka, ale też wątpliwości wokół sprawy. Dziennik informował nieoficjalnie, że do przepisywania list poparcia dla Jakubiaka „zatrudniono cudzoziemców z Rosji, Białorusi i Ukrainy”, którzy jednego dnia mieli fałszować około 18 tys. kart z nazwiskami.

Marek Jakubiak pytany o ten wątek stwierdził, że nic o tym nie wiedział i zapowiedział, że zawiadamia prokuraturę.

Po publikacji „GW” prokuratura ruszyła z badaniem sprawy, ale z zawiadomienia prywatnego. 29 lipca ruszyło śledztwo, ale „w sprawie” Marka Jakubiaka, a nie „przeciwko”. Jakubiak odmówił udzielenia komentarza dziennikowi. „Wyborcza” pisze:

Oznacza to, że śledczy uznali zebrany wstępnie materiał dowodowy za wiarygodny. Z pisma, jakie dostaliśmy z prokuratury, wynika, że sprawa toczy się na podstawie przepisów kodeksu karnego o przestępstwach przeciwko wyborom. W przypadku „list Jakubiaka” chodzi o art. 248 pkt. 3 i 6.

Punkty 3 i 6 artykułu 248 Kodeksu karnego brzmią:

Kto w związku z wyborami do Sejmu, do Senatu, wyborem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, wyborami do Parlamentu Europejskiego, wyborami organów samorządu terytorialnego lub referendum: (...). niszczy, uszkadza, ukrywa, przerabia lub podrabia protokoły, lub inne dokumenty wyborcze albo referendalne (...)dopuszcza się nadużycia w sporządzaniu list z podpisami obywateli zgłaszających kandydatów w wyborach lub inicjujących referendum (...). podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Czytaj także:
Wybory prezydenckie 2020. Oficjalne wyniki PKW. Ile osób głosowało na poszczególnych kandydatów?

Źródło: Gazeta Wyborcza

Czytaj także

 0

Czytaj także