Gen. Skrzypczak: Jeśli UE nam nie pomoże, Polska powinna zrobić dla imigrantów korytarz do Niemiec

To wojna przeciwko Polsce

Gen. Waldemar Skrzypczak
Gen. Waldemar Skrzypczak / Źródło: Newspix.pl / TEDI
To skandal, że kiedy imigranci pojawili się na granicy polsko-białoruskiej, UE nie zrobiła nic, by ujarzmić Łukaszenkę. Czy dla Paryża i Berlina ważniejsze są relacje z Putinem czy jedność UE? Jeśli Unia nie zahamuje tego procesu, Polska powinna zrobić dla imigrantów korytarz do Niemiec i Europy Zachodniej. Niech nim przejdą. W końcu to „turyści” Putina – mówi w rozmowie z „Wprost” gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych i były wiceminister obrony narodowej.

Wprost: Polskie wojsko uszczelnia granicę z Białorusią. Żołnierze układają kolejne kilometry drutu kolczastego. To – jak mówi minister Mariusz Błaszczak – uchroni nas przed naporem fali migracyjnej?

Gen. Waldemar Skrzypczak: Jeśli nie będziemy mieć silnej osłony na granicy, zderzymy się mocno z tym problemem. Jeśli będziemy siedzieć z założonymi rękami jak UE, czeka nas katastrofa. Widać jednak, że rząd jest zdeterminowany, by pilnować, aby imigranci w niekontrolowany sposób nie weszli do Polski.

W kilkudziesięcioosobowej grupie koczujących na granicy są nie tylko mężczyźni, ale kobiety i dzieci.

Nie mam nic do uchodźców. Przeciwnie, uważam, że trzeba im pomagać, ale oni nie mogą być narzędziem nacisku politycznego na Polskę i UE. Łukaszenka zachowuje się terrorysta. Wyrzuca z Białorusi ludzi, których sprowadził w Bliskiego Wschodu. Można pominąć fakt, że „turyści Łukaszenki” trafili do Mińska za swoje, na pewno niemałe pieniądze. Nie spodziewali się, że siłą zostaną wyrzuceni z Białorusi z wycelowanymi w plecy lufami karabinów białoruskich omonowców.

To metody stosowane przez hitlerowców, które my i Białorusini pamiętamy z czasów II wojny światowej.

To niepojęte, że Unia nie może sobie z tym międzynarodowym przestępcą poradzić. On robi i zrobi wszystko, czego oczekuje od niego Putin – burzy siłę UE. Jeśli Unia się szybko nie ogarnie, za rok, dwa będzie w zgliszczach. Oczekiwanie, że Polska sama sobie poradzi, jest ponad nasze siły i możliwości. Nasza wschodnia granica jest też granicą UE.

Czytaj też:
Gen. Skrzypczak dla „Wprost”: Grozi nam katastrofa narodowa

To element wojny hybrydowej prowadzonej przez Łukaszenkę. Jak pisaliśmy we „Wprost” kilka tygodni temu, Litwini twierdzą, że w ciągu pierwszego tygodnia lipca ich granicę z Białorusią przekroczyło więcej nielegalnych imigrantów, niż przez pierwsze sześć miesięcy 2021 roku. Zwożeni z Bagdadu Irakijczycy od ręki dostają na lotnisku w Mińsku turystyczne wizy, po czym trafiają do autokarów, jadących w stronę granicy z Litwą.

Tę akcję „turystyczną” sponsorują Moskwa i Mińsk. To już nie tyle element wojny hybrydowej, co raczej agresji. Za plecami imigrantów stoją uzbrojeni po zęby Białorusini, wypychający ludzi za granicę. Prowokują do bardziej zdecydowanego działania z naszej strony. Łukaszenka liczy, że zrobimy coś, co może stać się pretekstem do przedstawienia na forum międzynarodowym Polski, jako państwa wrogiego uchodźcom. Jego celem jest sterroryzowanie Europy, związanie Unii Europejskiej problemami migracyjnymi.

Trzeba tym ludziom pomóc, dać im jeść, zapewnić dach nad głową, ale to nie jest tylko nasz problem. To problem przede wszystkim Łukaszenki. Irytuje mnie to, że media próbują zrobić z tego sprawę Polski.
Artykuł został opublikowany w 34/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 13

Czytaj także