Gen. Skrzypczak dla „Wprost”: Grozi nam katastrofa narodowa

Gen. Skrzypczak dla „Wprost”: Grozi nam katastrofa narodowa

Gen. Waldemar Skrzypczak
Gen. Waldemar Skrzypczak / Źródło: Newspix.pl / GRZEGORZ KRZYZEWSKI/FOTONEWS
Stan wyjątkowy powinien zostać wprowadzony natychmiast. Jeśli polskie władze teraz nic nie zrobią, za chwilę będzie 200 tys. zakażeń. Jeśli ktoś się teraz waha z tą decyzją, w ogóle nie powinien pełnić ważnych stanowisk w państwie. To wszystko wymknęło się spod kontroli, wszystkiego brakuje, na co czeka rząd? Grozi nam katastrofa narodowa – mówi w rozmowie z „Wprost”, gen. Waldemar Skrzypczak. Były dowódca Wojsk Lądowych i były wiceminister obrony narodowej mówi też m.in. o tym, dlaczego w sanatoriach powinny powstać izolatoria dla pacjentów z COVID-19 i za co obarcza winą otoczenie Jarosława Kaczyńskiego.

Wprost: Ponad dwustu generałów i admirałów w stanie spoczynku podpisało się pod opublikowanym w Onecie apelem do polskich władz, policji ale też organizatorów protestów. Przestrzegają, że manifestacje mogą doprowadzić do rozlewu krwi. Na liście jednak nie znalazłam pana nazwiska. To przypadek?

Gen. Waldemar Skrzypczak: Nie podpisałem się pod tym. Apel był adresowany do rządzących. Przestrzega przed czymś, o czym wszyscy wiemy. A adresatem powinni być wszyscy uczestnicy sceny politycznej, nie tylko PiS. Zabrakło opozycji.

To dość zaskakujące, co pan mówi. Zważywszy, że był pan doradcą Tomasza Siemoniaka, ministra obrony narodowej za czasów rządów PO-PSL a później wiceministrem.

Ale jestem obiektywny.

Czy opozycja chce wywołać tylko awanturę? Bo widać, że nie ma tej młodzieży, która wychodzi na ulice zupełnie słusznie, nic do zaoferowania.

Niech wreszcie coś zrobi, bo zniknie ze sceny politycznej. Widać wyraźnie, że już nic nie ma do zaproponowania Polakom. Są zgrani.

A rządzący?

Oni też próbują antagonizować Polaków. Widać było, że przeciw kobietom wystąpiły bandy chuliganów. Za przyzwoleniem rządzących? Nie wiem, pytanie: dlaczego tak się dzieje.

Czyli apel generałów miał charakter polityczny?

Nie stałem za nim, nie chcę go oceniać. Apel jest ograniczony, nie dotyczy wszystkich uczestników sceny politycznej.

Popiera pan protesty kobiet?

Protesty powinny być sygnałem dla rządzących, że popełniają błędy, które godzą w określone grupy społeczeństwa.

W tym wypadku – kobiety. Zostały potraktowane przedmiotowo. Decyzja Trybunału Konstytucyjnego pokazała, że chce się je, zgodnie z oczekiwaniem hierarchów kościelnych, upokorzyć.

Ale nie widziałam pana wśród manifestujących np. w Warszawie.

Nie miałem z kim pójść, żony nie było w domu. Dzieci są za małe, abym mógł je zabrać. Ale w pełni się z nimi solidaryzowałem. Zasługują na uznanie.

Nie wierzę, że słyszę to z ust wojskowego. I to generała!

A jednak. Pokutuje taki pogląd, że polski macho traktuje kobietę jak przedmiot. W rzeczywistości taki gość nie ma swoich poglądów, ma takie, jak narzucają mu księża. Nie podoba mi się to.

Domaga się pan aborcji „na żądanie”? Czy jest pan za kompromisem aborcyjnym?

Jestem tylko facetem. Uważam, że kobiety powinny decydować o tym, co zrobią. A nie mężczyźni, którzy siedzą w parlamencie i mają mgliste pojęcie o tym, co kobiety muszą przejść, będąc w ciąży. Chciałabym, aby Polska dożyła do czasów, gdy niech kobiety przestaną być przedmiotem targów politycznych.

Artykuł został opublikowany w 41/2020 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 5

Czytaj także