Dariusz Matecki znów przed sądem. Poseł PiS oskarżony o oszustwo

Dariusz Matecki znów przed sądem. Poseł PiS oskarżony o oszustwo

Dariusz Matecki
Dariusz Matecki Źródło: PAP / Marcin Bielecki
Dariusz Matecki z PiS po raz kolejny stawił się w sądzie, by zeznawać w swojej sprawie. Chodzi o rzekome fikcyjne zatrudnienie w Lasach Państwowych.

Posłowi Dariuszowi Mateckiemu prokuratura zarzuca fikcyjne zatrudnienie w Lasach Państwowych. To tzw. szczeciński wątek afery w Funduszu Sprawiedliwości. Polityk PiS po raz kolejny zeznawał w Sądzie Okręgowym w Szczecinie. Pierwsze dwa dni składania przez niego wyjaśnień przypadły na czerwiec tego roku.

Dariusz Matecki fikcyjnie zatrudniony? Poseł zeznawał w sądzie

Jeden z zarzutów dotyczy fikcyjnego zatrudnienia Dariusza Mateckiego w Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych i Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Szczecinie. We wtorek 8 września poseł PiS natknął się na dziennikarzy, wchodząc na salę rozpraw. Powiedział im, że „po dwóch dniach zeznań dalej nie zgadza się z postawionymi zarzutami”.

— Próbuję się dowiedzieć, jak to jest, że prokuratura, pani minister klimatu Paulina Hennig-Kloska i pan Mikołaj Dorożała stwierdzili, że ani razu nie logowałem się do systemów, skoro w danych prokuratury, w samym Szczecinie było ponad 80-90 logowań do systemu Lasów Państwowych. Przeoczyli to? Tego typu sytuacji jest cała masa — przekonywał Matecki.

W trakcie swoich czerwcowych zeznań poseł PiS oświadczył, że realnie pracował dla Lasów Państwowych. Pokazywał wówczas informacje z mediów, w których występował jako przedstawiciel Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. Prezentował też oficjalne maile służbowe, informacje o spotkaniach, konferencjach i wydarzeniach z jego udziałem w roli przedstawiciela Lasów Państwowych.

Sprawa Mateckiego. Co mówił świadek z Lasów Państwowych?

„GW” przypomniała, że parlamentarzysta zatrudniony był w centrum informacyjnym. Jego miesięczna pensja wynosiła 8 tys. PLN (brutto). Obowiązki zawodowe wykonywać miał w centrali LP, która mieści się w Warszawie, lecz zawnioskował o pracę zdalną – i od razu otrzymał pozytywną odpowiedź. Później zatrudniony został w regionalnej dyrekcji w Szczecinie, gdzie został kierownikiem zespołu ds. współpracy z otoczeniem (podlegały mu tam dwie osoby). „W niecały rok zarobił około 160 tys. zł” – podał dziennik.

Świadek, który zeznawał 9 czerwca, przyznał, że „o pracy Mateckiego w lasach dowiedział się dopiero, gdy jakaś redakcja o niego pytała i trzeba było przygotować odpowiedź”.

– Nie wiem, kto podjął decyzję o zatrudnieniu Mateckiego. Nie wiem, komu podlegał – odpowiedział. Przyznał, że „wie jedynie to, iż pracował”. – Ale nie znam szczegółów tej pracy. (...) Nigdy go nie widziałem – ani w dyrekcji, ani na żadnych uroczystościach. (...) Ja w ogóle nigdy się z nim nie spotkałem – podkreślił.

Czytaj też:
Powstał ranking leniwych posłów. Marcin Romanowski rekordzistą
Czytaj też:
Tak o marszałku Sejmu mówił poseł PiS. „Świnia, szmata czerwona”

Źródło: Onet.pl