Rząd chowa PR-owców

Rząd chowa PR-owców

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Ekipa Donalda Tuska zatrudnia specjalistów od tworzenia dobrego wizerunku, tak jak inne rządy europejskie, ale w przeciwieństwie do nich ukrywa ten fakt - pisze "Metro".

W poniedziałek gazeta ujawniła, że ministrami premiera Tuska mają zaopiekować się specjaliści od public relations. Niektórzy szefowie resortów już takich doradców mają, inni wkrótce otrzymają.

- Polski rząd wzoruje się na europejskich. Z tą jednak różnicą, że tam specjaliści od PR oficjalnie pracują w ministerstwach - mówi specjalista ds. public relations z Uniwersytetu Warszawskiego, prof. Jerzy Olędzki i podaje przykład: - w Wielkiej Brytanii premier ma niezależne od biura prasowego specjalistów od komunikacji społecznej. Osobnych ekspertów od PR ma także każdy z ministrów. Ale są to oficjalni doradcy, zatrudnieni w resortach - podkreśla prof. Olędzki.

Tymczasem - jak ustaliło "Metro" - specjaliści od wizerunku naszych ministrów pracują na zlecenia. Sami ministrowie oficjalnie do takich doradców się nie przyznają. Mało tego: Centrum Informacyjne Rządu, ani rzeczniczka Agnieszka Liszka nie odpowiedzieli gazecie na pytanie ile kosztują usługi PR-owców dla rządu i jak są księgowane te wydatki.

Dlaczego politycy tak boją się przyznać do tego, że korzystają z usług specjalistów od PR? - Chcą stworzyć wrażenie, że na swój pozytywny odbiór pracują sami, bez udziału doradców - wyjaśnia prof. Andrzej Antoszewski z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Posłowie PO bronią pomysłu: - W rządzie musi być ktoś odpowiedzialny za komunikację z mediami, żeby wszystkie informacje były jasne i klarowne - tłumaczył Andrzej Halicki z Platformy, jeszcze do grudnia ubiegłego roku współwłaściciel agencji PR. Nie przeszkadza mu, że ministerstwa wydają na budowanie dobrego wizerunku po kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie.

Ale i sam klub parlamentarny PO też korzysta ze szkoleń organizowanych przez agencje PR. - Wysyłamy na takie szkolenia młodych stażem posłów - potwierdza Grzegorz Dolniak, wiceszef klubu PO. - Uczą się tam występowania przed kamerą, odpowiadania na pytania, niektórzy też protokołu dyplomatycznego - wylicza.
 1

Czytaj także