Portrety oficjeli na cenzurowanym

Portrety oficjeli na cenzurowanym

Dodano:   /  Zmieniono: 
W miarę jak prezydentura Busha zbliża się ku końcowi, portreciści spodziewają się ruchu w interesie, donosi „The Washington Post”. Prominentni członkowie elity politycznej chcą przejść do historii, pozostawiając przyszłym pokoleniom swój wizerunek namalowany przez najlepszych malarzy.
„Za każdym wielkim mężem stanu w Waszyngtonie stoi jego wielki portret" – ironizuje dziennik. Departament Handlu, na przykład, ostatnio zamówił portret sekretarza Carlosa M. Gutierreza, który pracował tam od 2005. Kontrakt na namalowanie jego podobizny opiewa na 35 tys. dolarów.

Dziennik zaznacza, że inwestowanie pieniędzy podatników w portrety oficjeli budzi coraz większe kontrowersje. Niektórzy twierdzą, że zamawianie wysokiej jakości fotografii byłoby znacznie tańszym sposobem na uhonorowanie ustępujących dygnitarzy, tym bardziej, że większość portretów nie jest dostępna dla zwiedzających.

Ceny portretów są bardzo różne. „The Washington Post" przeanalizował ponad 30 kontraktów. Okazało się, że ceny wahają się od 7,5 tys. dolarów aż po prawie 50 tys. Na przykład zamówiony portret byłego sekretarza obrony, Donalda Rumsfelda ma kosztować 46 790 dolarów. Ma zawisnąć w holu obok portretów poprzedników sekretarza oraz jego wcześniejszego portretu, kiedy to sprawował funkcję sekretarza obrony w latach 1975 – 1977.

Dziennik przypomina historyczny precedens, kiedy w 1977 roku prezydent Jimmy Carter nazwał tradycję malowania portretów wysokich urzędników „niepotrzebnym luksusem" i zgodnie z jego zaleceniem, członkowie gabinetu musieli zadowolić się kolorowymi zdjęciami portretowymi. Z kolei Elliot L. Richardson z administracji Geralda R. Forda posunął się o krok dalej i w 1978 uroczyście odsłonił autoportret.

im
 0

Czytaj także