„Bułgaria nie płaci okupów”, zapewnił przedstawiciel ministerstwa spraw zagranicznych Dragowest Goranow w odpowiedzi na informację, że somalijscy piraci za uwolnienie marynarzy ze statku „Malaspina castle” żądają 2 milionów dolarów okupu, donosi dziennik „Novinar”.
Brytyjski statek został porwany w miniony poniedziałek w Zatoce Adeńskiej. Sprawą żywo zainteresowana jest Bułgaria, ponieważ na pokładzie było 16. marynarzy z tego kraju, w tym kapitan. Goranow z MSZ powiedział, że somalijscy piraci zapewne rozpoczęli już negocjacje z właścicielami statku. Trudno określić, kto powinien negocjować, ponieważ właściciel „Malaspina castle" pochodzi z Wielkiej Brytanii, statek zarejestrowany jest w Panamie, a uprowadzeni marynarze pochodzą z różnych krajów – oprócz Bułgarów w skład 24. osobowej załogi wchodzą też Rosjanie, Ukraińcy i Filipińczycy.
Jak donosi „Novinar" żądanie okupu „wg zwyczaju” powinno być skierowane do właściciela statku, ponieważ jest to statek towarowy. Zastępca ministra spraw zagranicznych Milen Keremedcziew powiedział, że władze państwa powinny negocjować z piratami tylko w przypadku statku pasażerskiego. I dodał: „Ile będą trwały negocjacje z właścicielem oraz ile będzie wynosić okup zależy od tego jak cenny był przewożony towar.”
Z sąsiadującej z Somalią Kenii dochodzą natomiast anonimowe informacje, że pośredniczyć w negocjacjach mogłaby firma adwokacka z Londynu lub z kenijskiej Mombasy.
Keremedcziew zapewnił, że bułgarscy marynarze są zdrowi, a jeden z nich nawiązał nawet kontakt ze swoją rodziną.
mg
Jak donosi „Novinar" żądanie okupu „wg zwyczaju” powinno być skierowane do właściciela statku, ponieważ jest to statek towarowy. Zastępca ministra spraw zagranicznych Milen Keremedcziew powiedział, że władze państwa powinny negocjować z piratami tylko w przypadku statku pasażerskiego. I dodał: „Ile będą trwały negocjacje z właścicielem oraz ile będzie wynosić okup zależy od tego jak cenny był przewożony towar.”
Z sąsiadującej z Somalią Kenii dochodzą natomiast anonimowe informacje, że pośredniczyć w negocjacjach mogłaby firma adwokacka z Londynu lub z kenijskiej Mombasy.
Keremedcziew zapewnił, że bułgarscy marynarze są zdrowi, a jeden z nich nawiązał nawet kontakt ze swoją rodziną.
mg