W Irlandii będziesz mieć dwukrotnie większe szanse na zdobycie pracy, jeśli posiadasz irlandzko brzmiące nazwisko. Takie wnioski płyną z raportu Instytutu Badań Ekonomicznych i Społecznych (ESRI) - informuje ‘‘Chicago Tribune’’.
Przeprowadzenie projektu trwało rok. W tym czasie ESRI rozesłało po dwie kandydatury na każde z 240 ogłoszeń. Połowa zgłoszeń sugerowała osobę o irlandzkich korzeniach, a pozostałe wskazywały na pochodzenie z Niemiec, Azji lub Afryki. Wszyscy fikcyjni aplikanci posiadali wymagane cechy i umiejętności, oraz byli irlandzkimi obywatelami z edukacją i kwalifikacjami zdobytymi na wyspie. Jedyną cechą rozróżniającą kandydatów były etnicznie charakterystyczne nazwiska.
10 procent wszystkich osób pracujących w Irlandii to imigranci. Największe grupy to Polacy, Chińczycy i Nigeryjczycy. „Do badań wykorzystaliśmy kandydatów o niemieckich korzeniach, zamiast polskich. Doszliśmy do wniosku, że biorąc pod uwagę ich niedawny napływ, jest mało prawdopodobne, by mogli się legitymować lokalnym wykształceniem", mówi jeden z naukowców ESRI.
Raport sporządzony na podstawie badań wykazał, że szansa na zdobycie pracy przez osobę z irlandzkim nazwiskiem rośnie dwukrotnie. Kandydaci o lokalnych nazwiskach dostali ponad 32 procent pozytywnych odpowiedzi, podczas gdy obco brzmiącym osobom pracę zaproponowało jedynie 15 procent pracodawców.
Jest to jeden z najgorszych wyników w historii tego typu badań. Irlandia wypadła lepiej jedynie od Wielkiej Brytanii, gdzie w latach siedemdziesiątych sprawdzono stosunek pracodawców do przyjezdnych z Pakistanu i Indii, oraz względem Francji, gdzie w latach 2005-06 badano uprzedzenia na rynku pracy względem Afrykańczyków.
Wyniki badań opublikowane zostały w obliczu stale powiększającej się recesji i bezrobocia. Wcześniej Irlandia cieszyła się trwającym ponad 10 lat boomem ekonomicznym. Dobra sytuacja gospodarcza zachęcała imigrantów do osiedlania się na wyspie w poszukiwaniu pracy. Obecnie imigranci są grupą o największym wzroście bezrobocia.
MN
10 procent wszystkich osób pracujących w Irlandii to imigranci. Największe grupy to Polacy, Chińczycy i Nigeryjczycy. „Do badań wykorzystaliśmy kandydatów o niemieckich korzeniach, zamiast polskich. Doszliśmy do wniosku, że biorąc pod uwagę ich niedawny napływ, jest mało prawdopodobne, by mogli się legitymować lokalnym wykształceniem", mówi jeden z naukowców ESRI.
Raport sporządzony na podstawie badań wykazał, że szansa na zdobycie pracy przez osobę z irlandzkim nazwiskiem rośnie dwukrotnie. Kandydaci o lokalnych nazwiskach dostali ponad 32 procent pozytywnych odpowiedzi, podczas gdy obco brzmiącym osobom pracę zaproponowało jedynie 15 procent pracodawców.
Jest to jeden z najgorszych wyników w historii tego typu badań. Irlandia wypadła lepiej jedynie od Wielkiej Brytanii, gdzie w latach siedemdziesiątych sprawdzono stosunek pracodawców do przyjezdnych z Pakistanu i Indii, oraz względem Francji, gdzie w latach 2005-06 badano uprzedzenia na rynku pracy względem Afrykańczyków.
Wyniki badań opublikowane zostały w obliczu stale powiększającej się recesji i bezrobocia. Wcześniej Irlandia cieszyła się trwającym ponad 10 lat boomem ekonomicznym. Dobra sytuacja gospodarcza zachęcała imigrantów do osiedlania się na wyspie w poszukiwaniu pracy. Obecnie imigranci są grupą o największym wzroście bezrobocia.
MN