„Neuro” zbawcą eurostrefy?

„Neuro” zbawcą eurostrefy?

Dodano:   /  Zmieniono: 
- Kiedyś nie do pomyślenia, dziś rozpad strefy euro wydaje się być poważnym tematem do rozmów w strefie euro – pisze brytyjski dziennik „The Daily Telegraph”
W 2010 roku euro nie jest już tak stabilne jak było kilka lat temu. Światowy kryzys finansowy oraz pogrążona gospodarka Grecji podzieliły państwa członkowskie. Debata toczy się jednak głównie pomiędzy rządami państw UE oraz indywidualnymi inwestorami. Ci pierwsi twierdzą, że wspólna waluta jest warunkiem stabilności europejskich instytucji. Ich zdaniem, bez euro Europa nigdy nie będzie w stanie konkurować z potężnymi gospodarkami Stanów Zjednoczonych czy rosnącymi w siłę państwami azjatyckimi.

Według zwolenników euro, Unia Europejska musi za wszelką cenę ratować wspólna walutę. Inwestorzy i przedsiębiorcy  są odmiennego zdania. W ich opinii słabe euro może przynieść chaos i rynkową niepewność. W tym przypadku lepszym rozwiązaniem byłoby przyznanie się do błędu i zastąpienie euro innymi walutami.


Robert Woolnough, autor artykułu w „The Daily Telegraph", twierdzi jednak, że głowy państw europejskich mają plan awaryjny. Projekt ten zakłada, że nawet gdyby euro upadło, unia walutowa zostałaby ocalona. Według hipotezy, Woolnough’a zaraz po likwidacji wspólnej waluty, państwa musiałyby wrócić do swoich narodowych pieniędzy.

Wszelkie kontrakty czy umowy wciąż obowiązywałyby w euro, toteż należałoby wprowadzić tymczasową, neutralną jednostkę rozliczeniową. Działałaby w przeliczeniu 1:1 z euro. Można by ją nazwać „neuro". Stopniowo, neuro zaczęłoby tracić swój charakter tymczasowy i ostatecznie stałoby się nową walutą europejską, zastępując tym samym waluty narodowe i ocalając unię walutową.  Taka sytuacja miała już miejsce w styczniu 1999, kiedy euro zastąpiło ECU (European Currency Unit).


KR / The Daily Telegraph

 0

Czytaj także