21 września w środę doszło do ataku na ambasadę Izraela w Turcji. Mężczyzna z nożem w ręku rzucił się na pracowników placówki dyplomatycznej. Krzyczał przy tym "Allahu Akbar". Został postrzelony w nogę, po czym z miejsca zdarzenia zabrano go do aresztu.
Rzecznik ambasady Izraela potwierdził, że atak miał miejsce. Ogłosił również, iż napastnikowi nie udało się dostać do budynków ambasady. Tureckie władze wydały komunikat, w którym zapewniają, że żadnemu z pracowników placówki dyplomatycznej nic się nie stało. – Doszło do próby ataku przed ambasadą, ale wszyscy są bezpieczni, a napastnik został zatrzymany na zewnątrz – usłyszał "Independent".
Na miejscu pojawił się już specjalny zespół, który poszukuje w okolicy ewentualnych ładunków wybuchowych pozostawionych przez zamachowca. Turecka policja wszczęła dochodzenie mające wyjaśnić, czy mężczyzna był powiązany z organizacjami terrorystycznymi. Do ataku doszło po wspólnym wezwaniu Państwa Islamskiego i Al-Kaidy do samotnych ataków w krajach postrzeganych jako wrogie.
Tureckie media podają, że zatrzymany mężczyzna to 38-letni pracownik budowlany z prowincji Karaman. Donoszą także, że to osoba chora psychicznie.
