Olimpijczyk przygarnął w Korei psa hodowanego na mięso. Internauci krytykują sportowca

Olimpijczyk przygarnął w Korei psa hodowanego na mięso. Internauci krytykują sportowca

Freestylowy narciarz USA i reprezentant USA na igrzyskach zimowych w Pjongczangu pochwalił się na Instagramie, że uratował z Korei Południowej szczeniaka. Sportowiec zabrał go z farmy, w której psy były hodowane na mięso.

„Matt i ja byliśmy na jednej z 17 tysięcy farm psich farm. W całym kraju jest około 2,5 miliona takich miejsc, gdzie zwierzęta są hodowane na mięso w okropnych warunkach. Zjawisko argumentuje się faktem, że jedzenie psów stanowi część koreańskiej kultury. Nie podoba mi się to, ale zgadzam się z tym, że nie jest moją rolą narzucanie miejscowym zachodniego stylu życia” – napisał sportowiec. „Kultura nie powinna być jednak usprawiedliwieniem dla okrucieństwa. Psy są źle karmione, bite, stłoczone w ciasnych klatkach i wystawiane na mróz. Gdy nadchodzi koniec, zwierzę jest zabijane na oczach pozostałych psów wstrząsami elektrycznymi i nierzadko kona przez 20 minut” – kontynuował sportowiec. „Mam nadzieję, że moja wizyta na farmie zwiększy świadomość ludzi na to co muszą przeżywać na farmach hodowane psy” – podsumował.

Farma na której pojawił się narciarz została już zamknięta. Z hodowli udało się uratować 90 zwierząt, jednego szczeniaka rasy husky adoptował Kenworthy. Organizacja Humane Society International, która doprowadziła do zlikwidowania placówki, poszukuje domów dla oswobodzonych psów.

Sportowiec w ogniu krytyki

Sprawa wywołała jednak niemałe kontrowersje. Wpis sportowca na Instagramie zebrał dziesiątki tysięcy polubień, ale pojawiały się również głosy krytyki. Zarzucano Kenworty'emu, że nie rozumie różnic kulturowych pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Koreą. W kwestii jedzenia psiego mięsa wypowiadali się także sami Koreańczycy. Przykładowo, jeden z nich stwierdził, że większość jego rodaków nie je psów a przeciwnikiem tego obyczaju są zwłaszcza młodzi ludzie.

Narciarza pytano także, czy równie zaciekle protestowałby przeciwko niehumanitarnym traktowaniu bydła na farmach w USA.

Kenworthy na Twitterze zgodził się ze stwierdzeniem, że jedzenie psów to w Korei coraz mniej popularny obyczaj. „Większość młodych Koreańczyków jest przeciwna hodowaniu psów na mięso, dlatego chcę pomóc. Psie farmy są o wiele mniejszą gałęzią przemysłu, dlatego można łatwo coś zmienić. Przepraszam, jeśli moja wiadomość wyglądała tak, jakbym chciał oceniać Koreańczyków. Wcale tego nie chciałem. Chcę po prostu zakończyć koszmar zwierząt” – napisał Kenworthy.

„Psie posiłki”

Oficjalnie w Korei Południowej hodowanie psów na mięso jest nielegalne. W praktyce, nikt nie egzekwuje tego prawa i kodeks nie przewiduje kar za tą praktykę. „Psie posiłki” są tradycją w wielu społecznościach i regionach na terenie Azji. Szacuje się, że na kontynencie może być zjadane nawet 30 milionów psów rocznie. Badania wskazują jednak, że mentalność mieszkańców Azji się zmienia i coraz częściej psy traktowane są jako zwierzę domowe, nie hodowlane.

Czytaj także:
Gejowski pocałunek olimpijczyka na wizji. „Dzieci w swoich domach wreszcie mogą to zobaczyć”

Czytaj także

 4
  • Mama mu nie mówiła żeby się nie bawić jedzeniem ;)
    • Pieczeń z pasa będzie głównym daniem na ich wielkim pedalskim weselu ....
      • "Zarzucano Kenworty'emu, że nie rozumie różnic kulturowych"
        Przecież powiedział, że rozumie.
        • Koreańczycy, jedzcie hot-dogi!!! Hot-dogi nie wymagają specjalnych warunków hodowli, dlatego można je kupić wszędzie.

          Czytaj także