"Nowy prezydent i jego rząd powinni szybko zainicjować reformy, które wprowadzą zasady prawa zgodnie ze zobowiązaniami międzynarodowymi w kwestii praw człowieka" - czytamy w komunikacie AI.
Amnesty International domaga się "natychmiastowego i bezwarunkowe zwolnienia wszystkich więźniów sumienia", wszczęcia śledztw w sprawach oskarżeń o torturowanie i zgony podejrzanych w więzieniach, a także wprowadzenia wolności prasy.
AI zarzuciła obecnym władzom, że zignorowały apele grup opozycyjnych na emigracji o zgodę na udział ich liderów w wyścigu prezydenckim. Przypomniała, że choć p.o.prezydenta Kurbanguły Berdymuchammedow obiecywał dostęp do Internetu, obywatelom nie zagwarantowano swobody wypowiedzi, wyznania, zgromadzeń i wolności prasy.
Amerykańska organizacja Human Rights Watch (HRW) wystosowała podobny apel, podkreślając w komunikacie, że "wybory prezydenckie 11 lutego nie będą ani wolne ani uczciwe".
HRW odnotowuje też brak reakcji wspólnoty międzynarodowej na wybory w Turkmenistanie.
"W sytuacji, gdy rządy i koncerny zagraniczne żarliwie dążą do nawiązania ścisłych stosunków z Aszchabadem z uwagi na ogromne zasoby gazu, a Turkmenistan także chciałby robić z nimi interesy, byłaby świetna okazja, aby domagać się poszanowania w tym kraju praw człowieka" - podkreśla HRW.
Turkmenistan jest uważany za jeden z najbardziej represyjnych krajów na świecie. Zmarły prezydent Saparmurad Nijazow, który wprowadził kult jednostki, nie tolerował żadnej krytyki i na wszelkie różne sposoby pozbywał się opozycji.
O schedę po Nijazowie ubiega się sześciu kandydatów, jednak zwycięstwo przypadnie najprawdopodobniej Kurbanguły Berdymuchammedowowi.
pap, ss