Nabożeństwo trwało... 96 dni. Wszystko po to, by uchronić rodzinę uchodźców

Nabożeństwo trwało... 96 dni. Wszystko po to, by uchronić rodzinę uchodźców

Nabożeństwo w świątyni w Hadze
Nabożeństwo w świątyni w Hadze / Źródło: Twitter / @hayarpi_3
Dużym sukcesem zakończyła się wspólna akcja duchownych i wiernych mieszkających w Hadze. Po otrzymaniu informacji o planowanej deportacji rodziny uchodźców, postanowili znaleźć lukę w prawie, która umożliwiałaby ich ochronę. Starania o zmianę decyzji władz trwały 96 dni.

Jak podaje euronews.com, rodzina Tamrazyan uciekła z Armenii w 2009 roku w związku z obawami o własne bezpieczeństwo, ze względu na działalność polityczną ojca. Przez ostatnie trzy lata rodzina była członkiem kościoła Gereformeerde Kerk (GKV) w miejscowości Katwijk. W połowie września rodzina dowiedziała się o nakazie deportacji i rozpoczęła dramatyczną walkę o pozostanie w Holandii. 21-letnia Hayarpi Tamrazyan opublikowała w mediach społecznościowych apel do polityków. – Mogę zostać wydalona z Holandii po 9 latach. W imieniu mojego brata i siostry proszę o pomoc – mówiła.

Pomoc pastorów i wiernych

Z pomocą przyszła społeczność zgromadzona wokół protestanckiego kościoła Bethel w Hadze. To tam od 26 października organizowano nabożeństwa, które trwały 24 godziny na dobę. Początkowo do świątyni przyjeżdżali pastorzy z okolicy, ale później akcja się rozrosła się do takich rozmiarów, że w nabożeństwach uczestniczyli duchowni z całego kraju. Najtrudniejszym zadaniem okazało się zorganizowanie nabożeństw w godzinach nocnych, ale również ten problem udało się rozwiązać. Jedną z twarzy tej inicjatywy był pastor Axel Wicke, który nawoływał do prowadzenia modlitw „w każdej godzinie, przez dzień i noc”. Skąd taki pomysł?

Nie chodziło tu tylko o modlitwę w intencji pomyślnego rozwiązania sprawy rodziny Tamrazyan, ale o przepisy prawne obowiązujące w Holandii. Zgodnie z tymi zasadami, policjanci nie mogą wchodzić do kościoła w trakcie trwania nabożeństwa. Tym samym rodzina uchodźców nie tylko znalazła schronienie w świątyni, ale także miała gwarancję, że jeśli nabożeństwo nie zakończy się, oni będą bezpieczni.

Akcją zainteresowały się krajowe i światowe media, a na pojawiały się zdjęcia z kościoła. W środę 30 stycznia władze holenderskie ogłosiły, że wspomniana rodzina nie zostanie deportowana. Urzędy zobowiązały się także do dokładnego rozpatrzenia innych tego typu sytuacji. Rodzina Tamrazyan opublikowała z kolei oświadczenie, w którym podziękowała duchownym, wiernym oraz wszystkim osobom, które okazały im wsparcie.

Czytaj także:
Abp Paetz koncelebrował mszę mimo zakazu Watykanu. Jest oskarżony o molestowanie kleryków

Źródło: euronews.com

Czytaj także

 1