Pies nie zdążył wejść za właścicielką do windy. Mógł się udusić

Pies nie zdążył wejść za właścicielką do windy. Mógł się udusić

Pomeranian
Pomeranian / Źródło: Pixabay / skorchanov
Pies znalazł się w prawdziwych opałach. Smycz czworonoga była wciągana przez mechanizm windy, a jego obroża się zaciskała. Gdyby nie szybka interwencja przypadkowego mężczyzny, finał historii mógłby być tragiczny.

27-letni Johnny Mathis wracał do domu z pracy. Zaparkował samochód w podziemnym garażu apartamentowca, w którym mieszka. Nic nie wskazywało na to, że wydarzy się coś nieplanowanego. Mężczyzna jak zwykle wsiadł do windy. Gdy wychodził, minął kobietę z psem. Po chwili zobaczył, że sąsiadka weszła do windy, a jej pies nie zdążył do niej wskoczyć przed zamknięciem drzwi.

– Hej! Twój pies – zawołał Johnny do kobiety, ale było już za późno. Chwilę później smycz, do której przypięty był pomerian zaczęła być wciągana przez mechanizm windy. – Wtedy uruchomił się instynkt i po prostu złapałem tę smycz – relacjonował Johnny Mathis. Mężczyzna walczył, by jak najszybciej zdjąć psu obrożę, a co za tym idzie uratować zwierzę. Całe zdarzenie zostało nagrane przez kamery monitoringu.

Mężczyzna przekazał, że słyszał płacz właścicielki psa, która była przekonana, że zwierzę nie żyje. Gdy spotkali się ponownie, kobieta była bardzo wdzięczna za uratowanie psa, ale do tego stopnia zdenerwowana, że nie mogła przestać płakać.

Czytaj także:
Psy były głodzone, a ich „mięśnie w zaniku”. Interwencja pod Płockiem

Źródło: CNN

Czytaj także

 0