Trzech libańskich żołnierzy zginęło w wybuchu koło obozu uchodźców palestyńskich Nahr el-Barid na północy Libanu. Co najmniej dwóch bojowników islamskich poniosło natomiast śmierć w eksplozji w pobliżu obozu Ain al-Hilweh na południu kraju, a jedna osoba została ranna.
Walki między armią rządową a palestyńskimi islamistami w obozie Nahr el-Barid trwają od 20 maja.
Według libańskich sił bezpieczeństwa, wojska rządowe są bliskie zniszczenia pozycji ugrupowania zbrojnego Fatah al-Islam na obrzeżach obozu. Jak poinformowano, żołnierze "nie mają zamiaru wkraczać do obozu".
Armia libańska mówi, że to bojownicy Fatah al-Islam sprowokowali konflikt, atakując jej pozycje wokół obozu i na przedmieściach Trypolisu. Palestyńczycy twierdzą z kolei, że działają w samoobronie.
Nie wiadomo, co było przyczyną eksplozji koło obozu Ain al- Hilweh.
Szacuje się, że w Libanie znajduje się ok. 400 tysięcy uchodźców palestyńskich; połowa z nich mieszka w 12 obozach.
Libańska armia prowadzi równolegle operację na południu kraju, gdzie poszukuje sprawców niedzielnego ostrzału rakietowego Izraela. Kilka pocisków rakietowych spadło na miasto Kiriat Szmona, ok. 10 km od granicy, powodując jedynie szkody materialne i żadnych ofiar w ludziach. Do ataku przyznało się nieznane wcześniej ugrupowanie.
Był to pierwszy ostrzał rakietowy Izraela z terytorium libańskiego od lata ubiegłego roku, kiedy przez miesiąc toczyła się wojna między Izraelem a libańskim Hezbollahem.
ab, pap