Ten sojusz miał wzmocnić opozycję. Nowy sondaż pokazuje zaskakujący efekt

Ten sojusz miał wzmocnić opozycję. Nowy sondaż pokazuje zaskakujący efekt

Dodano: 
Włodzimierz Czarzasty, Donald Tusk
Włodzimierz Czarzasty, Donald Tusk Źródło: PAP / Leszek Szymański
Czy wspólna lista KO i Lewicy wzmocniłaby opozycję? Najnowszy sondaż pokazuje, że taki scenariusz może zmienić układ sił.

Chociaż do wyborów parlamentarnych pozostało jeszcze mnóstwo czasu, już teraz pojawiają się pytania o przyszłość PiS, kondycję Konfederacji czy stabilność mniejszych ugrupowań. W kuluarach coraz częściej pojawia się scenariusz wspólnej listy Koalicji Obywatelskiej i Lewicy.

Pracownia Opinia24 w najnowszym sondażu przeprowadzonym dla „Gazety Wyborczej” sprawdziła, jak taki wariant mógłby wyglądać dziś, przy założeniu obecnych preferencji wyborczych.

Sondaż. KO przed PiS. Tak wyglądałby podział mandatów

W klasycznym układzie KO pozostaje liderem z wynikiem 31,6 proc., wyraźnie wyprzedzając PiS (ok. 23 proc.). Konfederacja Sławomira Mentzena i Krzysztofa Bosaka dostałaby 12,2 proc., a Konfederacja Grzegorza Brauna 8,2 proc.

Do Sejmu weszłaby jeszcze tylko Nowa Lewica. Pod progiem wyborczym znalazły się trzy ugrupowania. Na partię Razem chciałoby zagłosować 3,5 proc. wyborców, na PSL 2,8 proc., a Polskę 2050 2,2 proc.

Jednak nawet w tym scenariuszu widać, że głosy po stronie demokratycznej nie przekładają się w pełni na przewagę mandatową. Podział byłby następujący: KO – 196 miejsc w Sejmie, PiS – 135, Konfederacja Mentzena i Bosaka – 63, Konfederacja Brauna – 42, Lewica 23. Zatem demokraci otrzymują łącznie 220 mandatów, a obecna opozycja– 240.

Wspólna lista KO i Lewicy ma sens? Sondaż daje jasny sygnał

Wariant wspólnej listy KO–Lewica zmienia układ sił, ale niekoniecznie w sposób korzystny dla inicjatorów. Taki blok mógłby liczyć na 35,7 proc. poparcia, jednak oznaczałoby to spadek względem łącznego wyniku obu ugrupowań startujących osobno (38,6 proc.). PiS uzyskałby 23,4 proc., a Konfederacja – w dwóch wariantach – łącznie ponad 20 proc.

Co istotne, wspólna lista nie tylko nie zwiększa poparcia, ale wręcz je częściowo „rozmywa”. Szacowana frekwencja byłaby niższa niż przy osobnym starcie KO i Lewicy, a liczba wyborców obozu demokratycznego mogłaby spaść o około 700 tysięcy.

Największe straty widoczne są po stronie Lewicy. O ile przy samodzielnym starcie mogłaby liczyć na ponad 1,3 mln głosów, to w ramach wspólnej listy tylko ok. 70 proc. jej elektoratu deklaruje poparcie. Oznacza to odpływ nawet 400 tys. wyborców. Część z nich wybiera inne ugrupowania, część pozostaje niezdecydowana lub deklaruje absencję wyborczą.

KO wypada w tym układzie stabilniej. Wyborcy partii Donalda Tuska w większości akceptują wspólną listę, jednak nawet tu około 9 proc. deklaruje brak poparcia dla takiej koalicji. W skali całego elektoratu oznacza to utratę ponad pół miliona głosów.

Sondaż Opinia24 z 27-30 kwietnia, próba losowa, reprezentatywna 1002 dorosłych Polaków, metoda CATI i CAWI.

Czytaj też:
Nawrocki wskazał problem. Zdaniem Polaków... sam go tworzy. Sondaż dla „Wprost”
Czytaj też:
Ziobro straci azyl na Węgrzech? Sikorski stawia sprawę jasno

Opracowała:
Źródło: Gazeta Wyborcza