W nocy z 12 na 13 stycznia rosyjska armia przeprowadziła kolejny zmasowany atak na ukraińskie miasta. Wołodymyr Zełenski przekazał, że wojsko podległe Władimirowi Putinowi wykorzystało do tego niemal 300 dronów uderzeniowych, a także 18 rakiet balistycznych i siedem pocisków manewrujących.
Ataki rosyjskich okupantów zostały odnotowane w 24 lokalizacjach, m.in. w obwodach charkowskim, zaporoskim, dniepropietrowskim i kijowskim. Jak podaje „Ukraińska Prawda”, w wyniku ataku na przedmieścia Charkowa zginęły cztery osoby, a sześć zostało rannych.
Zmasowany atak Rosji na Ukrainę. Polski konsulat uszkodzony
Rzecznik polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych poinformował, że w nocy został uszkodzony polski konsulat w Odessie. „Kolejna noc rosyjskiego terroru. W wyniku nocnego bombardowania uszkodzony został polski konsulat w Odessie. Nikt z naszych pracowników nie odniósł obrażeń. Wielki szacunek dla całego zespołu MSZ, który pracuje w Ukrainie” – napisał Maciej Wewiór na portalu X (dawnym Twitterze – red.).
O szczegóły rzecznik MSZ był pytany w rozmowie z Polsat News. – To kolejna noc z aktami rosyjskiego terroru w Ukrainie. Tym razem bomby spadły również na Odessę, gdzie jest nasz konsulat. Nasz konsulat został – nieznacznie, ale jednak – uszkodzony. Są powybijane m.in. szyby. W związku z tym, że ten atak był w nocy, to też obsługa naszego konsulatu była mocno ograniczona. Szczęście w nieszczęściu, że nikt tutaj nie ucierpiał – przekazał Maciej Wewiór.
Co konkretnie uszkodziło polski konsulat? – Krótko mówiąc: były to spadające rosyjskie bomby na Odessę. One były tak blisko naszego budynku, że m.in. wyleciały szyby – przekazał rzecznik MSZ. – Nie mamy informacji, żeby strukturalnie doszło do jakichś zniszczeń. Natomiast trzeba będzie naprawić to, co uszkodziły rosyjskie bomby – dodał. Maciej Wewiór podkreślił, że nie ma planów, które zakładałyby zamknięcie polskiego konsulatu w Odessie.
Czytaj też:
Były ambasador w Kijowie: Ukraińcy wrócili do gry. To był dyplomatyczny majstersztykCzytaj też:
Rosja protestuje po zatrzymaniu w Polsce archeologa. Kradł zabytki na Krymie?
