Prezydent USA Donald Trump podczas wieczornego orędzia ogłosił publikację odtajnionych materiałów wywiadowczych dotyczących bezpieczeństwa amerykańskiej infrastruktury wyborczej. Jak stwierdził, dokumenty mają ujawniać poważne luki w systemie oraz skalę zagranicznej ingerencji. Pliki zostały udostępnione na stronie Białego Domu.
Trump: system wyborczy USA jest narażony
Trump przez pierwsze minuty wystąpienia mówił o sytuacji gospodarczej i militarnej w kraju, a następnie przeszedł do głównego tematu. Oświadczył, że obecny system wyborczy w USA nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa głosów i pozostaje podatny na ataki hakerskie, nadużycia oraz wpływy z zagranicy.
Prezydent podkreślił, że każdy obywatel powinien mieć pewność, że jego głos zostanie policzony w bezpiecznym i odpornym na manipulacje systemie. W jego ocenie obecne rozwiązania nie spełniają tego standardu.
Oskarżenia wobec Chin i dane 220 mln wyborców
Najmocniejszy fragment orędzia dotyczył Chin. Donald Trump powiedział, że od 2020 roku miały one wejść w posiadanie danych aż 220 mln amerykańskich wyborców. Chodzi m.in. o imiona i nazwiska, adresy, numery telefonów, preferencje partyjne i inne wrażliwe informacje. Prezydent nazwał to największym naruszeniem bezpieczeństwa danych w historii i przekonywał, że takie informacje mogą zostać wykorzystane do działań przestępczych, w tym związanych z rejestracją wyborców. Dodał też, że część amerykańskich służb miała wiedzieć o skali problemu już wcześniej, ale nie ujawniła go opinii publicznej.
W przeszłości Pekin wielokrotnie zaprzeczał oskarżeniom o ingerencję w wybory i politykę państw zachodnich. Podobne zarzuty pojawiały się wcześniej nie tylko w USA, ale też w Kanadzie, Australii i Wielkiej Brytanii.
Trump apeluje do Kongresu i oskarża media o spisek
Trump ponownie zaapelował o przyjęcie ustawy Save America Act, która zakłada m.in. obowiązek potwierdzania obywatelstwa przy rejestracji wyborczej oraz okazywania dokumentu ze zdjęciem podczas głosowania.
Prezydent skrytykował też część amerykańskich stacji telewizyjnych za to, że nie transmitowały jego wystąpienia na żywo. Oskarżył media o ukrywanie problemu i przekonywał, że bez wolnych i uczciwych wyborów nie ma silnego państwa.
– To rzadka sytuacja, aby stacje fake news NBC i ABC, zapowiedziały, że nie będą transmitować tego wystąpienia. Wiedziały, czego będzie dotyczyć, nie podoba im się ten temat. Wiedzą, jak skorumpowany jest nasz system, i nie chcą tego ujawniać — oskarżał redakcje Trump.
Prezydent USA zarzucił tym mediom, że że wraz z innymi stacjami „są częścią spisku”.
— Z jakiegoś powodu chcą, aby to oszustwo trwało nadal. Chcą je podtrzymywać. Chcą chronić radykalną lewicę — mówił Trump.
Czytaj też:
Burza wokół przejęcia TVN. „Brygada z Wiertniczej spakowana?” Czytaj też:
Trump się wściekł. Zablokował cieśninę Ormuz i nałożył „myto” na transport
