Armia USA „wraca do podstaw”. Eksperci z Europy zaniepokojeni

Armia USA „wraca do podstaw”. Eksperci z Europy zaniepokojeni

Żołnierze USA i dron wojskowy – zdjęcie ilustracyjne (najprawdopodobniej wygenerowane przez sztuczną inteligencję)
Żołnierze USA i dron wojskowy – zdjęcie ilustracyjne (najprawdopodobniej wygenerowane przez sztuczną inteligencję) Źródło: Shutterstock / Bumble Dee
Armia USA zamierza „wrócić do podstaw”. Eksperyment z wyspecjalizowanym batalionem dronowym w Europie dobiega końca.

O planach amerykańskiego wojska poinformowała agencja Associated Press. Generał Christopher LaNeve chce, by żołnierze, którzy do niedawna rozwijali umiejętności w obszarze efektywnego korzystania z bezzałogowców, powrócili do dawnych koncepcji. Batalion powstał na bazie piechoty powietrznodesantowej, która została powołana po to, by armia mogła błyskawicznie przerzucać jednostki w głąb terytorium wroga.

Oddział dronowy czekają jeszcze manewry w sierpniu i wrześniu tego roku. Następnie zostanie rozwiązany. Żołnierze mają po wszystkim zdać raport – m.in. z wiedzy, jaką zdobyli podczas ćwiczeń z Ukraińcami.

Decyzja armii USA będzie miała fatalne konsekwencje dla Europy?

Grono zagranicznych ekspertów liczyło, że batalion działał będzie znacznie dłużej, by w praktyce pozyskiwać wiedzę o stosowaniu dronów na polu bitwy – niezwykle korzystną z perspektywy zagrożonych przez Rosję członków Paktu Północnoatlantyckiego. Inwazja, która została zapoczątkowana przez federację, pokazała, że bezzałogowce to przyszłość obronności.

Dzięki nim możliwe jest przeprowadzenie rozpoznania (ustalenie pozycji przeciwnika, ruchu wojsk – nawet na bardzo dużym terytorium), ataków (można je wykorzystać przeciwko pojazdom, stanowiskom artyleryjskim itd.). Są stosunkowo niedrogie (kosztują często mniej niż sprzęt, który mogą wykryć), a to nie koniec ich zalet – jedna z głównych to brak strat w ludziach (operator może znajdować się nawet 200 km od celu).

Decyzja USA może spowodować, że wojska NATO będą daleko w tyle z wiedzą nt. użytkowania dronów wojskowych.

Ameryka „wraca do podstaw”. NATO na tym ucierpi?

Dziennik „The Wall Street Journal” zauważył, że decyzja może być związana z tym, że szefa sztabu amerykańskiej armii gen. LaNeve (swoją drogą – bliski współpracowniki sekretarza obrony Pete'a Hegsetha) znany jest ze swojego postulatu, o który walczy.

Brzmi on: „Wracamy do podstaw”.

Czytaj też:
Nagły zwrot ws. wojsk USA. Kosiniak-Kamysz ujawnił, co z rotacją amerykańskich żołnierzy
Czytaj też:
Polacy chcą zwiększenia wydatków na wojsko. Zaskakują wyniki wśród młodych

Źródło: PAP/RMF24