Strzały w odpowiedzi na protesty

Strzały w odpowiedzi na protesty

Fot. whyweprotest.net
Trzynaście osób zginęło, a około 100 zostało rannych w sobotę w starciach między policją i "grupami terrorystycznymi" w Teheranie - poinformowała irańska angielskojęzyczna telewizja Press TV. Później telewizja państwowa podała, że zginęło 10 osób, a ponad 100 zostało rannych.
Wcześniej szpitalne źródła w Teheranie informowały o 19 ofiarach tygodniowych protestów na ulicach Teheranu.

"Obecność terrorystów i użycie przez nich broni palnej oraz środków wybuchowych była namacalna we wczorajszych zamieszkach (w dzielnicach) Enkelab i Azadi" - podała telewizja państwowa.

Wiceszef irańskiej policji Ahmad Reza Radan zapewnił, że "zgodnie z zaleceniami siły porządkowe nie użyły żadnej broni palnej, by rozproszyć wichrzycieli". Twierdził, że między demonstrujących "przeniknęli" członkowie organizacji Mudżahedini Ludowi. Oficjalna agencja Irna poinformowała wcześniej o aresztowaniu niesprecyzowanej liczby członków tej działającej na uchodźstwie opozycyjnej organizacji. Według irańskiej telewizji aresztowane osoby przyjechały do Iranu po przejściu szkolenia w sąsiednim Iraku, a ich działaniami kierował "sztab operacyjny" w Wielkiej Brytanii.

Press TV oskarżyła również "wichrzycieli" o podpalenie w sobotę meczetu oraz 2 stacji benzynowych i posterunku wojskowego. "Wczoraj wichrzyciele spalili meczet(...) i niestety kilku naszych obywateli poniosło śmierć" - podała.

W trakcie sobotnich protestów w Teheranie zatrzymano ponad 450 ludzi - poinformowała policja cytowana przez agencję Mehr. "Zatrzymano 457 awanturników, którzy uczestniczyli w niszczeniu publicznej własności" - głosi policyjny komunikat. Według danych opozycji już wcześniej aresztowano ok. 200 krytyków Ahmadineżada, w tym byłych ministrów, dysydentów, studentów i dziennikarzy. W niedzielę pokonany w wyborach prezydenckich kandydat obozu reformatorów Mir-Hosejn Musawi potępił "masowe aresztowania" swoich zwolenników; wezwał ich na swojej stronie internetowej, by kontynuowali protesty, ale zachowali spokój. "W swoich protestach okazujcie opanowanie. Oczekuję, że siły zbrojne będą unikać nieodwracalnych szkód" - napisał.

W trakcie krwawych zajść w sobotę zginęło według różnych irańskich źródeł od 10 do 13 ludzi, a setki zostały ranne. Łączna liczba zabitych od wybuchu protestów 13 czerwca (dzień po wyborach) może wynosić od 18 do 25.

Początkowo poinformowano, że w pożarze meczetu zginęło kilka osób, ale później telewizja się z tego wycofała. Pokazano zdjęcia spalonego budynku, na których było go widać za dnia, co oznacza, że pożar musiał nastąpić przed wieczorną modlitwą.

W internecie pojawiły się wstrząsające filmy, pokazujące młodą kobietę, zabitą przez milicję Basij i zdjęcia innych zabitych lub rannych. Zdjęcia i amatorskie filmy pojawiają się na stronach portali społecznościowych. W ten sposób protestujący przełamują blokadę informacyjną nałożoną na zagranicznych dziennikarzy.

Według nieoficjalnych doniesień, siły bezpieczeństwa działają bardzo brutalnie, nie odpuszczają nawet rannym. Zgłoszenie się do szpitala po pomoc jest równoznaczne z aresztowaniem. Milicja Basij wkracza także do prywatnych domów w zamożnych dzielnicach.

Mir Hosejn Musawi - największy rywal prezydenta Ahmadineżada, na swojej stronie na Facebooku umieścił deklarację, że jest "gotów na męczeństwo". Zachęca w nich także do dalszych protestów.

Protesty na ulicach Teheranu trwają od soboty 13 czerwca. Zwolennicy Hosejna Musawiego domagając się unieważnienia wyników wyborów, które ich zdaniem zostały sfałszowane. Według danych ministerstwa spraw wewnętrznych urzędujący irański prezydent Mahmud Ahmadineżad uzyskał ok. 63 proc. poparcia, a Musawiego - ok. 34 proc.

Irańska Rada Strażników deklarowała w sobotę, że jest gotowa ponownie przeliczyć 10 proc. przypadkowych głosów. Przyznała, że otrzymała ponad 600 skarg na nieprawidłowości wyborcze dotyczące wszystkich trzech kandydatów.

em, pap, CNN, tvn24.plGaleria:
Protesty w Iranie

Czytaj także

 1
  • bez-nazwy   IP
    walczcie! ludzie walczcie!