Brytyjscy konserwatyści nie chcą dowodów osobistych

Brytyjscy konserwatyści nie chcą dowodów osobistych

Torysi zapowiadają, że gdy dojdą do władzy, utrącą program wprowadzający w Wielkiej Brytanii biometryczne dowody tożsamości. Dowody takie jako pierwsi będą sobie mogli wyrobić mieszkańcy Manchesteru. Jeśli ktoś jest posiadaczem brytyjskiego paszportu i ukończył 16 lat, od poniedziałku może się rejestrować do sfotografowania i pobrania odcisków palców. Pierwsze dowody mają być wydane 30 listopada.

Opozycyjna partia konserwatywna sugeruje ludziom, by zaoszczędzili sobie wydatku 30 funtów szterlingów, które trzeba zapłacić za wydanie dokumentu, ponieważ w razie dojścia do władzy wycofają się z całego pomysłu. Opracowanie projektu wprowadzenia biometrycznych dowodów tożsamości kosztowało resort spraw wewnętrznych, począwszy od kwietnia 2006 roku, 216,1 mln funtów, z czego w obecnym roku obrachunkowym wydano jak dotąd na ten cel 42 mln funtów. - Tak entuzjastyczne wydawanie pieniędzy jest karygodne, gdy finanse publiczne są pod wielką presją i opór wobec projektu przybiera na sile - powiedział lider partii liberalno-demokratycznej Chris Huhne. Konserwatywny rzecznik ds. polityki wewnętrznej Damian Green nazwał inicjatywę rządu "kosztowną, niepożądaną i niewykonalną".

Dowody dla obcokrajowców

Plany rządu zakładają, że w 2010 roku dowody tożsamości, mające wielkość kart kredytowych, zaczęto by wydawać w Londynie, a od 2012 roku w całym kraju, choć dla Brytyjczyków, w odróżnieniu od obcokrajowców spoza UE, nie będą obowiązkowe. Wcześniejsze plany przewidywały, że dowody będą obowiązkowe dla wszystkich. Rząd wycofał się też z planów obowiązkowego ich wprowadzenia dla 200 tys. pracowników lotnisk, poprzestając na pilotażowym zastosowaniu na lotniskach w Manchesterze i City Airport w Londynie. Obowiązkowi posiadania biometrycznych dowodów tożsamości z cyfrowym zapisem odcisku palca od ubiegłego roku podlegają zagraniczni studenci. Dokumenty na ich koszt wydają im urzędy ochrony granic.

Wygodniejsze niż paszport

Sekretarz stanu w MSW Meg Hillier mówiąc o zaletach dowodów wskazywała, że nie będzie już wątpliwości co do tego, czy ktoś jest pełnoletni, a zatem okazując dowód tożsamości, będzie mógł wejść do baru, kupić papierosy i pojechać do któregoś z państw UE. Obecnie w takich sytuacjach trzeba okazywać paszport, co bywa nieporęczne. - Dowody tożsamości są bardzo trudne do skopiowania i bardzo bezpieczne - zapewniła Hillier. W końcu czerwca tego roku szef MSW Alan Johnson mówił, że dowody tożsamości będą przeciwdziałać podejmowaniu pracy na czarno, handlowi żywym towarem i oszustwom z wykorzystaniem cudzej tożsamości.

PAP, arb

Czytaj także

 0