Reelekcja prezydenta Ahmadineżada w czerwcu 2009 roku doprowadziła do największych od czasów rewolucji islamskiej w 1979 roku protestów opozycji, która zarzuca władzom sfałszowanie wyników głosowania. 27 grudnia 2009 roku doszło do najkrwawszych zamieszek, w których zginęło osiem osób, a kilkudziesięciu zwolenników ruchu reformatorów aresztowano. 45-letni Alizadeh dodał, że nie jest już dyplomatą, lecz "dysydentem politycznym". - Ahmadineżad nie jest już przywódcą Iranu i nie reprezentuje tego kraju - powiedział Alizadeh. - Nie traktujcie go poważnie. Nie ma żadnego poparcia wśród Irańczyków - dodał.
Były dyplomata wyjaśnił, że boi się o bezpieczeństwo swojej rodziny i dlatego poprosi o azyl w Finlandii. - Wystąpię o azyl polityczny do fińskiego rządu. Oto moje paszporty - powiedział, rzucając na stół cztery dokumenty. - Oddam je temu, kto pozwoli mi tu zostać - stwierdził.
PAP, arb