Czworo dziennikarzy i ich tłumacz zostało prawdopodobnie zabitych na drodze do Kabulu koło Dżalalabadu - twierdzi korespondent katalońskiej telewizji TV3.
Dziennikarze, podróżujący furgonetką jadącą w konwoju 6-8 pojazdów, zostali zatrzymani przez uzbrojoną grupę. Reszta konwoju natychmiast zawróciła do Dżalalabadu.
Napastnicy, którzy zmusili pasażerów furgonetki do opuszczenia auta, obrzucili ich kamieniami, a później zastrzelili - relacjonuje korespondent TV3, który jechał jednym z następnych wozów.
Francuska agencja AFP, powołująca się na informacje od kierowców, którym udało się zbiec i ostrzec resztę konwoju, twierdzi, że dziennikarze najpierw byli prowadzeni w kierunku pobliskich gór, lecz zostali zastrzeleni, gdy obrócili się, by spojrzeć w twarze napastników.
Hiszpański dziennik "El Mundo" podał w swym internetowym wydaniu, że według wszelkiego prawdopodobieństwa jednym z zabitych dziennikarzy był wysłannik tej gazety Julio Fuentes. Pozostali to dwaj reporterzy agencji Reuters - operator kamery Australijczyk Harry Burton i Azizullah Haidari, fotoreporter urodzony w Afganistanie - i korespondentka włoskiego "Corriere della Sera" Maria Grazia Cutuli - twierdzą świadkowie, na których powołuje się "El Mundo".
Sprawcy napadu są nieznani. Prowincja Nangarhar, gdzie doszło do napadu, jest w rękach opozycji antytalibańskiej, jednak przypuszcza się, że ukrywają się tam nadal niewielkie grupy talibów i ich zwolenników.
Jest to już drugi w ostatnim czasie przypadek zabicia dziennikarzy w Afganistanie. Ostatni miał miejsce tydzień temu w niedzielę.
em, pap
Czytaj też: Dziennikarze giną w Afganistanie
Napastnicy, którzy zmusili pasażerów furgonetki do opuszczenia auta, obrzucili ich kamieniami, a później zastrzelili - relacjonuje korespondent TV3, który jechał jednym z następnych wozów.
Francuska agencja AFP, powołująca się na informacje od kierowców, którym udało się zbiec i ostrzec resztę konwoju, twierdzi, że dziennikarze najpierw byli prowadzeni w kierunku pobliskich gór, lecz zostali zastrzeleni, gdy obrócili się, by spojrzeć w twarze napastników.
Hiszpański dziennik "El Mundo" podał w swym internetowym wydaniu, że według wszelkiego prawdopodobieństwa jednym z zabitych dziennikarzy był wysłannik tej gazety Julio Fuentes. Pozostali to dwaj reporterzy agencji Reuters - operator kamery Australijczyk Harry Burton i Azizullah Haidari, fotoreporter urodzony w Afganistanie - i korespondentka włoskiego "Corriere della Sera" Maria Grazia Cutuli - twierdzą świadkowie, na których powołuje się "El Mundo".
Sprawcy napadu są nieznani. Prowincja Nangarhar, gdzie doszło do napadu, jest w rękach opozycji antytalibańskiej, jednak przypuszcza się, że ukrywają się tam nadal niewielkie grupy talibów i ich zwolenników.
Jest to już drugi w ostatnim czasie przypadek zabicia dziennikarzy w Afganistanie. Ostatni miał miejsce tydzień temu w niedzielę.
em, pap
Czytaj też: Dziennikarze giną w Afganistanie