Główny przedstawiciel afgańskich Pasztunów odmówił dalszego udziału w trwających w Petersbergu koło Bonn rokowaniach na temat przyszłości Afganistanu.
Pasztuński przywódca Hadżi Abdul Kadir (przed przejęciem władzy przez talibów - gubernator pasztuńskiej prowincji Nangarhar) zrobił to na znak protestu przeciwko - jego zdaniem - zbyt małej reprezentacji tej afgańskiej grupy etnicznej na rokowaniach. Kadir był drugą osobą na liście delegacji Sojuszu Północnego - zwycięskiej formacji afgańskiej, w skład której wchodzą głównie przedstawiciele mniejszości uzbeckiej i tadżyckiej.
Doniesienia o wyjeździe Kadira są jednak niejasne. "Wyjechał" - powiedział szef delegacji Sojuszu Północnego Junis Kanuni, ale nie potrafił wyjaśnić powodów jego decyzji. Natomiast według Bahadoriego, jednego z członków delegacji Sojuszu, do wyjazdu Kadira nie należy przywiązywać wagi, ponieważ jest on nadal w Niemczech i zapewne powróci do rozmów.
AFP pisze, powołując się na anonimowe źródła dyplomatyczne, że przyczyną wyjazdu były "istotne rozbieżności" między Kadirem a innymi członkami delegacji Sojuszu. "Nie był specjalnie zadowolony ze składu własnej grupy" - pisze francuska agencja.
Jak podaje Reuters, Kadir opuścił salę rozmów w momencie, gdy obecni tam Afgańczycy przystąpili w piątek rano do wyboru około 200 deputowanych do tymczasowej rady, czyli parlamentu mającej rządzić Afganistanem do czasu powołania nowego rządu.
Wszystkie delegacje - twierdzi AFP - zdołały skompletować listy kandydatów do rady, tylko Sojusz Północny, na skutek wewnętrznych sporów, nie zdołał dojść w tej sprawie do porozumienia.
Choć dyplomaci ONZ zapewniają o kontynuowaniu rokowań prowadzonych od wtorku przez cztery główne ugrupowania afgańskie, wyjazd Kadira - jak piszą komentatorzy - może stanowić cios dla dalszych rozmów. Jeszcze w czwartek uczestnicy obrad mówili o dobrej atmosferze negocjacji, zapowiadając rychłe przedstawienie porozumienia w sprawie przyszłego kształtu i podziału władzy w potalibańskim Afganistanie.
Nadal niektórzy z nich twierdzą, że projektu porozumienia zostanie wypracowany w sobotę, czyli w terminie zakładanym przez ONZ. Houmayoun Jareer (Humajun Dżarir), lider popieranej przez Iran emigracyjnej tzw. grupy cypryjskiej, który podziela to zdanie, ocenił piątkową dyskusję na temat podziału władzy w przyszłym rządzie jako "bardzo owocną".
Pasztunowie stanowią, według różnych źródeł, od 40 do 60 procent mieszkańców Afganistanu. Na rokowaniach w Petersbergu nie mają własnego przedstawiciela, chociaż wchodzą w skład każdej z czterech obecnych tam delegacji. Wg delegatów Sojuszu Północnego, stanowią aż 58 procent wszystkich uczestników obrad.
Pasztunowie starają się także przejąć inicjatywę na froncie. W pobliżu obleganego Kandaharu - gdzie bronią się jeszcze talibowie - koncentrują się siły lokalnych antytalibańskich plemion pasztuńskich. Jak twierdzi Chalid Pasztun, rzecznik byłego gubernatora Kandaharu z czasów przedtalibańskich, miejscowi bojownicy "nie potrzebują" pomocy Sojuszu Północnego.
em, pap
Czytaj też: Oblężenie Kandaharu
Doniesienia o wyjeździe Kadira są jednak niejasne. "Wyjechał" - powiedział szef delegacji Sojuszu Północnego Junis Kanuni, ale nie potrafił wyjaśnić powodów jego decyzji. Natomiast według Bahadoriego, jednego z członków delegacji Sojuszu, do wyjazdu Kadira nie należy przywiązywać wagi, ponieważ jest on nadal w Niemczech i zapewne powróci do rozmów.
AFP pisze, powołując się na anonimowe źródła dyplomatyczne, że przyczyną wyjazdu były "istotne rozbieżności" między Kadirem a innymi członkami delegacji Sojuszu. "Nie był specjalnie zadowolony ze składu własnej grupy" - pisze francuska agencja.
Jak podaje Reuters, Kadir opuścił salę rozmów w momencie, gdy obecni tam Afgańczycy przystąpili w piątek rano do wyboru około 200 deputowanych do tymczasowej rady, czyli parlamentu mającej rządzić Afganistanem do czasu powołania nowego rządu.
Wszystkie delegacje - twierdzi AFP - zdołały skompletować listy kandydatów do rady, tylko Sojusz Północny, na skutek wewnętrznych sporów, nie zdołał dojść w tej sprawie do porozumienia.
Choć dyplomaci ONZ zapewniają o kontynuowaniu rokowań prowadzonych od wtorku przez cztery główne ugrupowania afgańskie, wyjazd Kadira - jak piszą komentatorzy - może stanowić cios dla dalszych rozmów. Jeszcze w czwartek uczestnicy obrad mówili o dobrej atmosferze negocjacji, zapowiadając rychłe przedstawienie porozumienia w sprawie przyszłego kształtu i podziału władzy w potalibańskim Afganistanie.
Nadal niektórzy z nich twierdzą, że projektu porozumienia zostanie wypracowany w sobotę, czyli w terminie zakładanym przez ONZ. Houmayoun Jareer (Humajun Dżarir), lider popieranej przez Iran emigracyjnej tzw. grupy cypryjskiej, który podziela to zdanie, ocenił piątkową dyskusję na temat podziału władzy w przyszłym rządzie jako "bardzo owocną".
Pasztunowie stanowią, według różnych źródeł, od 40 do 60 procent mieszkańców Afganistanu. Na rokowaniach w Petersbergu nie mają własnego przedstawiciela, chociaż wchodzą w skład każdej z czterech obecnych tam delegacji. Wg delegatów Sojuszu Północnego, stanowią aż 58 procent wszystkich uczestników obrad.
Pasztunowie starają się także przejąć inicjatywę na froncie. W pobliżu obleganego Kandaharu - gdzie bronią się jeszcze talibowie - koncentrują się siły lokalnych antytalibańskich plemion pasztuńskich. Jak twierdzi Chalid Pasztun, rzecznik byłego gubernatora Kandaharu z czasów przedtalibańskich, miejscowi bojownicy "nie potrzebują" pomocy Sojuszu Północnego.
em, pap
Czytaj też: Oblężenie Kandaharu