Maliki powiedział agencji Reutera, że siły USA, które pozostaną w Iraku po 2011 roku, mogłyby działać w ramach istniejącej misji szkoleniowej, prowadzonej przez ambasadę amerykańską w Bagdadzie, lub przyłączyć się do większej grupy szkoleniowej NATO. Wyraził przekonanie, że porozumienie USA-Irak, przewidujące immunitet dla żołnierzy amerykańskich, nie uzyskałoby aprobaty irackiego parlamentu.
- Dążymy do zapewnienia instruktorów i ekspertów ds. amerykańskiej broni, którą kupiliśmy, ale bez immunitetu i bez włączania w to parlamentu - powiedział iracki premier. Dodał, że trwają dyskusje na temat liczby żołnierzy USA, których Irak mógłby potrzebować po 2011 roku, ale zastrzegł, że liczba ta będzie mniejsza niż ponad 3 tys., co początkowo proponowali Amerykanie. Jego zdaniem, rozmowy na temat pozostania amerykańskich instruktorów wojskowych w Iraku powinny się zakończyć do połowy listopada.
Reuters pisze, że nie wiadomo, czy alternatywne rozwiązania, proponowane przez Malikiego, usatysfakcjonują Waszyngton.
zew, PAP
