Prezydent USA George W. Bush zmienił zdanie i opowiedział się za niezależnym śledztwem w sprawie zamachów terrorystycznych z 11 września.
U podłoża tej decyzji są kolejne informacje o zlekceważeniu przez służby amerykańskie wielu sygnałów, wskazujących na groźbę zamachów.
O swoim "silnym poparciu" dla niezależnego śledztwa Bush poinformował w piątek wieczorem (czasu waszyngtońskiego) w piśmie do Kongresu USA.
Rzecznik Białego Domu Ari Fleischer przyznał, że presję na przeprowadzenie niezależnego śledztwa wywierają rodziny ofiar 11 września. Dotychczas administracja utrzymywała, że takie śledztwo, związane z ujawnieniem wielu poufnych informacji, mogłoby zaszkodzić walce z terroryzmem.
Podczas przesłuchań w Kongresie wyszło w ostatnich dniach na jaw, że służby amerykańskie dysponowały przed 11 września wieloma sygnałami, łącznie z ostrzeżeniem, że terroryści mogą użyć samolotów pasażerskich do zamachów.
Po przejrzeniu tysięcy akt CIA, FBI i Agencji Bezpieczeństwa Narodowego członkowie specjalnej komisji Senatu i Izby Reprezentantów doszli do wniosku, że służby te prawie całą uwagę skupiły na groźbie zamachów poza Stanami Zjednoczonymi; mało kto brał pod uwagę ewentualność zamachów na terytorium USA.
nat, pap
O swoim "silnym poparciu" dla niezależnego śledztwa Bush poinformował w piątek wieczorem (czasu waszyngtońskiego) w piśmie do Kongresu USA.
Rzecznik Białego Domu Ari Fleischer przyznał, że presję na przeprowadzenie niezależnego śledztwa wywierają rodziny ofiar 11 września. Dotychczas administracja utrzymywała, że takie śledztwo, związane z ujawnieniem wielu poufnych informacji, mogłoby zaszkodzić walce z terroryzmem.
Podczas przesłuchań w Kongresie wyszło w ostatnich dniach na jaw, że służby amerykańskie dysponowały przed 11 września wieloma sygnałami, łącznie z ostrzeżeniem, że terroryści mogą użyć samolotów pasażerskich do zamachów.
Po przejrzeniu tysięcy akt CIA, FBI i Agencji Bezpieczeństwa Narodowego członkowie specjalnej komisji Senatu i Izby Reprezentantów doszli do wniosku, że służby te prawie całą uwagę skupiły na groźbie zamachów poza Stanami Zjednoczonymi; mało kto brał pod uwagę ewentualność zamachów na terytorium USA.
nat, pap