Określanie wyniku wyborów w Meksyku z 1 lipca przeniosło się z komisji wyborczych do sądu. Trybunał wyborczy otwiera 40 śledztw dotyczących nieprawidłowości zgłoszonych przez sztaby kandydatów. Decyzja w sprawie ważności wyborów ma być podjęta na początku sierpnia.
Wskutek skomplikowanej ordynacji wyborczej oraz ponownego przeliczania głosów Federalny Instytut Wyborczy (IFE) podał oficjalne wyniki wyborów federalnych ponad tydzień po głosowaniu. Wielki sukces odniosła powracająca do władzy Partia Rewolucyjno-Instytucjonalna (PRI). Prezydentem ma zostać jej kandydat Enrique Pena Nieto. PRI nie zdobyła jednak, jak oczekiwano, większości w parlamencie. W 500-osobowym Kongresie musi zadowolić się 207 własnymi i 33 deputowanymi koalicjanta - Zielonej Partii Ekologicznej Meksyku (PVEM). Wśród 128 senatorów znajdzie się tylko 53 przedstawicieli PRI i 9 PVEM. PRI będzie musiała szukać sprzymierzeńców wśród mniejszych partii: Partii Nowego Sojuszu (PNA) czy Partii Pracy (PT), a nawet opozycyjnych Partii Akcji Narodowej (PAN) i Partii Rewolucji Demokratycznej (PRD).
Został prezydentem, bo kupował głosy?
Wybory się skończyły, ale ich wynik nie jest jeszcze przesądzony - wyborcza batalia przeniosła się przed Federalny Trybunał Wyborczy Władzy Sądowniczej Federacji (TEPJF). Trybunał rozpoczyna 40 śledztw, z których najpoważniejsze dotyczą kupowania głosów, nielegalnego finansowania i niezgodnego z prawem wydawania przeznaczonych na kampanię środków; w Meksyku państwo finansuje kampanie. Śledztwa dotyczą w większości kampanii kandydatów na prezydenta: PRI - Nieto i PRD - Andresa Manuela Lopeza Obradora, który nie uznał swojej przegranej. Ich sztaby miały się dopuścić korumpowania wyborców kartami zakupowymi sieci marketów Soriana i Monex. IFE wezwał we wtorek prezydenta Felipe Calderona do wpłynięcia na prokuraturę generalną, aby ta wszczęła śledztwo w tej sprawie. IFE sprawdzi również dokładnie sprawozdania finansowe sztabów wyborczych oraz zweryfikuje relacjonowanie kampanii wyborczych przez media.
"Zwyciężyłem - nie kłóćmy się"
Ekipa Obradora zaskarżyła wyniki wyborów, powołując się na słowa Calderona, że to co się wydarzyło jest "nie do zaakceptowania". Prezydencka PAN, mimo swej sromotnej porażki, nie przyłączy się jednak do oficjalnego protestu lewicy z uwagi na "brak wystarczających dowodów" nielegalnych działań. Tymczasem Nieto trzyma się z dala od sporów proceduralnych. Znalazł się w komfortowej sytuacji i zajął stanowisko pojednawcze, wzywając do zaprzestania sporów dla dobra kraju. Prezydent-elekt kreuje się na męża stanu, udziela wywiadów, przyjmuje gratulacje, nawiązuje stosunki z prezydentami innych państw, dobiera ludzi do ekipy okresu przejściowego.
Fałszerstwa? Norma
W długiej epoce rządów PRI Meksykanie przyzwyczaili się do wyborczych fałszerstw i do zmuszania ludzi do głosowania na wskazanych kandydatów przez władze lokalne, szefów w pracy, czy przywódców związków zawodowych. Wybory ograniczały się do ceremonii namaszczania kolejnych prezydentów.
Meksyk czeka teraz długi okres przekazywania władzy. W przypadku prezydenta wyniesie on pół roku, a jeśli chodzi o gubernatorów - dwa-trzy miesiące w zależności od stanu. Deputowani zostaną zaprzysiężeni 1 września. Tak długi okres tłumaczy się potrzebą czasu "na naukę sztuki władzy" przez nową ekipę. Jednym z negatywnych skutków tej sytuacji jest powstanie decyzyjnego bezwładu.
PAP, arb
Został prezydentem, bo kupował głosy?
Wybory się skończyły, ale ich wynik nie jest jeszcze przesądzony - wyborcza batalia przeniosła się przed Federalny Trybunał Wyborczy Władzy Sądowniczej Federacji (TEPJF). Trybunał rozpoczyna 40 śledztw, z których najpoważniejsze dotyczą kupowania głosów, nielegalnego finansowania i niezgodnego z prawem wydawania przeznaczonych na kampanię środków; w Meksyku państwo finansuje kampanie. Śledztwa dotyczą w większości kampanii kandydatów na prezydenta: PRI - Nieto i PRD - Andresa Manuela Lopeza Obradora, który nie uznał swojej przegranej. Ich sztaby miały się dopuścić korumpowania wyborców kartami zakupowymi sieci marketów Soriana i Monex. IFE wezwał we wtorek prezydenta Felipe Calderona do wpłynięcia na prokuraturę generalną, aby ta wszczęła śledztwo w tej sprawie. IFE sprawdzi również dokładnie sprawozdania finansowe sztabów wyborczych oraz zweryfikuje relacjonowanie kampanii wyborczych przez media.
"Zwyciężyłem - nie kłóćmy się"
Ekipa Obradora zaskarżyła wyniki wyborów, powołując się na słowa Calderona, że to co się wydarzyło jest "nie do zaakceptowania". Prezydencka PAN, mimo swej sromotnej porażki, nie przyłączy się jednak do oficjalnego protestu lewicy z uwagi na "brak wystarczających dowodów" nielegalnych działań. Tymczasem Nieto trzyma się z dala od sporów proceduralnych. Znalazł się w komfortowej sytuacji i zajął stanowisko pojednawcze, wzywając do zaprzestania sporów dla dobra kraju. Prezydent-elekt kreuje się na męża stanu, udziela wywiadów, przyjmuje gratulacje, nawiązuje stosunki z prezydentami innych państw, dobiera ludzi do ekipy okresu przejściowego.
Fałszerstwa? Norma
W długiej epoce rządów PRI Meksykanie przyzwyczaili się do wyborczych fałszerstw i do zmuszania ludzi do głosowania na wskazanych kandydatów przez władze lokalne, szefów w pracy, czy przywódców związków zawodowych. Wybory ograniczały się do ceremonii namaszczania kolejnych prezydentów.
Meksyk czeka teraz długi okres przekazywania władzy. W przypadku prezydenta wyniesie on pół roku, a jeśli chodzi o gubernatorów - dwa-trzy miesiące w zależności od stanu. Deputowani zostaną zaprzysiężeni 1 września. Tak długi okres tłumaczy się potrzebą czasu "na naukę sztuki władzy" przez nową ekipę. Jednym z negatywnych skutków tej sytuacji jest powstanie decyzyjnego bezwładu.
PAP, arb
