Łukaszenka na zawsze?

Łukaszenka na zawsze?

Dodano:   /  Zmieniono: 
Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka oświadczył, że zamierza się ubiegać o trzecią kadencję mimo że konstytucja nie przewiduje takiej możliwości.
Zapowiedź ubiegania się po raz kolejny o fotel prezydenta padła podczas piątkowego spotkania ze studentami Białoruskiego Uniwersytetu Ekonomicznego, przed którymi Łukaszenka wygłaszał wykład o problemach gospodarczych kraju.

Na pytanie, czy będzie ubiegać o trzecią kadencję, odpowiedział: "Uznając wasze oklaski za poparcie, obowiązkowo będę".

Komentatorzy skłaniają się ku ocenie, iż zapowiedź Łukaszenki należy traktować poważnie. Przypominają np. konferencję prasową po zeszłorocznych wyborach prezydenckich, kiedy to Łukaszenka, przerywając pytania zachodnich dziennikarzy o  to, jaka będzie jego ostatnia kadencja, odpowiedział również pytaniem: "A kto wam powiedział, że ostatnia?"

Na razie, zgodnie z konstytucją Białorusi, funkcję prezydenta można sprawować tylko przez dwie kadencje. Jednak Łukaszenka - jak przypominają miejscowi analitycy - ma w zanadrzu niezwykle silną broń jaką jest - według niego - wola narodu wyrażona w referendum.

Od kilku tygodni o możliwości przeprowadzenia plebiscytu, w  którym zapytano by obywateli, czy godzą się na wykreślenie z  konstytucji zapisu ograniczającego prezydenturę do dwóch kadencji, mówi się coraz głośniej. Głównie za sprawą nowo powstałej parlamentarnej frakcji "Deputowany Ludowy", która oficjalnie stawia sobie za zadanie wywalczenie trzeciej kadencji dla  Łukaszenki.

Z podobną inicjatywą ustawodawczą nosi się też czteromilionowa Federacja Związków Zawodowych, którą kieruje Leanid Kozik, do  niedawna prawa ręka Łukaszenki. O rozpisanie referendum może wreszcie wystąpić sam prezydent.

Według Kiriła Paźniaka, komentatora związanego z niezależną agencją informacyjną BiełaPAN, pozostanie przy władzy to dla Łukaszenki nie kaprys, lecz kwestia być albo nie być.

"Trudno sobie wyobrazić sobie polityka, który mógłby zagwarantować obecnemu prezydentowi spokojną polityczną emeryturę" - uważa analityk.

Według niego, prezydent Białorusi ma spore oparcie w politycznych elitach, dla których zmiana na stanowisku prezydenta oznacza koniec kariery. Trzecia kadencja niby nikomu się nie podoba, ale  dla pragmatycznych urzędników jest możliwa, mimo że niepokoi ich obecny kurs polityczny Łukaszenki, który zaowocował międzynarodową izolacją Białorusi i pogorszeniem stosunków z Rosją.

Jednocześnie analityk uważa, że jeśli dojdzie do referendum, Białorusini wypowiedzą się przeciwko kolejnym kadencjom Łukaszenki. Nie będzie to jednak miało większego wpływu na rozwój wypadków: władze wiedzą, jak uzyskać "prawidłowe wyniki" i  niewątpliwie zastosują odpowiednie mechanizmy, aby rezultat plebiscytu był po myśli prezydenta.

Obserwację Paźniaka potwierdzają sondaże Niezależnego Instytutu Badań Społeczno Ekonomicznych i Politycznych z Mińska (NIBSEP). Wzięli w nim udział politycy, dziennikarze i działacze organizacji społecznych ze struktur opozycyjnych i państwowych, przy czym ich liczba była jednakowa.

83 proc. pytanych sprzeciwia się zniesieniu konstytucyjnego ograniczenia liczby kadencji. Tyle samo jest pewne, że Łukaszenka zdecyduje się znów kandydować.

Jednocześnie aż 43 proc. badanych jest zdania, że białoruska nomenklatura poprze decyzję Łukaszenki o starcie w trzecich z  kolei wyborach prezydenckich. 16 proc. jest przeciwnego zdania.

Aleksander Łukaszenka został prezydentem w 1994 roku. Dwa lata później, w wyniku referendum konstytucyjnego, przedłużył sobie pierwszą kadencję o dwa lata: zaczął ją liczyć od dnia wejścia w  życie zmian w konstytucji. We wrześniu ubiegłego roku głosami ponad trzech czwartych wyborców ponownie został wybrany na  prezydenta.

sg, pap