Pierwszych dziesięć tego rodzaju pocisków ma znaleźć się do 2004 roku w bazie Fort Greeley na Alasce, a dziesięć następnych zainstaluje się do końca 2005 lub 2006 roku.
Decyzja, by zacząć budowę systemu obrony przeciwrakietowej, krytykowanego przez Rosję i Chiny, następuje wkrótce po ogłoszeniu przez Koreę Północną, że zamierza wznowić swój kontrowersyjny program prac nad bronią jądrową. Rozmieszczenie pocisków przechwytujących w Fort Greeley pozwoliłoby Amerykanom użyć ich do obrony w razie północnokoreańskiego ataku rakietowego na USA.
Prezydent Bush postanowił przystąpić do rozmieszczania pocisków przechwytujących na wyrzutniach naziemnych, mimo niepowodzenia ubiegłotygodniowej próby z pociskiem przeciwrakietowym. W zeszłą środę amerykański pocisk przeznaczony do niszczenia nieprzyjacielskich głowic w locie nie oddzielił się od swej rakiety nośnej podczas próby nad Pacyfikiem. Była to ósma próba w ramach kosztownych prac nad stworzeniem tarczy antyrakietowej. Z ośmiu dotychczasowych prób powiodło się pięć. Tyle razy udało się trafić pojazdem niszczącym w głowicę wystrzeliwaną z bazy lotniczej Vandenberg w Kalifornii.
Każda próba kosztowała około 100 milionów dolarów. Stworzenie tarczy przeciwrakietowej pochłonie zapewne w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat kilkaset miliardów dolarów. W budżetach Pentagonu na dwa minione lata przeznaczano na badania i próby z rakietami przechwytującymi po 7,8 mld dolarów.
System ma chronić Stany Zjednoczone przed nieoczekiwanym atakiem rakietowym ze strony tak zwanych krajów nieobliczalnych, takich jak Irak, Iran czy Korea Północna.
sg, pap