Duży ruch panuje także nad rzekami i stawami, gdzie - jak każe tradycja darowania w dzień Wigilii życia - wypuszcza się karpie do wody. W Pradze nad Wełtawę ciągną całe rodziny, głównie z małymi dziećmi, które w kubełkach i wiaderkach niosą rybę, którą wypuszczają na wolność.
Rokrocznie na łamach czeskiej prasy pojawiają się dyskusje co do sensowności tego obyczaju. Zdaniem niektórych ekspertów, wypuszczane na wolność karpie mają tylko niewielkie szanse na przeżycie. Z kolei działacze związku wędkarskiego twierdzą, że ryby znające wcześniej wodę jedynie ze stawów hodowlanych, świetnie aklimatyzują się w rzekach i jeziorach.
Zaleca się, aby karpia - tuż przez wypuszczeniem do rzeki - potrzymać chwilę w kubełku z rzeczną, chłodną wodą i w żadnym wypadku nie brać do ręki, aby nie pozbawić go śluzu, chroniącego rybę przed różnego rodzaju infekcjami.
W wypuszczaniu karpia do Wełtawy, w Pradze na Wyspie Strzeleckiej, wziął udział prymas, kardynał Miloslav Vlk. Uroczystość była okazją do spotkania znajomych, wypicia szklaneczki grzanego wina i zbiorowego śpiewania kolęd.
Ponieważ w Czechach dzień wigilii Bożego Narodzenia jest świętem i tym samym jest dniem wolnym od pracy, ulice miast są opustoszałe. Większość mieszkańców Pragi wyjechała do rodzin na wieś, albo do swych domków rekreacyjnych, czyli chat.
sg, pap