Ogień szaleje w Canberry (aktl.)

Ogień szaleje w Canberry (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pożary buszu, które w sobotę dotarły do stolicy Australii Canberry, nie wygasają. Zginęły 4 osoby. Ogień strawił 400 domów. Ewakuowano ok. 300 tys. osób.
Łącznie rannych w pożarach zostało 150 osób. Dwie kobiety z poważnymi poparzeniami przetransportowano drogą lotniczą do Sydney. Tysiące ludzi, którzy stracili dach nad głową tymczasowo zakwaterowano w trzech ośrodkach ewakuacyjnych.

Ogień szalał w odległości zaledwie kilku kilometrów od budynku parlamentu federalnego, ale żaden z rządowych budynków nie był zagrożony.

"To, czego dziś doświadczyliśmy, wydarza się raz na 100 lub 200 lat" -  powiedział w sobotę główny minister Terytorium Stołecznego John Stanhope.

Spowite dymem miasto pozbawione jest prądu. Do stolicy przybył, przerywając urlop premier John Howard. Powiedział, że pożar Canberry "jest najgorszą rzeczą, jaką widział w życiu".

Wzrost temperatury oraz silny zachodni wiatr spowodowały, że ogień przeniósł się w sobotę rano z płonącego nieopodal parku narodowego na przedmieścia, okalające Canberrę od północy, południa i zachodu.

Według strażaków, choć w sobotę wieczorem spadła temperatura i osłabł wiatr, kryzysowa sytuacja jeszcze nie minęła. Trwająca w tej części kraju niespotykana od stu lat susza, sprzyja rozprzestrzenianiu się ognia.

em, pap