Podobnie stało się w Iraku, kiedy podobno zwykły rolnik zastrzelił ze swojego dachu amerykański supernowoczesny śmigłowiec bojowy Apache. Zgodnie z zapowiedzią Saddama Husajna, otrzymał w nagrodę niebagatelna kwotę 16,5 tys. dolarów (co pozwoliło mu szybko znaleźć nową młodą żonę).
Zainteresowaniem irackich planistów cieszy się także "Wróg u bram" opowiadający o walkach w Stalingradzie. Podobno Husajn już nadał operacji obrony swojej stolicy kryptonim "Bagdadograd". Zamierza zamienić miasto w twierdzę nie do zdobycia i wykończyć wojska koalicji antyirackiej w krwawych walkach ulicznych.
Tymczasem analitycy dostrzegają pewne podobieństwa dzisiejszej sytuacji w Iraku ze stalingradzką bitwą 1942-43 r. 60 lat temu 6. armia niemiecka na tyle szybko posuwała się do przodu przez rosyjskie stepy, że praktycznie zerwała więź z własnym zaopatrzeniem. Dotarła do Stalingradu, a nawet w dużej mierze opanowała miasto, jednak szybko została otoczona przez wojska radzieckie i rozbita w walkach w mieście. Żeby nie dopuścić do klęski dowódcy koalicji antyirackiej zaczęli zwracać coraz więcej uwagi na logistykę i ochronę linii zaopatrzenia wojsk, które napotykając sporadyczny opór, nacierają bardzo szybko na Bagdad.
sg, newsru.com