Plan jest reakcją na zmniejszanie się liczby obywateli Czech i starzenie się czeskiego społeczeństwa. W roku 2030 - według danych ministerstwa - w Czechach brakować będzie ok. 420 tysięcy wykwalifikowanych pracowników. Ten deficyt czeski rząd chce pokryć za pomocą polityki imigracyjnej, ukierunkowanej na pozyskiwanie wykształconych obcokrajowców.
Gabinet premiera Vladimira Szpidli chce, aby po roku 2007 przyznawanie zielonych kart cudzoziemcom było stałym elementem polityki imigracyjnej. Zgodę na pracę, a następnie pobyt stały w Republice Czeskiej (status taki przyznaje obcokrajowcom takie same prawa jak obywatelom Czech) mogliby otrzymywać obywatele wszystkich państw, spełniający postawione warunki.
W staraniach o przyznanie zielonej karty (po zakończeniu programu pilotażowego nabór rozszerzony zostanie np. o Wietnamczyków i obywateli Angoli) preferowani będą ludzie młodzi, w wieku powyżej 30 lat, z ukończonymi studiami wyższymi, z 11-letnią praktyką zawodową, którzy wcześniej mieszkali w Czechach przez co najmniej trzy lata, mówią po czesku i po angielsku, mają dwójkę dzieci i współmałżonka - także spełniającego wymagane kryteria.
Ci, którzy otrzymają zieloną kartę, będą mogli zamieszkać w Czechach z całą rodziną i cała rodzina, po okresie próbnym, będzie mogła otrzymać prawo stałego pobytu. Będzie o tym decydować specjalna komisja na podstawie opinii gminy, w której mieszkał obcokrajowiec, i opinii jego pracodawcy. Komisja oceniać będzie także stopień, w jakim cudzoziemcowi udało się zintegrować ze czeską społecznością.
Prowadząc politykę imigracyjną ukierunkowaną na pozyskanie wykwalifikowanych pracowników czeski rząd chce jednocześnie ograniczyć zjawisko nielegalnej imigracji. Eksperci oceniający projekt pilotażowy, który będzie kosztować ok. 11,5 miliona koron (ok. 1,6 mln złotych), zwracają jednak uwagę, że cudzoziemcy, którym zieloną kartę oferuje czeski rząd, mogą ją także uzyskać w innych, bardziej atrakcyjnych od Czech krajach.
sg, pap