Jan Paweł II pozdrowił zgromadzonych w języku słowackim i węgierskim. Również biskup diecezji rożniawskiej Eduard Kojnok witał Ojca Świętego w tych dwóch językach.
"Niech żije Svaty Otiec!", "Niech żyje Ojciec Święty!" - te słowa skandowane po zakończeniu mszy św. w Rożniawie, jednocześnie przez tysiące Słowaków i Polaków, zlewały się w jeden wielki międzynarodowy chór, do którego przyłączyło się węgierskie "Eljen a Papa!", skandowane przez słowackich Węgrów.
Na wzgórzu tworzącym naturalny amfiteatr, przed którym ustawiono ołtarz papieski, zgromadziło się ćwierć miliona ludzi. Polaków - według oceny konsulatu RP w Bratysławie - było 20 tys. Przybyło też wiele grup z Ukrainy i Rumunii.
Papież pozdrawiał wiernych z różnych krajów w ich ojczystych językach, a rodaków powitał swojskim "Szczęść Boże".
W homilii nawiązał do słowackiego przysłowia: "Słowa pouczają, uczynki przyciągają".
Zwracając się do wiernych powiedział: "Również wy możecie w wielkiej mierze przyczynić się do ewangelizacji współczesnego świata oraz do wybudowania bardziej sprawiedliwej i braterskiej wspólnoty właśnie przez swój chrześcijański sposób życia".
Jan Paweł II był wyraźnie wzruszony, gdy podczas składania darów, do papieża podeszła młoda kobieta z dwiema trzyletnimi dziewczynkami, Andriejką i Lucką, które przyniosły Ojcu Świętemu dwie laleczki. Dziewczynki przyszły na świat jako siostry syjamskie i zostały pomyślnie rozdzielone dwa lata temu.
Przypadek córeczek syjamskich państwa Toth stał się zwłaszcza ostatnio argumentem, na który powołują się słowaccy przeciwnicy rozszerzenia ustawy zezwalającej na aborcję w przypadku defektu płodu i przedłużenie okresu dopuszczalności przerywania ciąży z 12 do 24 tygodni.
Ustawa wróciła do parlamentu, ponieważ jej podpisania w tym kształcie odmówił prezydent Rudolf Schuster, za co papież gorąco mu dziękował pierwszego dnia wizyty.
rp, pap