Klęska reformatorów? (aktl.)

Klęska reformatorów? (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Pierwsze wyniki piątkowych wyborów parlamentarnych w Iranie wskazują na sukces konserwatystów. Wygrali oni w 71 okręgach, gdzie policzono już wszystkie głosy.
Ostateczne wyniki elekcji znane będą jednak nie wcześniej niż w niedzielę rano.

Nie wiadomo, jak wyglądała frekwencja wyborcza - część źródeł mówi o 28-30 procentowych udziale w Teheranie i 20-procentowym w skali kraju. Konserwatyści twierdzą, iż elektorat "masowo" poszedł do urn. Sadząc jednak po tym, że przedłużono w stolicy czas głosowania o cztery godziny, frekwencja nie była zapewne zbyt wysoka, choć właśnie wysoką frekwencją uzasadniono wydłużenie godzin otwarcia lokali wyborczych.

W poprzednich wyborach, w 2000 roku, frekwencja wynosiła 67,2 procent.

Jeśli potwierdzą się informacje o niskiej frekwencji wyborczej, pod znakiem zapytania stanie wiarygodność nowego parlamentu. Wbrew twierdzeniom Rady Strażników, można też będzie mówić o skuteczności apeli liberałów, nawołujących elektorat do bojkotu wyborów.

Bojkot miał być odpowiedzią na skreślenie przez Islamską Radę Strażników z list wyborczych ponad 2,5 tys. proreformatorskich kandydatów (w tym 80 dotychczasowych deputowanych), co wywołało gwałtowne protesty i żądania odłożenia wyborów. Rada argumentowała swoją decyzję tym, że kandydaci ci nie szanują islamu i konstytucji i nie dochowują wierności zasadzie prymatu religii nad polityką.

Organizacje studenckie i wiele ugrupowań reformatorskich wezwało do bojkotu głosowania na znak protestu przeciwko tej "masowej masakrze politycznej". Mimo protestów elekcja odbyła się jednak w  terminie. Przez cały piątek hierarchowie muzułmańscy i kontrolowane przez nich media publiczne nawoływali wyborców, by głosowali i w ten sposób "wymierzyli policzek Amerykanom" i "wrogom republiki islamskiej".

Jeden z przywódców irańskich reformatorów, Mustafa Tadżzadeh przyznając w sobotę, iż reformatorzy ponieśli klęskę wyborczą, podkreślił, iż w praktyce konserwatyści, usuwając przed wyborami rywali, nie mieli żadnej konkurencji i zapewne zdominują parlament. Z dotychczasowych danych wynika m.in. iż mandaty zdobyli już w pierwszej turze wyborów znani ze skrajnie konserwatywnych przekonań islamscy przywódcy jak Gholamali Haddadadel, Ahmad Tawakkoli, Mohammad Reza Faaker czy Ali Emami-Rad. Większość z nich znana jest także z antyamerykańskich przekonań. Wielu startowało w poprzednich wyborach, lecz nie uzyskało mandatu.

W piątek rzecznik Departamentu Stanu USA Adam Ereli powiedział, iż skreślenie przez islamską Radę liberalnych kandydatów i tym samym ograniczenia prawa elektoratu do wyboru, jest powodem "poważnego zaniepokojenia" Waszyngtonu. Sytuacja w Iranie - w tym także skład nowego irańskiego parlamentu - ma zasadnicze znaczenie m.in. dla rozwoju wydarzeń w Iraku, gdzie popierani przez Teheran szyici domagają się szybkiego rozpisania wyborów powszechnych, w których są pewni zwycięstwa.

em, pap

 0

Czytaj także