Sześć ofiar śmiertelnych, 40 rannych, kilkanaście spalonych samochodów - to efekt karambolu na słynnej włoskiej Autostradzie Słońca (A1), którego przyczyną było podpalenie siana.
Katastrofa nastąpiła pod Rzymem, na odcinku Autostrady Słońca łączącym stolicę Włoch z Neapolem. Dym z podpalonego siana, który snuł się nisko nad jezdnią, zatłoczoną samochodami jadących na weekend, ograniczał widoczność i zdezorientował kierowców dwóch ciężarówek, z których jedna przewoziła bydło. Oba pojazdy wywróciły się pod wiaduktem, a na nie wpadały dalsze. Kilkadziesiąt sztuk bydła rozbiegło się po autostradzie, zwiększając zagrożenie.
W karambolu uczestniczyło w sumie 30 pojazdów; połowa z nich spłonęła. Sześć osób uwięzionych w samochodach spłonęło żywcem. Z jednego z kilkunastu płonących samochodów strażacy cudem uratowali dwuletniego chłopca.
Akcja ratunkowa, w której brało udział 13 oddziałów straży pożarnej, trwała od kilku godzin, a ruch na autostradzie został zamknięty jest w obie strony. Ma być wznowiony dopiero w niedzielę rano. Przy likwidowaniu skutków katastrofy razem ze strażakami i policją pracują również weterynarze.
Wypadek zwiększył jeszcze tłok panujący na włoskich drogach, na które wyjechało w sobotę 9 milionów Włochów.
em, pap