Największy brak nauczycieli obok wykładowców angielskiego i matematyki (gdzie liczbę wolnych miejsc pracy ocenia się na 800 w najbliższych trzech latach) występuje w nauczaniu języków, przedmiotach ścisłych i podstawach gospodarki.
"Wiadomość o tym, że rośnie liczba nauczycieli z nowych krajów UE, którzy gotowi są przyjechać do Szkocji po to, by obsadzić wolne miejsca pracy w oświacie została życzliwie przyjęta przez Radę ds. Oświaty (skrót GTC od General Teaching Council, główne ciało pedagogiczne w Szkocji)" - napisał "Guardian"
"Napływ nauczycieli (z nowych krajów UE) postrzegany jest jako znaczne osiągnięcie przez GTC i autonomiczny rząd Szkocji" - dodaje gazeta.
Z danych GTC wynika, iż liczba nowych nauczycieli spoza W. Brytanii, a także z Anglii, Walii i Irlandii Płn., przyjeżdżających do pracy w Szkocji pomiędzy kwietniem 2004 roku a marcem obecnego roku zwiększyła się o 39 proc.
Do pracy w szkockim szkolnictwie zarejestrowało się w tym okresie 960 nauczycieli, z czego 10 proc. to nauczyciele angielskiego. Ale jest to wciąż za mało w stosunku do potrzeb, stąd zainteresowanie trzema nowymi krajami akcesyjnymi.
Szkocki rząd spodziewa się, że wynikiem jego akcji rekrutacyjnej zapoczątkowanej w ubiegłym roku będzie wzrost liczby nauczycieli do 53 tys. w 2007 roku z obecnej liczby 51.287.
ss, pap