Rozczarowani polskim rządem

Rozczarowani polskim rządem

Dodano:   /  Zmieniono: 
Ten rząd to ogromne rozczarowanie" - tak ocenił gabinet Kazimierza Marcinkiewicza znany specjalista ds. Europy Środkowej i Wschodniej w fundacji Carnegie w Waszyngtonie, Anders Aslund. Opinia Aslunda nie jest odosobniona.
"Jestem zaszokowany, że powstał rząd z taką bazą, z poparciem Samoobrony. Miałem nadzieję na reformy ekonomiczne, bo największy problem Polski to 18-procentowe bezrobocie, a ten rząd wydaje się gwarantować, że bezrobocie pozostanie na takim samym poziomie" - powiedział znany specjalista ds. Europy Środkowej i Wschodniej w fundacji Carnegie w Waszyngtonie, Anders Aslund.

"W Polsce trzeba zderegulować rynek pracy i znacznie zmniejszyć składki ubezpieczeniowe, bo inaczej bezrobocie się nie zmniejszy. Nowy rząd nie wydaje się do tego gotowy. Ten rząd to ogromne rozczarowanie" - dodał.

Według eksperta Carnegie, rząd Kazimierza Marcinkiewicza, wbrew deklaracjom, "nie zrobi też wiele w sprawie korupcji", ponieważ, aby walka z korupcją była skuteczna, "trzeba zmniejszyć ciężary podatkowe, regulacje rządowe i sprywatyzować wielkie przedsiębiorstwa państwowe, które korumpują polski establishment".

Zapytany, czego - jego zdaniem - można oczekiwać od nowego gabinetu w zakresie polityki zagranicznej, Aslund odpowiedział: "To nacjonalistyczny rząd. Nie jest to powód większej troski dla USA, ale to nie jest rząd, który otwiera się na świat, czyni Polskę bardziej tolerancyjną".

Niepokój, że gabinet Marcinkiewicza będzie za bardzo zależny od Samoobrony i LPR, wyraził także były ambasador USA w Warszawie, John Davis. "Rząd, którego dłuższe trwanie zależy od poparcia małych partii, zwykle daje im w zamian więcej niż to uzasadnia ich wielkość. Potencjalnie, możecie więc mieć problemy" - powiedział.

"Zobaczymy jednak, jaką będzie prowadził politykę. Stany Zjednoczone na pewno życzą mu dobrze i mają nadzieję na kontynuowane dobrych stosunków" - dodał.

Zatwierdzenie nowego rządu i expose premiera nie wywołało zainteresowania mediów w USA. Poinformowały o tym tylko niektóre gazety, i to na dalekich stronach, za agencjami.

Francuski dziennik "Le Monde" w artykule redakcyjnym zatytułowanym "Wyzwanie Polski dla Unii Europejskiej" skomentował wynik czwartkowego głosowania Sejmu nad wotum zaufania dla rządu Kazimierza Marcinkiewicza.

"Wybór dokonany przez nowy konserwatywny rząd polski Kazimierza Marcinkiewicza, by oprzeć się w parlamencie na dwóch formacjach uważanych za ekstremistyczne, katolickich ultrasach z Ligi Polskich Rodzin i populistach z Samoobrony, jest wyzwaniem rzuconym Unii Europejskiej, której członkiem Polska jest od 1 maja 2004 r. Europa dwudziestu pięciu opiera się na wspólnych wartościach - wolności, demokracji, prawach człowieka, które każdy kraj zobowiązuje się respektować, przystępując do Unii. Układy przewidują nawet, że w wypadku +poważnego i utrzymującego się naruszenia+ rządy mogą decydować o zawieszeniu pewnych praw państwa, które zawiniło".

W tym kontekście "Le Monde" przypomina sprawę Austrii, kiedy w  2000 r. była przez ponad siedem miesięcy przedmiotem unijnych sankcji, wskutek wejścia do rządu populistycznej partii Wolnościowych Joerga Haidera. Bojkot Austrii przez państwa członkowskie UE ustał dopiero wówczas, gdy unijni trzej "mędrcy" ocenili, że rząd w Wiedniu respektuje wspólne wartości europejskie.

"Pomimo ich przerwania, sankcje wobec Austrii były postrzegane jako ostrzeżenie dla państw, które nęci populizm i ksenofobia. Pokazały one, że Europa określa się przede wszystkim jako przestrzeń demokratyczna, zbudowana w wierności państwu prawa. Karta Praw Podstawowych, przyjęta w Nicei, pojawiła się jako wyraz tego przekonania" - pisze "Le Monde".

"Taki właśnie sygnał należałoby niewątpliwie skierować dziś do Polski. Nie musi on koniecznie przybierać formy sankcji, jak w 2000 r. przeciwko Austrii" -  kontynuuje dziennik.

"Pan Marcinkiewicz stworzył równowagę między integracją w Unii Europejskiej, która przynosi Polsce gwarancję rozwoju, a sojuszem ze Stanami Zjednoczonymi w ramach NATO, który daje jej gwarancję bezpieczeństwa. Niemniej byłoby użyteczne przypomnieć Polakom, że  wchodząc do Unii, nie tylko przystąpili do strefy handlu i rozwoju gospodarczego, lecz również - i przede wszystkim - do wspólnoty wartości. Szczególnie symboliczna jest sprawa kary śmierci, za  którą opowiada się polska prawica" - pisze dziennik.

"Od przywódców polskich oczekuje się, że pomogą swemu narodowi zbliżyć się do Europy politycznej, jej reguł, jej zasad. Przyjęcie do Unii Europejskiej daje prawa, ale stawia również obowiązki" -  konkluduje "Le Monde".

Premier Kazimierz Marcinkiewicz musiał zapłacić wysoką cenę za poparcie dla swojego mniejszościowego rządu - oceniła niemiecka telewizja publiczna ZDF. "W uzyskaniu większości pomogli mu populiści i katoliccy nacjonaliści. Polityka dokonała zwrotu w prawo. Wynikające z tego przesłanie jest niepokojące" - skomentował w porannej audycji "Morgenmagazin" warszawski korespondent stacji Dietmar Barsig.

ZDF w wyemitowanym materiale pokazał demonstracje związkowców przed jednym z zagranicznych supermarketów. "Oczekujemy od nowego rządu wydania zakazu pracy w niedziele i święta" - powiedział jeden z protestujących.

"Polska minister finansów poszła jeszcze dalej. W wywiadzie dla gazety powiedziała, że zagraniczne sieci supermarketów nie są w Polsce mile widziane - wyjaśnił korespondent ZDF. "To fatalny sygnał dla inwestorów, który zaniepokoił koła gospodarcze".

"Jesteśmy całkowicie zaskoczeni tą wypowiedzią. W supermarkety zainwestowano 10 mld euro. Dawniej przyznawano ulgi podatkowe. Supermarkety zatrudniają bezpośrednio i pośrednio 500 tys. pracowników" - powiedział przewodniczący Polsko-Niemieckiej Izby Handlu - Lars Bosse. - Nie wiemy jakie są zamiary polskiego rządu. Mówi on stale o  tym, czego nie chce robić. Czekamy jednak na wypowiedzi na temat tego, co zamierza w przyszłości zrobić".

Zdaniem ZDF, kołom gospodarczym nie podoba się również to, że  nowy premier stoi "ramię w ramię" z Andrzejem Lepperem. "Narodowo- konserwatywny rząd wprowadza populistę na salony" - krytykuje niemiecka telewizja. Korespondent przypomniał, że Lepper blokował w przeszłości mównicę w parlamencie i że jest skazany prawomocnym wyrokiem.

"Ten rząd kieruje się przesłankami socjalnymi i narodowymi. W  centrum jego działalności znajduje się dobrodziejstwo dla  ludności. Brak jest wyjaśnień, skąd wziąć na to pieniądze" - dodał Bosse.

ZDF uważa też, że wypuszczenie z aresztu sprawców linczu we Włodowie naraża na szwank państwo prawa w Polsce. "Wymiar sprawiedliwości w uścisku rządu, presja wywierana na  inwestorów oraz partie zapewniające (rządowi) większość, pozostawiające mdły posmak -  to wszystko nie stwarza stabilnych perspektyw dla polskiej polityki" - stwierdził w konkluzji korespondent ZDF.

em, pap