Nie grzebmy w zarodkach

Nie grzebmy w zarodkach

Dodano:   /  Zmieniono: 
Prawo nie jest w stanie przewidzieć tego, do czego może doprowadzić stosowanie manipulacji genetycznych – mówi „Wprost” prof. Stanisław Cebrat, genetyk.

Jakie ryzyko niesie rozwój genetyki?

Największym zagrożeniem będzie eugenika, manipulowanie w genomie człowieka. Już przekroczyliśmy niebezpieczny próg, bo zapłodnienie pozaustrojowe jest metodą, która umożliwia stosowanie eugeniki, polegającej na selekcji zarodków, a nawet modyfikacji genów w ich genomach. Można dziś przecież dość precyzyjnie wyciąć kawałek DNA i wkleić na to miejsce inny fragment. Tylko odpowiedzialność uczonego stoi na przeszkodzie, by genomu zarodka, który będzie implantowany, nie poddawać wcześniej modyfikacji.

Dlaczego edycja zarodków z defektami genetycznymi miałaby być tak groźna?

Jednym z najbardziej czarnych scenariuszy, które nam grożą, jest śmierć populacji. To się może zdarzyć, jeśli mutacje wprowadzane przez samą technologię metody in vitro (a nie tylko w wyniku przenoszenia defektów od rodziców) będą wprowadzać do genomu kilkakrotnie wyższą częstość defektów genetycznych. Populacja człowieka może tego nie wytrzymać, bo natura na ogół toleruje nie więcej niż jedną mutację na genom na generację. Skutki naszej działalności poznamy oczywiście dopiero w przyszłości. Musi to potrwać wiele lat, ponieważ defekty są zazwyczaj recesywne i nie widać ich w pierwszym pokoleniu.

Czy naukowcy są świadomi zagrożeń?

Przeważa hurraentuzjazm. Co rusz pojawia się jakaś nowa technologia i czegoś się dowiadujemy, a niektórym genetykom wydaje się, że wiedzą już wszystko. Tymczasem im głębiej się w to wchodzi, tym lepiej widać, że nasza wiedza o genomie jest znikoma.

W którym miejscu trzeba się było już cofnąć, z pokorą uznając swoje dotychczasowe błędne przekonania?

Na przykład w kwestii wielkości frakcji DNA, bez której nasz genom nie będzie normalnie funkcjonował. Wiadomo, że tylko 2-3 proc. genomu to sekwencje kodujące ważne dla organizmu białka, i długo myślano, że to wystarcza, żeby wszystko się kręciło. Tylko po co w takim razie jest nam cała reszta DNA? Naukowcy, także nobliści, nazywali je nawet kiedyś śmieciowym DNA, ale po jakimś czasie zaczęto się z tego wycofywać. Dziś już wiadomo, że aby prawidłowo funkcjonowało te 2-3 proc. DNA, potrzebne jest go co najmniej dziesięć razy tyle do ich kontroli. Białko jest tylko czymś w rodzaju wykonawcy, ponad tym są bardzo ważne systemy kontroli.

Coraz powszechniejsze staje się dziś sekwencjonowanie genomu. Czy w tej kwestii też są jakieś wątpliwości?

W niektórych przypadkach sekwencjonowanie DNA niewątpliwie ułatwi postawienie diagnozy i zastosowanie skutecznej terapii, ale i w tej dziedzinie dostrzegam niebezpieczeństwa. Rozważając problem niemal filozoficznie, można stwierdzić, że dotąd człowiek ewoluował bez tej wiedzy o swoim genomie i chyba nie najgorzej na tym wyszedł. Teraz spróbuje jej użyć do ukierunkowania własnej ewolucji – jesteśmy pewni, jak na tym wyjdziemy? Nieco mniej wzniośle: jednym z pierwszych zastosowań sprawdzania DNA było dochodzenie ojcostwa. Ojcowie zaczęli sprawdzać, czy dzieci uznawane dotąd za ich własne są naprawdę ich potomstwem. Średnio w kilkunastu procentach okazuje się, że nie. Co należy zrobić z tą informacją? Przez wieki było podobnie, ale nie wiedzieliśmy o tym. Czy ta nowa wiedza poprawia nasze stosunki społeczne?

Czy regulacje prawne nadążają za rozwojem genetyki?

W Polsce wolno właściwie wszystko. W środowisku naukowym panuje duże przyzwolenie na nieliczenie się z ograniczeniami, a do tego kontrola jest po prostu słaba. A szerzej: prawo nie jest w stanie przewidzieć, do czego może doprowadzić stosowanie manipulacji genetycznych.


Naukowcy próbują się przecież ograniczać sami, prawda?

Nawet jeśli istnieje moratorium na pewne badania, którego domagali się sami badacze, to należy się spodziewać, że gdy za jakiś czas zostanie ono uchylone, znajdą się nagle zespoły, które jednak nie zaprzestały takich eksperymentów, co więcej – mają już wyniki. Do takich sytuacji dochodziło wielokrotnie od czasów, gdy w latach 70. zaczęto rekombinować DNA. Ci, którzy wzywali do powstrzymania się od takich prób, jak się później okazało, mieli nawet firmy biotechnologiczne, które nad tym zagadnieniem pracowały mimo moratorium.

Po co więc do niego w ogóle wzywano?

Żeby opóźnić konkurencję. Teraz jest moim zdaniem podobnie. Istnieje moratorium na eksperymenty, w których zmiany genetyczne miałyby być przekazywane do linii komórek rozrodczych. Tymczasem w Wielkiej Brytanii pozwolono nie tylko na badania nad modyfikacją genetyczną zarodka, ale i na zapłodnienie in vitro z udziałem drugiej komórki jajowej, od której pochodzi DNA mitochondrialne. Czyż nie jest to czysta eugenika?

Decyzja Brytyjczyków o prowadzeniu badań nad modyfikacją zarodków była według pana niesłuszna?

Moim zdaniem była absurdalna, bo dlaczego tego typu badań nie można by przeprowadzać na myszach albo na prostszych organizmach? Czym się różni mysz od człowieka? Jak powiedział noblista w dziedzinie medycyny Jacques Monod: czym się różni słoń od myszy? Tylko tym, że jest go trochę więcej. Przy tego typu aspekcie badań mysz od człowieka niczym się nie różni. Jeśli chcemy wykonywać modyfikacje genetyczne, to zróbmy je na myszach i zobaczmy, z jakim prawdopodobieństwem sukcesu możemy się liczyć, a przede wszystkim – z jakim ryzykiem wprowadzenia innych błędów.

A czym ryzykujemy?

Jeśli wprowadzamy jakąś sekwencję do genomu, to nie ma pewności, że ona się nie wbuduje jeszcze gdzie indziej. Wymiana genów wcale nie musi oznaczać naprawy. Jeśli nie okażemy więcej pokory, to oprócz genetycznie zmodyfikowanych roślin i zwierząt będziemy mieć genetycznie modyfikowanych ludzi. Z gwarancją właściwej modyfikacji?

Czy myśli pan, że bezpłodne pary, których jest przecież coraz więcej, przejmą się wymienionymi przez pana zagrożeniami i zrezygnują z in vitro?

Jeśli nie, w przyszłości będzie ich jeszcze więcej, bo najlepszą metodą na to, żeby wzrosła liczba bezpłodnych par, jest zapłodnienie in vitro właśnie. Jeżeli mężczyzna z mikrodelecjami w chromosomie Y jest dawcą spermy, bo chce mieć własne dzieci, to jego syn na pewno będzie niepłodny. Gdybyśmy przyjęli, że wszyscy niepłodni mężczyźni z mikrodelecjami przeniosą swoje defekty na przyszłą generację, a ci, którzy się urodzą, na kolejną itd., wtedy trzeba będzie rzeczywiście stosować zapłodnienie in vitro, żeby ludzie mogli się w ogóle rozmnażać.

Modyfikacja genetyczna zarodków mogłaby się chyba okazać przydatna w takich sytuacjach?

Byłaby też bardzo ryzykowna. Trzeba pamiętać, że pojedyncza cecha genetyczna naszego organizmu nie jest na ogół samotną wyspą. Każda z nich jest uzależniona od wielu innych, których nawet nie znamy. Jeśli więc cokolwiek ruszamy w genomie, to możemy równocześnie niechcący coś zepsuć, zmieniając choćby wiele innych, przydatnych cech. Jeżeli jakiś zarodek jest defektywny, czyli jest nosicielem genu defektywnego, to może się okazać, że ten defekt jest przyklejony do jakiegoś innego genu, który odpowiada za inną, bardzo pozytywną cechę. Ten defektywny gen wozi się na tym dobrym. Po angielsku nazywa się to genowym hitch-hikingiem.

Trudno się więc dziwić naukowcom, że chcą się za wszelką cenę dowiedzieć jak najwięcej o genomie człowieka. Brytyjczycy zapowiadają, że sprawdzą przyczyny niepłodności. Czyż nie jest to mocny argument za badaniami nad ludzkimi zarodkami?

Ależ skąd. Takie badania nie dadzą żadnej odpowiedzi. Jeżeli badamy zarodek pochodzący od pary, która miała wcześniej kłopoty z naturalnym poczęciem, ale poddała się zapłodnieniu pozaustrojowemu i jednak doszło do powstania zarodka, a komórki mogą się dzielić, to znaczy, że jeden i drugi z partnerów może być płodny. Odpowiemy w takim razie na pytanie: dlaczego zarodek umiera? Problem polega więc na tym, że oni są niepłodni tylko jako para, zaś ich niepłodność jako pary wynika z naturalnej bariery. Genetycy, którzy chcą modyfikować genom zarodka, żeby badać przyczyny niepłodności, nie wiedzą najwyraźniej, że płodność zależy od tego, jak dobieramy się w pary. Nie wiedzą też chyba o preselekcji gamet – wyborze plemnika przez komórkę jajową. Największy sukces rozrodczy osiągają pary spokrewnione w drugim i trzecim stopniu kuzynostwa, o czym zresztą się milczy, bo głoszenie takiej prawdy jest politycznie niepoprawne.

Dlaczego akurat pary stosunkowo blisko spokrewnione mają łatwiej?

Proszę pomyśleć, jak ludzie rozmnażali się w historii. Mieli dzieci w ramach bardzo małych grup etnicznych. Stopień pokrewieństwa rodziców był wysoki i cała natura rozrodu przystosowała się do tego pokrewieństwa między partnerami.

Załóżmy jednak, że para dobrała się dziś niezbyt szczęśliwie. Czy w tej sytuacji urodzenie dziecka wszelkimi sposobami nie jest szlachetnym celem?

Nie jestem tego taki pewien. Para jest niepłodna, bo natura postawiła jej taką barierę. Natura już taka jest, że zanim zacznie produkować gamety, sprawdza, czy wymiana informacji genetycznej między chromosomami rodzicielskimi będzie prawidłowa. Żeby tak było, układ informacji genetycznej pochodzącej od obojga rodziców musi być prawie identyczny, nie może być większych przetasowań. Jeżeli tak nie jest, to nie ma produkcji gamet, a zgodnie z prawem para staje się uprawniona do skorzystania z zapłodnienia pozaustrojowego.

I naprawdę nie warto obejść takiej bariery?

Po to, żeby uniknąć naturalnej blokady, która ogranicza ryzyko przeniesienia chorób? Przecież w zapłodnieniu pozaustrojowym z użyciem procedury ICSI, a ta jest najczęstsza, czyli wstrzyknięcia plemnika do komórki jajowej, nie ma szans na dobór gamet, czyli na rozpoznanie, czy z materiałem genetycznym jest wszystko w porządku. Na to ryzyko wskazywał m.in. Jacques Testart, pionier metody in vitro we Francji, a dziś jej zdecydowany przeciwnik. Komórka jajowa nie ma szansy na wybór plemnika, bo najczęściej wszczepia się w nią plemnik, który w przypadku aberracji chromosomowych u dawcy z bardzo dużym prawdopodobieństwem jest defektywny, a to może prowadzić do ciężkich wad genetycznych dziecka.

A co, jeśli oboje potencjalnych rodziców cierpi na ciężką chorobę genetyczną, np. chorobę Huntingtona? Czy złem jest zaoferowanie im możliwości modyfikacji genomu zarodka, żeby dziecko urodziło się zdrowe?

Choroba Huntingtona nie jest tu dobrym przykładem. Po pierwsze wystarczy, żeby tylko jeden z dwóch genów był defektywny, aby wystąpiła choroba (defekt jest dominujący). Po drugie defekt często daje o sobie znać dopiero w piątej dekadzie życia. To do niedawna był średni, naturalny kres naszego życia. To pytanie pokazuje jednak eugeniczną niespójność proponowanych procedur w przypadku mukowiscydozy (obydwa geny muszą być defektywne, żeby choroba wystąpiła). Z jednej strony prowadzi się już obecnie selekcję zarodków, która eliminuje te z choćby jednym defektywnym genem, a z drugiej strony oferuje się in vitro mężczyźnie z dwoma defektami, który ze stuprocentową pewnością przenosi na potomstwo defektywny gen. Istnieją już somatyczne terapie genowe, nieingerujące w komórki rozrodcze, które budzą o wiele mniejsze zastrzeżenia, a w wielu przypadkach są skuteczne. Lansowanie terapii germinalnej, pomimo że zupełnie nie znamy ryzyka jej stosowania, jest nieodpowiedzialne.

I jest niebezpieczne?

Z eksperymentów przeprowadzanych na myszach wiadomo, że zarodki, z których jeden powstał naturalnie, a drugi przez zapłodnienie in vitro, różnią się bardzo istotnie aktywnością genów. Skąd wziął się taki wniosek? Naukowcy pozwolili najpierw zygotom na kilka podziałów komórek, a następnie sprawdzili, jakie są różnice między zarodkami pod względem genetycznym, tzn. pod względem ekspresji poszczególnych genów. Okazało się, że różni je od 1,5 do 2,5 tys. genów, które są inaczej aktywne w jednym i w drugim zarodku! To wielka różnica, bo w takim stadium aktywnych jest w sumie kilkanaście tys. genów. A to oznacza, że same warunki zapłodnienia wymuszają zmiany kontroli genetycznej wewnątrz zarodka, która próbuje te zmiany kompensować. Właściwie to cud, że coś z tego wychodzi. A my chcemy w takich zarodkach jeszcze dodatkowo sobie pogrzebać – czy to może nie być niebezpieczne?

Co dziś wiadomo o zdrowiu dzieci, które urodziły się dzięki metodzie in vitro?

Jest ich już około 5 mln (nikt nie wie, ile dokładnie), ale nadal kontrowersyjne jest, czy mają one większe ryzyko urodzenia się z defektem genetycznym, czy nie.

Jak to możliwe?

Nie dysponujemy odpowiednimi danymi, żeby to sprawdzić. Dlatego moim zdaniem in vitro nie jest nauką. Zostało wprowadzone do powszechnego stosowania bez właściwych danych i badań oraz bez właściwego eksperymentom naukowym reżimu raportowania wyników. Już sama informacja o tym, jak urodziło się dziecko, jest prawie nieosiągalna. Kliniki oferujące usługę zapłodnienia pozaustrojowego informują o tzw. sukcesie, jeśli kobieta donosi ciążę co najmniej do dziesiątego tygodnia, a potem los dziecka już ich nie interesuje.

W USA, gdzie CDC, czyli instytucja państwowa [ang. Center for Disease Control and Prevention] dysponuje najlepszymi danymi dotyczącymi in vitro, wiadomo tylko, czy dziecko urodziło się żywe, czy martwe. Jeśli CDC chce się dowiedzieć, w jakim stanie zdrowia urodziły się dzieci po in vitro, posługuje się metodą retrospekcyjną, czyli zbiera informacje o dzieciach z danej grupy chorobowej i pyta rodziców, jak się urodziły. Taka metoda jest oczywiście obarczona sporym błędem, bo wielu rodziców nie przyznaje się do tego, że ich dziecko zostało poczęte metodą pozaustrojową.

Dlaczego właściwie nie prowadzi się takich statystyk?

Celowo. Mogłoby się przecież okazać, że in vitro prowadzi do zwiększonego ryzyka defektów genetycznych, na co zresztą wskazuje wiele badań i przesłanek wynikających z naturalnych mechanizmów blokujących płodność w układach ryzykownych, które absurdalnie stają się jedną z przesłanek do przeprowadzenia in vitro. A uzasadnieniem takiego postępowania jest twierdzenie, że jakiekolwiek przekazywanie informacji o poczęciu, nawet w dokumentacji medycznej, byłoby stygmatyzowaniem dziecka.

Co jeszcze wpływa na zwiększenie ryzyka defektów genetycznych?

Są dwa powody. O jednym już mówiliśmy – przekazywanie defektów noszonych przez rodziców, które właśnie mogą być przyczyną niepłodności, a drugi to wprowadzanie defektów przez samą technologię. Już samo hormonizowanie kobiety na tyle zmienia warunki jajeczkowania, że dochodzi do pięciokrotnego zwiększenia częstości błędów w tzw. piętnowaniu rodzicielskim [ang. imprinting], co w praktyce oznacza, że geny przestają pamiętać, czy pochodzą od matki, czy od ojca, i nie wiedzą, jak bardzo mają być aktywne w nowym organizmie, a to prowadzi do występowania chorób epigenetycznych. Wiadomo w tej chwili, że częstość ich występowania u dzieci poczętych pozaustrojowo jest około dziesięciokrotnie wyższa. Sama procedura zwiększa również częstość mutacji genetycznych, co wykazano na przykładzie defektu w genie odpowiadającym za występowanie siatkówczaka.

Czy pacjenci o tym wiedzą?

Wielu lekarzy – a wystarczy spojrzeć na fora dyskusyjne – uważa, iż nie należy informować przyszłych rodziców o zwiększonej częstości defektów, bo niby po co? Zamiast cokolwiek tłumaczyć, kliniki wolą wziąć pieniądze. Jednak rodzice powinni o tym wiedzieć, żeby się zastanowić, czy mają prawo decydować o zwiększonym ryzyku urodzenia chorego dziecka.

Podobnym argumentem posługują się czasem zwolennicy aborcji.

Ale w tym przypadku rodzice mogą uniknąć poczęcia, a nie urodzenia dziecka, które z dużym prawdopodobieństwem zachoruje. Niektórzy lekarze argumentują, że gdy para idzie do łóżka, żeby począć dziecko, też musi się liczyć z tym, że może ono mieć jakieś wady genetyczne. Ale w przypadku in vitro to ryzyko jest po prostu wyższe.

Tymczasem dzięki in vitro rodzą się jednak zdrowe dzieci. Jak pan to wyjaśni?

Oczywiście. Nie twierdzę, że po in vitro nie może urodzić się całkowicie zdrowe dziecko. Mówimy o zwiększeniu prawdopodobieństwa przeniesienia defektu, którego nosicielem jest któryś z rodziców, albo wygenerowania nowego defektu samą procedurą.

Może więc wystarczy, aby mężczyźni poddali się badaniom genetycznym przed zapłodnieniem i wtedy in vitro będzie bezpieczne?

Kanadyjskie Towarzystwo Ginekologów i Położników właśnie to proponuje. Problem w tym, że takie wady bardzo trudno wykryć. Jeśli są to często spotykane translokacje genów, to można je jeszcze wykazać, ale w naszym genomie translokacje, choć drobne, są czymś niezwykle częstym. Natura blokuje produkcję gamet u osób, u których doszło do większej translokacji. Wtedy one nie mogą mieć dzieci, a my tę barierę chcemy złamać. Jeśli dobry genetyk wykryje u kogoś tego typu wady genetyczne, taka osoba nie powinna mieć dzieci – naprawdę byłoby lepiej, gdyby je adoptowała, zamiast poddawać się zapłodnieniu pozaustrojowemu.

Okładka tygodnika WPROST: 17-18/2016
Więcej możesz przeczytać w 17-18/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 17-18/2016 (1734)

  • No to porozmawiajmy o Schumanie 24 kwi 2016, 20:00 W kraju, gdzie konie i korniki wyznaczają linie podziału politycznego, trudno żeby parada Roberta Schumana nie stała się okazją do awantury. To oczywiście nie będzie pierwsza postać historyczna, a już na pewno nie pierwszy konserwatywny symbol, który lewica przywłaszczyła... 4
  • Wizyta u Prince’a 24 kwi 2016, 20:00 Taksówkarz wiozący mnie z lotniska w Minneapolis do Paisley Park obiecał poczekać nawet kilka godzin, jeśli opowiem mu, jak jest „tam w środku”. I ostrzegł, że Prince jest humorzasty, niekontaktowy i dziwny 8
  • Drony kontra ISIS 24 kwi 2016, 20:00 Do tej pory obowiązywała zasada, że ataków należało unikać jeśli istniało zagrożenie spowodowania ofiar wśród ludności cywilnej. 8
  • Ludowcy pod presją 25 kwi 2016, 19:57 Partia Władysława Kosiniaka-Kamysza nie ma łatwego życia po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych. 11
  • Zdarzyło się jutro 24 kwi 2016, 20:00 Polityczny hit tygodnia: człowiek zwany Rubikoniem poszukuje człowieka zwanego sepem miłości. 12
  • Kukiz’15 i mafia tytoniowa 24 kwi 2016, 20:00 Inicjatywa 18 posłów Pawła Kukiza może zniszczyć wysiłek państwa w walce z mafią tytoniową. Proponowane przez tych polityków przepisy pozwolą na okradanie państwa na miliardy złotych. Termin zgłoszenia zmian w ustawie nie jest przypadkowy, bo mafia właśnie liczy straty po... 16
  • Koniec świata Telimeny 24 kwi 2016, 20:00 Po każdych wyborach większość by decydowała, gdzie teraz na europejskiej grządce chcemy się znajdować. Po 2007 r. można było mieć wrażenie, że dla partii wskazanej wtedy przez suwerena, czyli naród, byłoby najlepiej, gdybyśmy tak się wygodnie usadowili pomiędzy Holandią a... 19
  • Tusk myślami jest już w Polsce 24 kwi 2016, 20:00 Pozycja Tuska w Brukseli jest niepewna, a powrót do Polski może być bolesny. Trudno by mu przecież było funkcjonować w opozycji. Szczególnie że Platformy Tuska już nie ma. 20
  • Premier pod presją 24 kwi 2016, 20:00 Pół roku po objęciu stanowiska szefowej rządu przez Beatę Szydło politycy PiS otwarcie mówią o głębokiej rekonstrukcji jej gabinetu. Najsilniejszym kandydatem na nowego premiera jest dziś wicepremier Mateusz Morawiecki. 23
  • Co chce ukryć prezes NIK 24 kwi 2016, 20:00 Od d ponad tygodnia stan relacj między Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa oraz Najwyższą Izbą Kontrol przypomina zimną wojnę. Spór wywołał raport NIK po kontroli wydatków kolejowych spółek na usługi doradcze i eksperckie w latach 2012-14. Jako że rapor wymienia szereg... 26
  • Podróże na emeryturze 24 kwi 2016, 20:00 Znanego polskiego podróżnika Aleksandra Dobę czekają w tym roku dwa ważne wydarzenia: kończy 70 lat i rusza w rejs kajakiem przez Atlantyk. To już trzeci raz, kiedy Doba będzie pokonywał ten ocean kajakiem, tyle że w dniu swoich 70. urodzin zamierza zakończyć trasę... 28
  • Uczelnia pełna afer i patologii 24 kwi 2016, 20:00 Uniwersytet Przyrodniczo-Humanistyczny w Siedlcach lansuje się jako najsilniejsza uczelnia w regionie. Coraz częściej wymieniana jest jednak w kontekście oszustw i korupcji. Kadra fłaszuje swój dorobek naukowy lub chce prezentów za zaliczenia. 31
  • Pięć sygnałów, że czas zmienić pracę 24 kwi 2016, 20:00 Wbrew obiegowej opinii zawodowy święty spokój nie jest pożądany, zwłaszcza gdy trwa latami. Jeśli bowiem tkwimy w miejscu i nikt nie ma uwag do naszej pracy, to znaczy, że według przełożonych osiągnęliśmy maksimum swoich możliwości i raczej już nie awansujemy. A jeśli zmieni... 34
  • Kaczyński mówił o mnie 24 kwi 2016, 20:00 To sport w starym stylu, u nas nie ma równouprawnienia, jeżdżą tylko faceci. A byki sprowadzamy z Węgier – mówi Szymon Wierzchosławski, wicemistrz Europy w ujeżdżaniu byków, którego fanem jest prezes PiS. 36
  • Odzyskiwacze 24 kwi 2016, 20:00 Kiedyś przejmowali nas. Teraz my przejmujemy ich. Polscy przedsiębiorcy wreszcie dojrzeli do tego, żeby odzyskiwać z zagranicznych rak znane polskie marki. 40
  • Nie flagujmy żywności 24 kwi 2016, 20:00 Mamy swoje marki w Rumunii, Czechach, na Węgrzech. Jak ja bym się czuł, gdyby w tych krajach nagle bojkotowano te produkty tylko przez to, że należą do polskiego właściciela? – mówi Krzysztof Pawiński, prezes grupy Maspex z markami Tymbark, Lubella, Malma, Łowicz. 42
  • Czy przyjmować mandat za e-zakłady? 24 kwi 2016, 20:00 Mec. Robert Nogacki – jeden z najlepszych ekspertów w zakresie bezprawia urzędniczego – ocenia wydarzenia przez pryzmat interesów klientów swojej kancelarii. 43
  • Pożegnanie z kominówką 24 kwi 2016, 20:00 Rząd chce, by menedżerowie w państwowych firmach zarabiali mniej. Z projektu ustawy wynika, że szef Orlenu czy PZU będzie zarabiał tyle samo co prezes niewielkich Polic. 46
  • Ludzie Kapicy nadal w akcji 24 kwi 2016, 20:00 Często na spotkaniach ze studentami padają pytania, jaką drogę kariery polecam młodzieży... To trudne pytanie, ale jak patrzę, że nic się nie zmienia, w zasadzie już się nie waham: polecam działalność przestępczą. 48
  • Z perspektywy millenialsów 24 kwi 2016, 20:00 Zarządzanie oczekiwaniami pokolenia Y to wyzwanie dla wielu firm. Millenialsi nie są przywiązani do pracy, chcą niezależności i możliwości podejmowania decyzji. Ci, którzy nie uwzględnią ich potrzeb, wypadną z gry. 50
  • Dramat pod cedrami 24 kwi 2016, 20:00 Polacy pomagający uchodźcom na północy Libanu noszą szare kurtki z logo PCPM i biało-czerwoną flagą. Nic dziwnego, że miejscowi, słysząc „Bulanda” (po arabsku Polska), uśmiechają się i podnoszą ku górze kciuki. 57
  • Ucieczka z europejskiego raju 24 kwi 2016, 20:00 Coraz więcej bliskowschodnich uchodźców decyduje się na powrót do domu. To, co zastali w Europie, okazało się odległe od ich wyidealizowanych wyobrażeń. 59
  • Pułapka na niewiernych 24 kwi 2016, 20:00 Muzułmanie wykorzystują fundamenty zachodniej cywilizacji, żeby ją sobie podporządkować – mówi dr Bill Warner, ekspert w dziedzinie politycznego islamu. 60
  • Gest papieża 24 kwi 2016, 20:00 Ale jak oni zostali wybrani? Czy to była jakaś selekcja? No i dlaczego nie było wśród nich chrześcijan? Moja przyjaciółka – notabene dziennikarka – mnożyła pytania, próbując dociec, co sprawiło, że z tysięcy uchodźców papież zabrał do Rzymu właśnie te, a nie inne osoby. 63
  • Obywatele mówią dość 24 kwi 2016, 20:00 Referenda stały się w Europie popularnym sposobem na utarcie nosa brukselskim urzędnikom. Nic dziwnego, ze Unia nie pała entuzjazmem do tej formy demokracji bezpośredniej. 64
  • Rosja zapija się na śmierć 24 kwi 2016, 20:00 Statystyki dla Rosjan jeszcze nigdy nie były tak złe. Z powodu nadmiernego picia co czwarty ężczyzna nie ma szans dożyć tam 50 lat, a śmiertelność porównywalna jest ze skutkami wojny. O tym, co z tego wynika, opowiada Oliver Bullough, autor książki „Ostatni Rosjanin. Jak... 66
  • Genom osobisty 24 kwi 2016, 20:00 Niemal wszystkich będzie niedługo stać na zamówienie pełnej mapy własnego DNA. Dlatego już dziś warto się zastanowić, czy takie dane muszą być chronione i kto oprócz nas powinien mieć do nich dostęp. 68
  • Nie grzebmy w zarodkach 24 kwi 2016, 20:00 Prawo nie jest w stanie przewidzieć tego, do czego może doprowadzić stosowanie manipulacji genetycznych – mówi „Wprost” prof. Stanisław Cebrat, genetyk. 70
  • Kłopoty z DNA 24 kwi 2016, 20:00 Współczesna genetyka daje nadzieje chorym i odbiera ja przestępcom, ale rozwija się tak szybko, ze stróże prawa czasem za nią nie nadążają. 74
  • Jestem prawie samowystarczalna 24 kwi 2016, 20:00 Nie ogarnia mnie nostalgia za młodością. Czuję się spełniona, szczęśliwa.Dwudziestka, czterdziestka, sześćdziesiątka – każdy okres pewne drogi zamyka, ale inne otwiera – mówi „Wprost” Isabella Rossellini, gwiazda, która śmiało eksperymentuje ze swoim wizerunkiem. Ostatnio... 76
  • Więcej bramek niż okazji 24 kwi 2016, 20:00 Możliwe, że Ernest Wilimowski to najlepszy polski piłkarz w historii. Tyle że grał też dla III Rzeszy. Dla chorwackiego pisarza Miljenki Jergovicia stał się symbolem środkowoeuropejskich problemów z historią i tożsamością. 80
  • Punk i król Lew 24 kwi 2016, 20:00 Jest coś wspaniałego w tym, ze nagradzają cie twoi koledzy. Ale uważam, ze często się mylą. Sztuka to nie wyścigi, trudno wskazać najlepszego. Kiedy dostałem Oscara za „Króla Lwa”, powinien wygrać film „Skazani na Shawshank” – mówi „Wprost” Hans Zimmer, kompozytor, laureat... 82
  • Czy koncerny internetowe spełnią marzenie Lenina 24 kwi 2016, 20:00 Globalna sieć została zdominowana przez monopole: po rozrywce i informacji przyszedł czas na kontrolę świadomości. Decydują, co jest dla nas najważniejsze, czego się boimy i kogo kochamy. Nikt ich nie wybrał, to i nikt im nie może odebrać tej władzy nad nami. 84
  • Żelazo, czyli złoto 24 kwi 2016, 20:00 Jedni kradli złoto na Zachodzie, drudzy pomagali im przemycać łupy do kraju. Gangsterzy byli współpracownikami UB, a ich opiekunowie dostojnikami PRL. Po prostu: w latach 70. złodziejska szajka dzieliła się łupami z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych. Tyle, że do dzisiaj nie... 88
  • Czas na politykę dla dorosłych 24 kwi 2016, 20:00 Felieton 96
  • Diabetycy z szansą na dłuższe życie 24 kwi 2016, 20:00 To niewątpliwie jedno z największych odkryć 2015 r.: powstały leki dla cukrzyków, które zmniejszają liczbę zawałów i wydłużają życie. 98
  • Recepta na sukces 24 kwi 2016, 20:00 Strategia Polpharmy zakłada reinwestycję zysków ze sprzedaży leków w Polsce w nowoczesne technologie i rozwój produktów potrzebnych pacjentom. Firma inwestuje w działalność naukowo-badawczą w polskich ośrodkach ok. 200 mln zł rocznie. 100
  • Taśmy na ratunek 24 kwi 2016, 20:00 85 proc. operacji z użyciem taśm pozwala pozbyć się wysiłkowego nietrzymania moczu. To bardzo skuteczna metoda – mówi dr Piotr Stec, ginekolog, członek Królewskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników w Londynie. 102
  • Cząsteczką w raka 25 kwi 2016, 16:41 Celther Polska, która opracowała unikatowa terapie zwalczania komórek rakowych, jest o krok od dokonania przełomu w leczeniu pacjentów z niektórymi nowotworami. Jednocześnie specjaliści firmy udoskonalili metodę uzyskiwania ze skóry i moczu komórek macierzystych, z których... 104
  • Wrócić do zdrowia po udarze 24 kwi 2016, 20:00 Warunkiem odzyskania sprawności jest rehabilitacja neurologiczna. W Ośrodku Opiekuńczo-Rehabilitacyjnym luX MED Tabita w Konstancinie-Jeziornie powstała pracownia ergoterapii, umożliwiająca chorym odzyskanie jak największej samodzielności. 105
  • Zastawka TAVI = nowe życie 24 kwi 2016, 20:00 Z każdym rokiem wzrasta odsetek Polaków w podeszłym wieku. Szacuje się, że do 2050 r. niemal co trzecia osoba (32,7 proc.) będzie miała ponad 65 lat, a co dziesiąta – powyżej 80 lat. Do najczęstszych schorzeń wieku starczego należą... 107
  • PZU ubezpiecza zdrowie 24 kwi 2016, 20:00 O zdrowiu pamięta się w Polsce sporadycznie, okazjonalnie, życząc go sobie w rodzinnym gronie. Najczęściej życzenia nie pociągają za sobą żadnych działań. Tymczasem nie brakuje sposobów, aby zdrowie potraktować poważnie. Wprowadzany właśnie na rynek „PZU Na Życie i Zdrowie” to... 110
  • Światowej klasy eksperci dla polskiej energetyki 24 kwi 2016, 20:00 Przed jakimi wyzwaniami stoją firmy energetyczne? Jak zmieniają się oczekiwania ich klientów? Które światowe trendy wkrótce dotrą do Polski i jak się na nie przygotować? Na te i inne pytania, które tawiają sobie pracownicy branży energetycznej, postarają się odpowiedzieć... 112
  • AED ratuje życie 24 kwi 2016, 20:00 Kiedy serce człowieka nagle sie zatrzymuje, potrzebna jest natychmiastowa pomoc. Na Lotnisku Chopina działa pierwszy wPolsce system umozliwiajacy skuteczna pomoc w takichprzypadkach. 114
  • Dom, który myśli 24 kwi 2016, 20:00 Nie zrobi nam jeszcze obiadu, nie odwiezie dzieci do przedszkola i nie wyprasuje sterty ubrań. Ale na pewno zwiększy nasze bezpieczeństwo, zaoszczędzi trochę czasu i pieniędzy w portfelu. Inteligentne domy kiedyś były ekstrawagancją. Dzisiaj to już codzienność. 116
  • Orły „Wprost” z Pomorza nagrodzone 24 kwi 2016, 20:00 Ponad 100 gości wzięło udział w gali wręczenia nagród laureatom Orłów tygodnika „Wprost”, która odbyła się 17 kwietnia w hotelu Sheraton w Sopocie. 120
  • Rodzina to jest siła 24 kwi 2016, 20:00 Ponad 300 uczestników zgromadził III Międzynarodowy Kongres Firm Rodzinnych w Poznaniu. Hasło „Między tradycją a innowacją” oddaje wyzwania, jakie przed nimi stoją. 122

ZKDP - Nakład kontrolowany