Nie kłaniam się każdemu, nie każdemu podam rękę

Nie kłaniam się każdemu, nie każdemu podam rękę

Jestem z Polaków dumny, ale niekoniecznie z tych, z których każą być dumni. Jest w nas tak wiele ukrytego bohaterstwa. Całe mnóstwo małych, skromnych, cudownych ludzi o wielkich sercach – mówi piosenkarz Marek Dyjak.

Mówią o panu polski Leonard Cohen.

Bo śpiewam o ludziach straconych, nieszczęśliwych i odrzuconych. Cohen to zbyt wysoka poprzeczka dla mnie. Niedościgniony wzór, klasyk.

Komu dziś potrzebna jest poezja śpiewana?

Ja śpiewam ballady o ludziach przegranych. To nie jest stricte poezja, to znaczy moje teksty nie były kiedyś wierszami, a później nie stały się piosenkami. Ja śpiewam bardzo smutno. Wszystko w życiu zagrałem molowo – nie mam żadnej wesołej piosenki. Ktoś kiedyś wymyślił pewną jednostkę pomiaru smutku – jeden Cohen. Ja czasem śpiewam na sto Cohenów. Ale w życiu jestem wesoły.

I kochliwy.

Niestety nie mam urody amanta. Kochliwy jestem, od ośmiu lat niezmienne w tej samej kobiecie. Miłość to miłość. Wystarczy, żeby była. Nigdy nie byłem kobieciarzem, ale śpiewam głównie dla pań. To kobiety słuchają mnie najchętniej.

Co im daje pana muzyka?

Zadumę? Wrażliwość? Inna część mojej publiczności to ludzie po przejściach – albo bardzo młodzi, albo po pięćdziesiątce. Widzę ich zwłaszcza na koncertach. Chyba doceniają to, że ja na koncertach rozbieram się do żywego. Oddaję się całkowicie, jeńców nie biorę.

Wydał pan płytę „Gintrowski”, z piosenkami Przemysława Gintrowskiego.

To oddzielny projekt, niejako obok mnie. Jadę samochodem Dyjaka, a w lusterku mam Gintrowskiego.

Lubił go pan?

Bardzo go szanowałem. I słuchałem, gdy byłem nastoletnim chłopcem. Bywałem na jego koncertach, ale nie miałem śmiałości podejść i się przedstawić. Chyba nie chciałem sobie burzyć ideału idola. To był człowiek szalenie zajęty. Ja byłem chłopcem z małego miasta, bałem się, że sympatia będzie nieodwzajemniona. Zresztą Gintrowski to był pierwszy artysta, którego utwór zaśpiewałem publicznie, mając 15 lat, w klubie Iskra w Świdniku.

Szybko pan zaczął.

Piosenka mnie pociągała przez całe życie. Świętej pamięci ojciec nazwał mnie kiedyś Kiepura. Zadzwonił telefon – taki stary, na kręcony kabel z tarczą z numerkami. Ojciec odebrał i krzyknął – Te, Kiepura, telefon do ciebie. Kumpel po drugiej stronie padł ze śmiechu. To jedyny tekst, jakim ojciec skomentował moją muzykę.

Ale wykształcenia muzycznego pan nie ma.

Nie mam żadnego wykształcenia.

Co by było, gdyby dziś nastolatek śpiewał na ulicy?

To się dzieje za granicą – wystarczy pojechać do Barcelony, do Portugalii – na ulicy jest muzyka najlepszej próby, z całego świata.

Ale u nas na ulicach cicho i pusto.

No pusto. Zamiast grać na ulicy, wolimy wykorzystać technologię komputerową żeby zatuszować muzyczne błędy. Dziś rządzi pieniądz. Wprawdzie artyści robią projekty niskobudżetowe i to ma swoją jakość, ale jakość bezfinansową, czyli mierną. Jeśli chce się to zrobić na poziomie międzynarodowym, żeby coś naprawdę hulało, potrzebny jest nakład.

Dobrze się panu śpiewało Gintrowskiego?

W żadnym wypadku. Stanąłem przed murowanymi drzwiami. Te utwory mają swój ciężar. Zwłaszcza takie piosenki jak „Birkenau”. To potwornie trudne. Nawet jak powtarzasz teksty po kimś, to ciężar naszej historii przytłacza. Miałem sny, koszmary obozowe. Mam w rodzinie tragiczne historie żydowskie i polskie. Nie będę o tym opowiadał, ale ślad w człowieku zostaje.

Gintrowskiego uwierały czasy, w których tworzył. Pana też uwierają dzisiejsze?

To bardzo aktualne teksty. Niestety. Czuję to, co mógł czuć on, śpiewając „gdy tak siedzimy nad bimbrem, ojczyzna nam umiera” albo „a my nie chcemy uciekać stąd”. Gdy planowałem wydanie tej płyty, już wiedziałem, co się wokół kręci, co się święci. Okazuje się, że w Polsce historia się powtarza. Nie pierwszy raz przecież robi koło.

I co pan na to?

Ja o tym zaśpiewałem. Pytanie, co państwo na to, co słuchacze na to.

Jak wrażliwemu artyście dzisiaj się żyje w Polsce?

Nadwrażliwemu wędrowcowi. Robię swoje – mam dom, mam ukochaną kobietę w tym domu. Cierpię na różne smutki i lęki, przykrywam to płaszczem gniewu albo pozą twardziela. Potrafię być twardy, nie kłaniam się każdemu, nie każdemu podam rękę. Najrzadziej mam ochotę podać rękę samemu sobie.

Ma pan do siebie pretensje?

Mam. Wiele lat byłem w drodze, mam sobie dużo do zarzucenia. Pieśni są niejako próbą pokuty za grzechy przeszłości. Niedługo wyjdzie moja nowa płyta, którą właśnie przygotowuję. Mam już wybrane teksty, brakuje tylko kilku kompozycji. Znowu zobaczą mnie państwo w odsłonie ciemnej, brunatnej, grafitowej. Ale z kolorowym elementem.

Nie jest pan dla siebie zbyt surowy?

Nie rozliczyłem się jeszcze sam ze sobą. Nigdy w życiu nie byłem szczęśliwy. Bywałem z siebie dumny, ale nigdy nie byłem szczęśliwy. W obecnych czasach ludzie rzadko zaglądają w głąb siebie. Ja przeciwnie.

A powinni?

Chyba warto wiedzieć o sobie więcej. Tyle że dziś każdy może być kimś innym, wystarczy że powrzuca jakieś tam zdjęcia do internetu. Ja praktycznie nie używam internetu, rzadko w ogóle używam komputera. Nie znam się, nie umiem grać w te instagramy czy fejsbuki. Ledwo opanowałem sztukę odbierania połączeń i wysyłania wiadomości na smartfonie. W rzeczywistości takiej, jaką mamy, jestem aborygenem.

Nie ma pan chęci podążyć z duchem czasu?

Nie. Życie jest wartością samą w sobie, nie potrzebuje ubarwień. Wprawdzie kiedyś życie miało dla mnie mniejszą wartość, a nawet straciło ją zupełnie. Dziś to życie bardzo kocham. Nie wyobrażam sobie Dyjaka z mordą w telefonie, wysyłającego w świat jakieś bzdury. To, co ludzie przeżywają w telefonie, to dla mnie świat równoległy, alternatywna rzeczywistość. Ja się tam nie nadaję. Jestem z tych kolesi, którzy wbili się w ziemię po kolana i, przyjmując dziwną figurę geometryczną, próbują się sami za uszy wyciągnąć z bagna.

Udaje się?

Tylko dzięki życzliwym ludziom.

Mówił pan, że na co dzień jest wesoły.

Mnie cieszą proste rzeczy. Rozśmiesza mnie np. Benny Hill. Nienawidzę polskiego kabaretu. Jest żałosny i żenujący, na poziomie szkoły podstawowej. I nie rozumiem, dlaczego żadne media nie są w stanie wyciągnąć naszej kultury rozrywkowej na wyższy poziom. Każdy z nas jest przecież mniej lub bardziej Polakiem, mamy wspólne korzenie, fajnie byłoby, gdybyśmy mogli się razem pośmiać. Żebyśmy mieli jakieś fajne polskie smaczki, smakołyki.

Mieliśmy polskie smakołyki – np. wołowinę.

Wściekłe krowy, zakażone świnie. Mieliśmy polskie jabłka, ale już też ich nikt nie chce. Mieliśmy też polskie dziki, szkoda, że już nie żyją. Podobno nawet gawrony wyprowadzają się z Polski na stałe, bo mają dość. Tak słyszałem od znajomego leśniczego.

Czy Polska jest dla pana ważna?

Kocham ojczyznę. Dyjak jest przypisany do Polski jak język do zębów. Gdy bywam za granicą, czuję, że jestem bez powietrza, nawet gdy ledwo postawię nogę za granicą z Ukrainą. Nawet nasze zatrute powietrze mi nie przeszkadza – sam palę trzy paczki papierosów dziennie, więc nie mam prawa narzekać. Jestem z Polaków dumny, ale niekoniecznie z tych, z których każą być dumni. Jest w nas tak wiele ukrytego bohaterstwa, całe mnóstwo małych, skromnych, cudownych ludzi o wielkich sercach. Ale nie jestem patriotą typu narodowiec. Jestem wolnościowcem. Wiem, że w naszej krainie może zagościć wolność. Wprawdzie szybko się psuje, bo po czasie uwiera Polaków. A szkoda. Jestem antyfaszystą. Nigdy nie należałem do żadnego ugrupowania ani partii. Jedyne zgrupowanie, do którego należę, to PZW, czyli Polski Związek Wędkarski.

Wędkarstwo też raczej nie jest modne.

Ja jestem bardzo niemodny. Za to wędkarstwo to piękna mantra. Daje mi to coś w rodzaju rozwoju duszy, to rodzaj medytacji. Są momenty, że muszę być sam ze sobą.

A jaki ma pan stosunek do myśliwych?

Jestem absolutnym przeciwnikiem łowiectwa. Nie mam o nich dobrego zdania i go nie zmienię. Zabijanie pięknych, wolnych zwierząt dla przyjemności wzbudza we mnie gniew. Wszystkie sprawy ważne dla kraju załatwia się właśnie po flincie, wliczając w to księży. Chętnie bym się jeszcze zerwał i udowodnił kilku takim, czego są warci bez sztucera. Ale człowiek już jest za stary.

Budzi się w panu gniew boksera.

Byłem bokserem bardziej na ulicy. Trenowałem tylko przez krótki moment, za to nie stroniłem od ulicznych awantur. Ale to były inne awantury. Mierzył się równy z równym, nikt nikomu źle nie życzył. Tymczasem niedawno, niedaleko mojego miasta był smutny wypadek. Facet jadący samochodem obryzgał błotem dziewczynę jakiegoś dresika. Został za to zakatowany na śmierć. W moich czasach coś nie do pomyślenia.

Pan szybko opuścił dom rodzinny i rozpoczął tułaczkę.

Gdy opuściłem dom, nawet nie byłem pełnoletni. Gdzieś mnie gnało, musiałem wyjechać. Pierwszy raz uciekłem na ryby, gdy miałem zaledwie 10 lat. Pojechałem pociągiem ze Świdnika na Chełm. Dziś raczej samotny dziesięciolatek w pociągu wzbudziłby zainteresowanie.

Czy dzisiaj jest miejsce dla takich samotnych wędrowców, niepewnych własnego jutra?

Takich chłopaków wciąż jest wielu. Ryzykują, ruszają w drogę. To jest trudne i ciężkie życie, o ile za wcześnie się nie skończy.

Pan otarł się o śmierć.

Na własne życzenie. Ale nie, nie wygrałem ze śmiercią – to pusty frazes. Ze śmiercią się nie gra – jest ostateczna i niczego nie zmienia. Wciąż trudno mi o tym mówić, ale ja naprawdę czułem, że byłem w piekle. Nie mówię o jakichś halucynacjach czy zwidach. Ja realnie poczułem otchłań pustki. Moja dusza zabliźniła to doznanie. Czasami tylko wraca to uczucie do mnie, i wtedy się boję. Chciałem skończyć z czarnym, brudnym światem, a ocknąłem się w cudownym i kolorowym. A przecież ciągle żyłem w tym samym świecie.

Ma pan sobie to za złe do dziś?

Tak. Ale wiem, że bez tego nic dalej by nie było. Nic by się nie zmieniło. Cena strasznie wysoka.

Jest pan trzeźwym alkoholikiem. Trzeba dotknąć dna, aby wyjść z alkoholizmu?

Nie, nie trzeba upaść na dno. Ale bardzo łatwo można. Z alkoholizmu jestem wciąż niewyleczony, choć w marcu minie 11 lat, odkąd nie piję. Czasy się zmieniają, zdrowiej żyjemy, a wódka wciąż łapie w sidła ludzi. I wcale nie jest powiedziane, że zbiera mniejsze żniwo. W latach 70. wódka w Polsce była modna. Dziś styl picia może się zmienia, ale problem zostaje ten sam. Zaprzestanie picia jest i musi być osobistą decyzją pijącego, ale musi być przy tym bardzo dużo miłości i ludzkiej życzliwości. Każdego dnia mam ochotę się napić. Dziś byłem na degustacji serów i miałem okazję wypić wiadro pysznego wina. W związku z tym, że nie stronię od barów i knajp, bo atmosfera barowa wciąż mi odpowiada, wszędzie mnie częstują, choć oczywiście robią to jedynie z grzeczności, bo wiedzą, że nie piję.

A może nie powinni częstować i wodzić na pokuszenie?

Ja się nauczyłem żyć ze skorpionem w klatce. Jak się chce, alkohol jest wszędzie, na wyciągnięcie ręki. W dodatku jest tani. Mieszkam przy granicy z Ukrainą, więc cena alkoholu to jakiś żart. A więc sprzątanie alkoholu sprzed oczu alkoholika nic nie zmieni. Wyjście z nałogu to nie tylko dojrzała decyzja osobista. Potrzebna jest pomoc ludzi i boga, jakkolwiek by się ten bóg nazywał. Bóg się nikomu nie przedstawił, więc ja nie wiem, jak ma na imię, ale wiem, że mi pomógł.

Co zrobić, aby walczyć z alkoholizmem?

Pojęcia nie mam. Na nasze decyzje jedynie w 20 proc. ma wpływ wychowanie, a więc nie wychowa pani syna na trzeźwego człowieka. Gdyby matki mogły uchronić od nałogu, nikt z nas by nie chorował. Oczywiście może pani wychować na świadomego człowieka, ale reszta jest w rękach losu – towarzystwa, przeżyć, ulicy. Są ludzie, którzy są pijakami, ale nigdy nie będą alkoholikami.

Jaka jest różnica?

Są tacy, którzy potrafią się napić, a potem miesiąc czy dwa nawet nie pomyśleć o kieliszku. Ja wiedziałem od samego początku, że alkohol mnie wciąga i pochłania.

Inaczej pije artysta, a inaczej robotnik?

Nie. Choroba może dopaść każdego. Może się wydawać, że artysta pije, bo emocje go rozpierają. Pije i wtedy jest w stanie osiągnąć większą wrażliwość. Ale to jest złudne. Każdy pije tak samo i każdy szuka usprawiedliwienia dla swojego picia. Mówi się, że branża muzyczna przymyka oko. Ale mi się nie wydaje – jak przyjdziesz pijany na koncert, to ci podziękują i więcej nie zadzwonią.

A z czegoś trzeba żyć.

Muzyka jest ciężkim chlebem. I niewielu ludziom się udaje z tego żyć, a żyć godnie to zaledwie garstce. Ja żyję z muzyki na bardzo przeciętnym poziomie. Miałem 33 lata, jak wytrzeźwiałem, trochę mi zajęło, zanim ogarnąłem cały śnieg za sobą. Trzeźwienie jest bardzo trudne, a skutki choroby ciągną się przez długie lata.

Nagrał pan teledysk do filmu „Underdog” o zawodnikach MMA. Wykorzystano tam pana muzykę.

Filmu jeszcze nie widziałem. Nagraliśmy teledysk z Erykiem Lubosem. Bardzo się przyjaźnimy, to ciekawy, fajny facet. A zaproponował mi to reżyser Maciek Kawulski, z którym też znam się od jakiegoś czasu. Podobno dostawał mnóstwo pytań o muzykę z filmu, ludzie po obejrzeniu filmu nie wiedzieli, jak mogą znaleźć w internecie tę piosenkę, choć w zasadzie trudne to nie jest. Tak powstał pomysł nagrania klipu.

Śpiewa pan „w klatce nie jest ci najgorzej, źle jest wtedy, kiedy nie chce się już żyć”. To o panu?

A jeszcze gorzej, gdy realnie pragnie się śmierci. Tekst napisał mój przyjaciel Jacek Bieleński, ale traktuję go bardzo osobiście.

„Człowiek (Złota ryba)” to bardzo wzruszająca piosenka.

Łatwo się wzruszam. Jestem beksa lala. Na romantycznych filmach często dostaję kataru i zapalenia spojówek.

Co na to kobiety?

Chyba lubią czułych twardzieli.

Czym jest dla pana męskość?

Męskość nie wyklucza wzruszeń. Mężczyzna to opiekun, ratownik, obrońca. Honorowy mężczyzna nigdy nie stosuje gniewu i agresji wobec słabszych. I jest wrażliwy na krzywdy.

Ale rządzący politycy uważają, że jak mężczyzna uderzy żonę tylko raz, to nie przemoc.

To cyniczny, faszystowski żart.

Czy kobiety w Polsce są pana zdaniem dyskryminowane?

Feminizm niestety jest przekoloryzowany. Ale jak kobiety walczą o swoje prawa, np. do aborcji, to ja je wspieram. To przecież jest prawo kobiet. Chore jest, kiedy facet chce decydować o czymś, o czym nie ma pojęcia. Jeszcze gorzej, gdy jest to ksiądz. Takie rady są z gruntu złe, bo skrzywione, i lepiej ich nie słuchać.

Co pan myśli o polskim Kościele?

Wolę się nie wypowiadać. Mam kilku kumpli wikarych i są wspaniali. Ale mam ambiwalentny stosunek do duchownych. Nie przekreślam Kościoła, bo wielu ludziom on pomaga. Chroni całe wielkie tereny wiejskie, gdzie ludzie by się z zawiści pozabijali, gdyby nie przynależeli do wspólnego Kościoła. Tradycja chrześcijańska jest bardzo silna, i dobrze. Staram się nie myśleć o wszystkim złym, na co pozwala Kościół. Ale abstrahując od tego, to przecież nie jest średniowiecze. Kościół musi się nauczyć żyć z ludźmi. Tymczasem został w tyle. I do tyłu ciągnie wiernych. To skostniała instytucja. Niekoniecznie dla mnie.

Okładka tygodnika WPROST: 8/2019
Więcej możesz przeczytać w 8/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 8/2019 (1874)

  • Polska musi mieć własny głos 17 lut 2019, 20:00 Jaki jest bilans warszawskiego szczytu w sprawie Iranu? O konferencji pisze w tym wydaniu Jakub Mielnik, szef działu Zagranica. Wydaje się, że była niedoceniana. Ostatecznie okazała się wydarzeniem wysokiej rangi i pojawili się na niej... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 17 lut 2019, 20:00 PO WARSZAWIE KRĄŻY NASTĘPUJĄCY ŻART O RAFALE TRZASKOWSKIM I PATRYKU JAKIM: jeden chciał być europosłem, a został prezydentem Warszawy, a drugi chciał być prezydentem, a będzie europosłem. Faktycznie Jaki ma duże szanse na zdobycie... 6
  • Obraz tygodnia 17 lut 2019, 20:00 80 tys. zł odprawy dostanie wylatujący ze stanowiska prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska Kazimierz Kujda, były współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, a wcześniej SB Wygrana Tulia – założony w Szczecinie żeński zespół... 9
  • Info radar 17 lut 2019, 20:00 Nowacka problemem dla PSL Rozmowy koalicyjne między PSL i Platformą Obywatelską nie były łatwe. Obie partie skonfliktował nie tylko spór o wyborcze jedynki na listach, lecz także obecność głoszącej lewicowe poglądy Barbary Nowackiej w... 10
  • Kleczkowska już się skończyła 17 lut 2019, 20:00 Rozmowa z Małgorzatą Rożniatowską, aktorką 12
  • Afera lustracyjna w szeregach PiS 17 lut 2019, 20:00 Lewo PRZESZŁOŚĆ TO JEDNA Z NIELICZNYCH RZECZY, KTÓREJ NIE MOŻNA ZMIENIĆ. Rzecz jasna można ją ubarwić, zubożyć, przekłamać lub wyprzeć się jej. Zmienić się nie da. Za jakąś jej część jesteśmy odpowiedzialni; nasza biografia... 14
  • Tusk wraca do gry 17 lut 2019, 20:00 Donald Tusk chce stworzyć nowy projekt polityczny. Ma z nim ruszyć tuż po wyborach europejskich, choć jego wysłannicy już zaczęli dyskretny objazd po kraju. 17
  • Tuska ciągnie do Polski 17 lut 2019, 20:00 Platforma Obywatelska nie kładzie na stół żadnej oferty dla kraju – mówi Rafał Dutkiewicz, były prezydent Wrocławia. 22
  • Wojna przebrzmiałych gwiazd 17 lut 2019, 20:00 Adam Bielan i Michał Kamiński, dwaj politycy, którzy przed laty wspólnie robili PR dla PiS, a później ich drogi się rozeszły, mogą zetrzeć się w tegorocznej kampanii europejskiej. 26
  • Przebiegle czy po kozacku? 17 lut 2019, 20:00 Wydalenie polskiego konsula z Norwegii spotkało się z godnościową reakcją naszego rządu; w imię reguły wzajemności z Polski wydalona została norweska konsul. Nie jest jasne, co naprawdę skłoniło centro-prawicowy rząd w Oslo do... 29
  • Furą albo stopem 17 lut 2019, 20:00 Polska prowincja jest odcięta od świata. Jeśli ktoś nie ma samochodu, siedzi w domu. Komunikacja publiczna nie działa albo działa iluzorycznie. 30
  • Nie kłaniam się każdemu, nie każdemu podam rękę 17 lut 2019, 20:00 Jestem z Polaków dumny, ale niekoniecznie z tych, z których każą być dumni. Jest w nas tak wiele ukrytego bohaterstwa. Całe mnóstwo małych, skromnych, cudownych ludzi o wielkich sercach – mówi piosenkarz Marek Dyjak. 35
  • Sprawiedliwi 17 lut 2019, 20:00 Już parę lat nie kąpałam się w Morzu Śródziemnym. Zastanawiam się, czy wchodząc dziś do jego błękitnej wody, umiałabym nie myśleć o tym, że stało się masowym grobem. Od 2014 r. utonęło w nim 17 852 uchodźców i imigrantów. Do... 39
  • Wolność, nie zakaz 17 lut 2019, 20:00 Idąc dalej tą samą drogą, co przez ostatnie ćwierć wieku, za kilka lat możemy nie mieć żadnej polskiej sieci handlowej, a może nawet żadnego polskiego sklepu. Nie ma w Europie drugiego dużego kraju, który by sobie na to pozwolił – mówi Marzena Gradecka, jedna z najbogatszych... 41
  • Jak dorobić się mieszkania 17 lut 2019, 20:00 Przez 10 lat trzeba odkładać średnią krajową pensję, żeby kupić 60-metrowe mieszkanie w Warszawie. Z jednej strony ceny są zawrotne, z drugiej na pniu wyprzedają się nawet dziury w ziemi. 44
  • Hossa Bessa 17 lut 2019, 20:00 Pożegnanie z grafenem Tak się kończy los wynalazków made in Poland. Grafen miał być naszą narodową szansą na globalny sukces. Właśnie podano informację, że spółka Nano Carbon, która miała uruchomić masową produkcję tego... 47
  • Patrioci na zakupach 17 lut 2019, 20:00 Niemal 540 mld zł wytransferowano z Polski do krajów UE w dekadę. Można za to sfinansować w ciągu roku program 7000 plus. 48
  • Niska emisja, wysoki zysk 17 lut 2019, 20:00 Tradycyjne diesle i benzyniaki za kilkanaście lat zastąpią elektryki. Wiedzą o tym koncerny paliwowe, które coraz śmielej stawiają na zieloną energię. 50
  • Konferencja przejęzyczeń 17 lut 2019, 20:00 Warszawski szczyt miał być głównie o Bliskim Wschodzie, ale zmienił się w część kampanii wyborczej izraelskiego premiera Beniamina Netanjahu, zorganizowanej w Polsce przez jego amerykańskich sojuszników. 52
  • Byli terroryści w służbie demokracji 17 lut 2019, 20:00 Sytuacja gospodarcza i polityczna w Iranie dojrzała do kolejnej rewolucji – mówi „Wprost” Farzin Hashemi, przedstawiciel irańskich Mudżahedinów Ludowych. 55
  • Madryt oddala się od UE 17 lut 2019, 20:00 Hiszpanię czekają przyspieszone wybory, w których antyimigracyjna i antyeuropejska partia Vox ma szansę wejść do rządu. 58
  • Skuteczne spanie 17 lut 2019, 20:00 Czy istnieją jakieś rozwiązania problemu szerzenia się bezsenności w naszym społeczeństwie? W jaki sposób możemy przyczynić się do zmiany obecnego stanu rzeczy? 60
  • Dzwonek alarmowy 17 lut 2019, 20:00 Kłopoty ze wzwodem, jego utrzymaniem i obniżone libido to nie powód do wstydu, ale natychmiastowej wizyty u lekarza. Mogą bowiem świadczyć o poważnej chorobie. 64
  • Żeby serce biło dłużej 17 lut 2019, 20:00 Na kondycję układu sercowo-naczyniowego pracujemy całe życie. To oznacza, że wielu chorób można uniknąć. Również zawału. 66
  • Tropem Wilczym 17 lut 2019, 20:00 3 marca odbędzie się już po raz siódmy Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych Tropem Wilczym. To największa tego typu impreza na świecie. 68
  • Nienawiść to towar, na którym się świetnie zarabia 17 lut 2019, 20:00 Moja poprzednia płyta była wyznaniem człowieka pogodzonego z losem, który przycupnął na kamyczku. Dzisiaj świat zaczyna tym kamyczkiem chwiać – o nowym albumie „Za niebawem” i niezgodzie na współczesną rzeczywistość mówi Wojciech Waglewski. 72
  • Odjazd wieszcza 17 lut 2019, 20:00 We śnie Rymkiewicza podobny do rockowego gitarzysty Slasha Mickiewicz odjeżdża na nowoczesnym rowerze. Klasyka i współczesność, wieszcz narodowy i popkultura w jednym. 76
  • Głosy dawnego świata 17 lut 2019, 20:00 Tegoroczna edycja Berlinale potwierdziła, że festiwale filmowe stały się współcześnie balem na Titanicu. 81
  • Wydarzenie 17 lut 2019, 20:00 Recykling przemocy Hiwa K, Wysoce nieprawdopodobne, choć nie niemożliwe, Kuratorka: Aneta Szyłak, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa, do 28 kwietnia 2019 r. Hiwa K nie tworzy sztuki lekkiej, łatwej i przyjemnej, a wystawa w... 83
  • Książka 17 lut 2019, 20:00 Dzień szakala 2.0 Z THRILLERAMI JEST JAK Z UŻYWKAMI – odbiorca wciąż potrzebuje większej dawki. W tym przypadku emocji. Doszło już do tego, że wstrząsają nami głównie opowieści, których bohaterowie ratują świat przed zagładą.... 85
  • Kalejdoskop 17 lut 2019, 20:00 Co z tą Polską? Inteligenci”, nowa sztuka Marka Modzelewskiego w reżyserii Roberta Talarczyka, to tekst bardzo nam dzisiaj potrzebny. Ewidentnie wartościowa literacko i artystycznie, pokazuje rzeczywistość tu i teraz. Odnosi się nie tyle... 86
  • Fałszywa wiosna 17 lut 2019, 20:00 To, co obecnie przeżywamy, to przedziwny okres fałszywej wiosny, która wykwita co roku jak gruźliczy wypiek na bladym, anemicznym liczku lutego. Przedwczesna, niedonoszona, szalona. Uderza do głowy jak zbyt młode wino. Zamiast śpiewu... 87
  • Kulturalna trzynastka 17 lut 2019, 20:00 Martyna Kliszewska AKTORKA I MALARKA 88
  • Z siłowni do show-biznesu 17 lut 2019, 20:00 Do niedawna szczytem ich medialnych osiągnięć była kilkuminutowa obecność w programach śniadaniowych. Dziś marzy im się prime time. 90
  • 7 trendów dla aktywnych 17 lut 2019, 20:00 1 Fit lifestyle Dziś bycie fit nie ogranicza się już tylko do bywania na siłowni, w sali do crossfitu czy biegania maratonów. – Za tym stoi cała filozofia. To bycie aktywnym fizycznie, ale też budowanie charakteru, polepszanie jakości... 92
  • Rarytasy z carskiego pałacu 17 lut 2019, 20:00 Gdy spytacie mieszkańców Podlasia z okolic Puszczy Białowieskiej, jakie imię męskie najsmakowiciej im się kojarzy, na pewno w odpowiedzi usłyszycie o Marcinku z Hajnówki. 94
  • Inspiracją bywa dla mnie Instagram 17 lut 2019, 20:00 Katarzyna Zielińska 96
  • Jak się przebranżowić 17 lut 2019, 20:00 Praca nie dostarcza ci satysfakcji, a każde przyjście do firmy okupione jest stresem? Frustracje narastają, bo przełożeni nie doceniają twoich starań? Jeśli czujesz, że w twoim życiu zawodowym potrzebna jest zmiana, oto poradnik, jak jej dokonać. 97
  • Zrób sobie… Czarzastego 17 lut 2019, 20:00 Wszyscy trąbią o Biedroniu, a przecież są na tym świecie ludzie, którymi nikt się nie interesuje. Na przykład przewodniczący SLD. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany