Odjazd wieszcza

Odjazd wieszcza

Jarosław Marek Rymkiewicz (fot. FORUM)
We śnie Rymkiewicza podobny do rockowego gitarzysty Slasha Mickiewicz odjeżdża na nowoczesnym rowerze. Klasyka i współczesność, wieszcz narodowy i popkultura w jednym.

Dobiegło końca jedno z najbardziej brawurowych przedsięwzięć w polskiej literaturze – ukazała się szósta część eseistycznego, a właściwie to powieściowego, cyklu Jarosława Marka Rymkiewicza o Adamie Mickiewiczu „Jak bajeczne żurawie”. Rymkiewicz, znawca literatury XIX w., który sprawia wrażenie człowieka, który przeczytał wszystko, co jest do przeczytania na temat klasycyzmu i romantyzmu w polskiej literaturze. A że jest świetnym poetą i prozaikiem, wypracował gdzieś w połowie lat 70. własną, olśniewająco swobodną metodę pisania o literaturze, która – mówiąc w uproszczeniu – łączy jego „detektywistyczny” talent badawczy ze współczesnym spojrzeniem na literacką klasykę, w której osoba autora jest stale obecna i wręcz uczestniczy w opisywanych zdarzeniach i w której istotną, a może nawet najistotniejszą rolę odgrywa jego wyobraźnia uzupełniająca luki w wiedzy, którą dysponuje historia literatury. To chyba klucz do pisarstwa Rymkiewicza: odwaga w posługiwaniu się wyobraźnią – nie puszczoną wolno fantazją, ale wyobraźnią, która buduje mosty nad przepaściami niewiedzy utworzone przez luki w materiałach historycznych. I w trakcie ich budowy opiera się na logice, zdrowym rozsądku i drobiazgach przeoczonych przez innych badaczy. Pierwsza stworzona w ten sposób opowieść – „Aleksander Fredro jest w złym humorze” (1977) zrobiła furorę i wzbudziła przewidywalne kontrowersje. Podobnie następna – „Juliusz Słowacki pyta o godzinę” (1982). No i dekadę później Rymkiewicz wystartował z cyklem o Mickiewiczu.

Coś w rodzaju żmutu

Może jednak należało ten tekst zacząć inaczej, o tak: Prawdopodobnie dobiega końca jedno z najbardziej brawurowych przedsięwzięć w polskiej literaturze… Z jednej strony wygląda na to, że nawet najbardziej dociekliwy badacz nie ma już czego szukać w biografii Mickiewicza, bo jest to przecież biografia (i twórczość też) najdokładniej przebadana przez historyków literatury. Może to być oczywiście przeświadczenie pochopne, bo zawsze może się okazać, że w zostanie odkryte jeszcze coś, co jeśli nie rzuci nowego światła na życie i twórczość wieszcza, to domaluje jakiś kolor do jego portretu, wyjaśni jakąś tajemnicę. Pewnie drobną, ale zawsze byłoby to coś. Na razie jest jednak tak, że nowa książka Rymkiewicza pod intrygującym tytułem „Adam Mickiewicz odjeżdża na żółtym rowerze” to już tylko wyszukiwanie okruchów niedostrzeżonych przez akademickich badaczy literatury, jakby wyszukiwanie zapomnianych kłosów na opuszczonym przez żniwiarzy ściernisku.

Ta książka to w większości już tylko zamyślenia Rymkiewicza nad sprawami, które na pierwszy rzut oka sprawiają wrażenie żartów, jak np.: czy Mickiewicz zabawiał się w młodości chodzeniem na szczudłach, czy używał do zapalania fajki pojawiających się wtedy pierwszych zapałek (nazywanych chemicznymi), czy też trwał przy tradycyjnych krzesiwie i hubce, czy mógł jeździć na rowerze (nie, chyba że na jakimś jego drewnianym prototypie). Rymkiewicz chyba bawił się świetnie, wyszukując takie sprawy „otaczające” Mickiewicza i uzupełniające jego pomnikowy wizerunek. Jak choćby zabawna sprawa jego szlafroka, który pojawia się we wspomnieniach osób odwiedzających go w domu. Otóż w roli szlafroków używał poeta znoszonych płaszczy, ale – jak podpowiada Rymkiewicz – ci, którzy opisywali go w domowym stroju, jakoś nie mogli się zdobyć na ujawnienie, że wieszcz narodowy, bo Mickiewicz już za życia był przecież nazywany wieszczem, nie nosił specjalnego domowego okrycia.

Więc dyskretnie i elegancko uznawali, że lepiej dla potomnych, gdy będą mieli przed oczyma wieszcza w jakimś wytwornym szlafroku, a nie w wyświechtanym płaszczu z postrzępionymi rękawami czy wychodzącą z rozłażących się szwów watoliną. Wieszcz musiał jednak mieć swój szyk. Rymkiewicz ubolewa zresztą wiele razy nad lukami w opisie Mickiewiczowskiej codzienności: bezskutecznie docieka np. tego, jakich kałamarzy używał wieszcz i skąd brał pióra, którymi pisał. Nie jest to może szczegół ważny dla literatury, jej wielkości, ale jednak istotny dla naszej wyobraźni, która chce stworzyć obraz poety przy pracy. Wniosek, jaki formułuje Rymkiewicz, jest rewelacyjnie prosty: dla ludzi tamtej epoki kałamarz czy źródło pochodzenia piór były tak zwyczajne, że nikomu nie przyszło do głowy, że trzeba o takich detalach pisać, że po dziesiątkach lat, w ciągu których Mickiewicz będzie rósł jako poeta, nawet takie z ich punktu widzenia banalne szczegóły mogą zaprzątać uwagę badacza. A jednak mogą, bo to wszystko wdzięczne szczegóły, które pod stukającymi w klawiaturę palcami utalentowanego pisarza erudyty stać się mogą tematem intrygujących opowiastek.

Tak właśnie jest skonstruowana ta książka, i w zasadzie wszystkie inne należące do mickiewiczowskiego cyklu Rymkiewicza. Pomnik Mickiewicza jest już postawiony, wielkość wieszcza jest bezdyskusyjna i pewnie nikt nigdy nie podważy jego talentu i pozycji w naszej literaturze. Ale przecież ten pomnik oplątany jest niezliczonymi interpretacjami, przytłaczającą ilością spisanych wspomnień, masą tekstów, które powstały i powstają dzięki trudowi historyków i literaturoznawców. Niekiedy te materiały kłócą się ze sobą, zaprzeczają jeden drugiemu… I Mickiewicza coraz słabiej spod tego wszystkiego widać. Rymkiewicz zabrał się więc do rozplątywania splątanych opowieści, nie zabrał się do pisania dzieła literaturoznawczego, ale do odgarniania tego, co nam Mickiewicza przysłania. Nie bez powodu pierwsza część jego cyklu nosi tytuł „Żmut”, który zdumiewa, zaskakuje czytelnika, bo mało kto może znać takie słowo.

Dlatego w tamtej książce Rymkiewicz wyjaśnił, że „Żmut to bezładnie poplątane włosy, sznurki, tasiemki. Można by ewentualnie, zamiast o żmucie, mówić o splocie, ale Walicki [autor XIX-wiecznej książki, na którego się powołuje – przyp. red.] uważa, że splot może być również spleciony ładnie i porządnie. «Żmut zaś musi być koniecznie bezładnie zbity»”. To nam wyjaśnia zasadę jego pisania o Mickiewiczu. Jakby nam było mało tego, dodaje jeszcze: „To, nad czym pracowałem przez kilka lat, jest właśnie takim żmutem. Tego żmutu nie udało mi się rozplątać – gdybym to zrobił, nie byłby już żmutem – więc książka, która z tego wynikła, także jest czymś w rodzaju żmutu. Ponieważ to, co splątane, pozostało splątane, można by powiedzieć, że poniosłem klęskę: autor, który zajmuje się historią, powinien bowiem (...) uporządkować dany mu materiał. A przynajmniej wykazać chęć zaprowadzenia w nim jakiegoś porządku.

Wydaje mi się to dyskusyjne. Żmut, z którym miałem do czynienia, został przeze mnie przedstawiony jako żmut, i nawet jeśli wynikło to z nieładu panującego w mojej głowie lub z tego, że nie dość się starałem, jest w tym coś, co mi odpowiada”. To wszystko prawda, ale „Żmut” ukazał się ponad 30 lat temu i kilka książek stanowiących jego kontynuację zaświadcza, że Rymkiewiczowi ów nierozplątany kłąb „włosów lub nici” nie dawał spokoju i pisarz wciąż starał się coś z niego wydobyć, coś w nim uporządkować, paradoksalnie jednocześnie coś zaplątując, bo każdy wie, ile kłopotów sprawia rozplątywanie zaplątanego. Pisarz znalazł się w czymś w rodzaju labiryntu, w centrum którego – jak mityczny Minotaur – znajduje się Mickiewicz. Zajął się badaniem tego labiryntu, wędrował po jego zakamarkach dziesiątki lat i jego przedsięwzięcie kojarzyć się może z „Ulissesem” Joyce’a. Zarówno jeśli chodzi o rozmach, jak i konstrukcję, a także upór samego autora w dążeniu do rozplątania tego, co splątane.

Wyśniony pop-mickiewicz

Czy teraz, wraz z tomem „Adam Mickiewicz odjeżdża na żółtym rowerze”, Rymkiewicz uznał, że jego wędrówka dobiegła kresu? Tego nie wie nikt poza nim i, prawdę mówiąc, szkodą by było dla nas, czytelników, gdyby uznał, że to już koniec jego cyklu o Mickiewiczu – sam przecież napisał, że „żmut nie ma końca ani początku”. A jednak są w jego najnowszej książce fragmenty, które sugerują, że to jednak ostatnia część cyklu. Pod jej koniec jest zamieszczony smętny, można nawet powiedzieć, żałosny, opis starego Mickiewicza (w tamtych czasach człowiek dobiegający sześćdziesiątki w żaden sposób nie mógł być uznany za innego niż za starego), który szykuje się do swojego ostatniego wyjazdu. Siedzi w namiocie, który miał ze sobą zabrać, nabija fajkę i bajdurzy o tym, że „koniecznie trzeba «cokolwiek ścigać», choćby jakiegoś zająca, i koniecznie też trzeba «mieć za czym pędzić»”.

Niby ładne, ale ten namiot rozbity jest w pokoju jego paryskiego mieszkania, a jego mieszkaniec ze wszystkich sił chce zatrzymać czas i wrócić do czasu litewskiej młodości i towarzyszących jej wzlotów ducha. „Stary Mickiewicz, siedzący w namiocie rozbitym w salonie i tęskniący tam «do ruchu, do działania» oraz ścigania litewskich zajączków (…) i udający (przed dziećmi swoimi i przed samym sobą), że jest Kozakiem-Tatarem- -Beduinem, to nie jest wcale (przynajmniej dla wielbicieli tego poety) miły widok” – komentuje Rymkiewicz. Komentuje bez litości i z odrobiną ironii, nie jak ci, którzy, patrząc na płaszcz, ukrywają przed samymi sobą to, co widzą, i udają, że widzą szlafrok. I dodaje: „Romantyzm w roku 1855 to były już tylko jakieś nędzne resztki, jakieś nędzne pozostałości po romantyzmie (…) to był romantyzm sklerotyczny, zabawiający się wspominaniem swojej pięknej przeszłości, swojego dziejowego pędu”. Czyżby ten obraz, wyobrażony sobie przez Rymkiewicza po latach detektywistycznych badań życia Mickiewicza, po dekadach rozplątywania mickiewiczowskiego żmutu, jest obrazem kapitulacji pisarza, czy może wręcz daremności tego trudu, jaki podjął, bo po co komu taki obraz i tak bezlitosny komentarz do niego? Kulturze potrzebny jest obraz Mickiewicza – i w ogóle romantyzmu – w pełni sił żywotnych, właśnie w pędzie, choćbyśmy ten pęd oceniali jako straceńczy. Historia i kultura takich straceńczych działań od czasu do czasu potrzebuje, potrzebuje także dojrzałej rady starca, ale nie żałosnego starego człowieka pogrążonego, jak pisze Rymkiewicz, w „romantycznej sklerozie”.

Czyżby Rymkiewicz miał już dość Mickiewicza? Pewnie nie dość ma go jako poety, ale jako faceta, który jest ukryty za tym, co napisane. Można sobie wyobrazić, że to właśnie wynika z końca książki. To byłby opis dramatu. Więc daje czytelnikowi jeszcze jeden finał, a sobie funduje wyjście awaryjne. Oto przyśnił mu się Mickiewicz. I to musiał być sen uznany za ważny, skoro zawędrował do tytułu książki, bo przyśnił mu się Mickiewicz na żółtym rowerze. Niby nic w tym niezwykłego, no, poza tym, że za życia wieszcza rowerów nie było, a na dodatek ten wyśniony to jakieś cudo współczesnej techniki, z hydraulicznymi amortyzatorami i innymi oznakami nowoczesności. Ubrany był natomiast Mickiewicz w odpowiedni dla jego epoki surdut (w który zresztą Rymkiewicz odkrywa wartości symboliczne), a na głowie miał cylinder.

Odjeżdża na tym rowerze i jakby w tym obrazie łączy się w to, co Rymkiewicz chciał osiągnąć w swoim cyklu: czyli zintegrować poezję wieszcza z naszą współczesnością, a i jego samego pokazać jako człowieka bliskieg o nam, zdjętego z pomnikowego cokołu i omiecionego z mitologizujących go żmutowych „nici”. I ten Mickiewicz odjeżdżający na żółtym rowerze jest jakby uwolniony z labiryntu tych uwikłań, jakie ciążą na nim jako narodowym wieszczu i raźnie dosiadającym roweru, który kojarzy się ze swobodą. I w tym konkretnym przypadku, jakim jest wyśniony jego model, z naszą współczesnością. Jeszcze jeden szczegół z tego snu: Mickiewicz ma na głowie cylinder, w jakim znawca wieszcza nigdy go nie widział i który „pozostawał w pewnej sprzeczności z włosami poety, wchodził z nimi w konflikt”, włosami, które są jak na jego portretach: „długie (…) uciekały spod cylindra i spadały na ramiona Mickiewicza”. Jest bardzo prawdopodobne, że Rymkiewicz nie wie, kim jest Slash, ale ten opis, poza siwizną, kojarzy się z tym rockowym gitarzystą, który jest współczesnym wcieleniem „gitarowych herosów”. Jest „kudłata” fryzura, jest cylinder i są uciekające spod niego we wszystkie strony długie włosy. Jeśli Rymkiewicz wie, kim jest Slash, co jest jednak mało prawdopodobne, to ten opis trzeba potraktować jak finałowy żart: wieszcz upodabnia się do rockowego gwiazdora, czyli stapia się w jedno z jednym z głównych dzisiejszych artystów pop. Pisarz nadaje sygnał, że dobrnął do celu: romantycy są współcześni, nawet jeśli można było (pod namiotem w salonie) zwątpić w skuteczność ich przesłania i uwierzyć – na chwilę – że to tylko sklerotyczne mendzenie. Ale jeszcze lepsze i bardziej prawdopodobne, że Rymkiewicz nie wie, kim jest Slash, i jeśli rzeczywiście przyśnił mu się taki Mickiewicz, jakiego opisał, to znaczy, że z zaświatów dostał sygnał, bo przecież sny powstają poza naszą wolą, że to jego błądzenie po mickiewiczowskim labiryncie nie poszło na marne, że wszystko łączy się ze wszystkim i Slash na wypasionym góralu jest tak samo ważny w kulturze jak wieszcz narodowy. I tylko bez odpowiedzi pozostaje pytanie, czy to dobrze, że wieszcz odjeżdża.

Okładka tygodnika WPROST: 8/2019
Więcej możesz przeczytać w 8/2019 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:
 0

Spis treści tygodnika Wprost nr 8/2019 (1874)

  • Polska musi mieć własny głos 17 lut 2019, 20:00 Jaki jest bilans warszawskiego szczytu w sprawie Iranu? O konferencji pisze w tym wydaniu Jakub Mielnik, szef działu Zagranica. Wydaje się, że była niedoceniana. Ostatecznie okazała się wydarzeniem wysokiej rangi i pojawili się na niej... 3
  • Niedyskrecje parlamentarne 17 lut 2019, 20:00 PO WARSZAWIE KRĄŻY NASTĘPUJĄCY ŻART O RAFALE TRZASKOWSKIM I PATRYKU JAKIM: jeden chciał być europosłem, a został prezydentem Warszawy, a drugi chciał być prezydentem, a będzie europosłem. Faktycznie Jaki ma duże szanse na zdobycie... 6
  • Obraz tygodnia 17 lut 2019, 20:00 80 tys. zł odprawy dostanie wylatujący ze stanowiska prezesa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska Kazimierz Kujda, były współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, a wcześniej SB Wygrana Tulia – założony w Szczecinie żeński zespół... 9
  • Info radar 17 lut 2019, 20:00 Nowacka problemem dla PSL Rozmowy koalicyjne między PSL i Platformą Obywatelską nie były łatwe. Obie partie skonfliktował nie tylko spór o wyborcze jedynki na listach, lecz także obecność głoszącej lewicowe poglądy Barbary Nowackiej w... 10
  • Kleczkowska już się skończyła 17 lut 2019, 20:00 Rozmowa z Małgorzatą Rożniatowską, aktorką 12
  • Afera lustracyjna w szeregach PiS 17 lut 2019, 20:00 Lewo PRZESZŁOŚĆ TO JEDNA Z NIELICZNYCH RZECZY, KTÓREJ NIE MOŻNA ZMIENIĆ. Rzecz jasna można ją ubarwić, zubożyć, przekłamać lub wyprzeć się jej. Zmienić się nie da. Za jakąś jej część jesteśmy odpowiedzialni; nasza biografia... 14
  • Tusk wraca do gry 17 lut 2019, 20:00 Donald Tusk chce stworzyć nowy projekt polityczny. Ma z nim ruszyć tuż po wyborach europejskich, choć jego wysłannicy już zaczęli dyskretny objazd po kraju. 17
  • Tuska ciągnie do Polski 17 lut 2019, 20:00 Platforma Obywatelska nie kładzie na stół żadnej oferty dla kraju – mówi Rafał Dutkiewicz, były prezydent Wrocławia. 22
  • Wojna przebrzmiałych gwiazd 17 lut 2019, 20:00 Adam Bielan i Michał Kamiński, dwaj politycy, którzy przed laty wspólnie robili PR dla PiS, a później ich drogi się rozeszły, mogą zetrzeć się w tegorocznej kampanii europejskiej. 26
  • Przebiegle czy po kozacku? 17 lut 2019, 20:00 Wydalenie polskiego konsula z Norwegii spotkało się z godnościową reakcją naszego rządu; w imię reguły wzajemności z Polski wydalona została norweska konsul. Nie jest jasne, co naprawdę skłoniło centro-prawicowy rząd w Oslo do... 29
  • Furą albo stopem 17 lut 2019, 20:00 Polska prowincja jest odcięta od świata. Jeśli ktoś nie ma samochodu, siedzi w domu. Komunikacja publiczna nie działa albo działa iluzorycznie. 30
  • Nie kłaniam się każdemu, nie każdemu podam rękę 17 lut 2019, 20:00 Jestem z Polaków dumny, ale niekoniecznie z tych, z których każą być dumni. Jest w nas tak wiele ukrytego bohaterstwa. Całe mnóstwo małych, skromnych, cudownych ludzi o wielkich sercach – mówi piosenkarz Marek Dyjak. 35
  • Sprawiedliwi 17 lut 2019, 20:00 Już parę lat nie kąpałam się w Morzu Śródziemnym. Zastanawiam się, czy wchodząc dziś do jego błękitnej wody, umiałabym nie myśleć o tym, że stało się masowym grobem. Od 2014 r. utonęło w nim 17 852 uchodźców i imigrantów. Do... 39
  • Wolność, nie zakaz 17 lut 2019, 20:00 Idąc dalej tą samą drogą, co przez ostatnie ćwierć wieku, za kilka lat możemy nie mieć żadnej polskiej sieci handlowej, a może nawet żadnego polskiego sklepu. Nie ma w Europie drugiego dużego kraju, który by sobie na to pozwolił – mówi Marzena Gradecka, jedna z najbogatszych... 41
  • Jak dorobić się mieszkania 17 lut 2019, 20:00 Przez 10 lat trzeba odkładać średnią krajową pensję, żeby kupić 60-metrowe mieszkanie w Warszawie. Z jednej strony ceny są zawrotne, z drugiej na pniu wyprzedają się nawet dziury w ziemi. 44
  • Hossa Bessa 17 lut 2019, 20:00 Pożegnanie z grafenem Tak się kończy los wynalazków made in Poland. Grafen miał być naszą narodową szansą na globalny sukces. Właśnie podano informację, że spółka Nano Carbon, która miała uruchomić masową produkcję tego... 47
  • Patrioci na zakupach 17 lut 2019, 20:00 Niemal 540 mld zł wytransferowano z Polski do krajów UE w dekadę. Można za to sfinansować w ciągu roku program 7000 plus. 48
  • Niska emisja, wysoki zysk 17 lut 2019, 20:00 Tradycyjne diesle i benzyniaki za kilkanaście lat zastąpią elektryki. Wiedzą o tym koncerny paliwowe, które coraz śmielej stawiają na zieloną energię. 50
  • Konferencja przejęzyczeń 17 lut 2019, 20:00 Warszawski szczyt miał być głównie o Bliskim Wschodzie, ale zmienił się w część kampanii wyborczej izraelskiego premiera Beniamina Netanjahu, zorganizowanej w Polsce przez jego amerykańskich sojuszników. 52
  • Byli terroryści w służbie demokracji 17 lut 2019, 20:00 Sytuacja gospodarcza i polityczna w Iranie dojrzała do kolejnej rewolucji – mówi „Wprost” Farzin Hashemi, przedstawiciel irańskich Mudżahedinów Ludowych. 55
  • Madryt oddala się od UE 17 lut 2019, 20:00 Hiszpanię czekają przyspieszone wybory, w których antyimigracyjna i antyeuropejska partia Vox ma szansę wejść do rządu. 58
  • Skuteczne spanie 17 lut 2019, 20:00 Czy istnieją jakieś rozwiązania problemu szerzenia się bezsenności w naszym społeczeństwie? W jaki sposób możemy przyczynić się do zmiany obecnego stanu rzeczy? 60
  • Dzwonek alarmowy 17 lut 2019, 20:00 Kłopoty ze wzwodem, jego utrzymaniem i obniżone libido to nie powód do wstydu, ale natychmiastowej wizyty u lekarza. Mogą bowiem świadczyć o poważnej chorobie. 64
  • Żeby serce biło dłużej 17 lut 2019, 20:00 Na kondycję układu sercowo-naczyniowego pracujemy całe życie. To oznacza, że wielu chorób można uniknąć. Również zawału. 66
  • Tropem Wilczym 17 lut 2019, 20:00 3 marca odbędzie się już po raz siódmy Bieg Pamięci Żołnierzy Wyklętych Tropem Wilczym. To największa tego typu impreza na świecie. 68
  • Nienawiść to towar, na którym się świetnie zarabia 17 lut 2019, 20:00 Moja poprzednia płyta była wyznaniem człowieka pogodzonego z losem, który przycupnął na kamyczku. Dzisiaj świat zaczyna tym kamyczkiem chwiać – o nowym albumie „Za niebawem” i niezgodzie na współczesną rzeczywistość mówi Wojciech Waglewski. 72
  • Odjazd wieszcza 17 lut 2019, 20:00 We śnie Rymkiewicza podobny do rockowego gitarzysty Slasha Mickiewicz odjeżdża na nowoczesnym rowerze. Klasyka i współczesność, wieszcz narodowy i popkultura w jednym. 76
  • Głosy dawnego świata 17 lut 2019, 20:00 Tegoroczna edycja Berlinale potwierdziła, że festiwale filmowe stały się współcześnie balem na Titanicu. 81
  • Wydarzenie 17 lut 2019, 20:00 Recykling przemocy Hiwa K, Wysoce nieprawdopodobne, choć nie niemożliwe, Kuratorka: Aneta Szyłak, Zachęta – Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa, do 28 kwietnia 2019 r. Hiwa K nie tworzy sztuki lekkiej, łatwej i przyjemnej, a wystawa w... 83
  • Książka 17 lut 2019, 20:00 Dzień szakala 2.0 Z THRILLERAMI JEST JAK Z UŻYWKAMI – odbiorca wciąż potrzebuje większej dawki. W tym przypadku emocji. Doszło już do tego, że wstrząsają nami głównie opowieści, których bohaterowie ratują świat przed zagładą.... 85
  • Kalejdoskop 17 lut 2019, 20:00 Co z tą Polską? Inteligenci”, nowa sztuka Marka Modzelewskiego w reżyserii Roberta Talarczyka, to tekst bardzo nam dzisiaj potrzebny. Ewidentnie wartościowa literacko i artystycznie, pokazuje rzeczywistość tu i teraz. Odnosi się nie tyle... 86
  • Fałszywa wiosna 17 lut 2019, 20:00 To, co obecnie przeżywamy, to przedziwny okres fałszywej wiosny, która wykwita co roku jak gruźliczy wypiek na bladym, anemicznym liczku lutego. Przedwczesna, niedonoszona, szalona. Uderza do głowy jak zbyt młode wino. Zamiast śpiewu... 87
  • Kulturalna trzynastka 17 lut 2019, 20:00 Martyna Kliszewska AKTORKA I MALARKA 88
  • Z siłowni do show-biznesu 17 lut 2019, 20:00 Do niedawna szczytem ich medialnych osiągnięć była kilkuminutowa obecność w programach śniadaniowych. Dziś marzy im się prime time. 90
  • 7 trendów dla aktywnych 17 lut 2019, 20:00 1 Fit lifestyle Dziś bycie fit nie ogranicza się już tylko do bywania na siłowni, w sali do crossfitu czy biegania maratonów. – Za tym stoi cała filozofia. To bycie aktywnym fizycznie, ale też budowanie charakteru, polepszanie jakości... 92
  • Rarytasy z carskiego pałacu 17 lut 2019, 20:00 Gdy spytacie mieszkańców Podlasia z okolic Puszczy Białowieskiej, jakie imię męskie najsmakowiciej im się kojarzy, na pewno w odpowiedzi usłyszycie o Marcinku z Hajnówki. 94
  • Inspiracją bywa dla mnie Instagram 17 lut 2019, 20:00 Katarzyna Zielińska 96
  • Jak się przebranżowić 17 lut 2019, 20:00 Praca nie dostarcza ci satysfakcji, a każde przyjście do firmy okupione jest stresem? Frustracje narastają, bo przełożeni nie doceniają twoich starań? Jeśli czujesz, że w twoim życiu zawodowym potrzebna jest zmiana, oto poradnik, jak jej dokonać. 97
  • Zrób sobie… Czarzastego 17 lut 2019, 20:00 Wszyscy trąbią o Biedroniu, a przecież są na tym świecie ludzie, którymi nikt się nie interesuje. Na przykład przewodniczący SLD. 98

ZKDP - Nakład kontrolowany